czwartek, 5 września 2013

R.22-"Spadek"

Czekałam niepewnie na odpowiedź. Jej nie było... Niall aż usiadł na krzesełko, a z jego miny trudno było osądzić czy się cieszy czy jest zszokowany. Dziewczyny miały lekko rozchylone usta, a chłopcy pozostali z kamienną twarzą. Moje oczy stały się zapełnione łzami. Mrugnęłam i obie ciężkie krople spłynęły po moich policzkach. Odwróciłam się i groźnym krokiem zniknęłam za korytarzem. Oparłam się bezradnie o ścianę.
-Skąd miałam wiedzieć, że tak was to zszokuje... a zwłaszcza Ciebie Niall - wyszeptałam wycierając wilgotną twarz. Nagle jakby coś we mnie wstąpiło. Ruszyłam do wyjścia ze szpitala. Ludzie, których mijałam niepewnie się mi przyglądali. Wręcz unikali mnie wzrokiem. Wyszłam z budynku i od razu musiałam zamknąć oczy, bo momentalnie coś zaczęło mnie po nich razić. Tłum reporterów zaczął mi agresywnie cykać zdjęcia. jeden drugiego przekrzykiwał i popychał., na końcu tłumu stał jakiś otyły mężczyzna, lekko siwy z miłym wyrazem twarzy. od razu spostrzegłam się, że czegoś ode mnie chce, bo wręcz pokazał mi to wzrokiem. Spojrzałam na niego pytająco.
-Alex Styles?- zapytał miłym głosem. Pokiwałam twierdząco głową. -Ma pani spadek do odebrania. To jest...- tu zajrzał do notesu który trzymał w lewej dłoni. - Dom i pieniądze - powiedział, a mnie zupełnie zszokowało.
-Po kim ten spadek?
-Po świętej pamięci pani Sophie Styles- odparł, a pode mną aż się nogi ugięły.
-Babcia? - zapytałam retorycznie półgłosem.
-Tak... Proszę, aby pani pojechała ze mną, obejrzeć posesję i jeszcze jedną rzecz - urwał tajemniczo i wsiadł do czarnego samochodu, którego kompletnie nie zauważyłam. Wsiadłam na miejsce pasażera. Samochód był nawet duży, fotele ze skóry.
-Co to za jeszcze jedna rzecz do obejrzenia? - zapytała, kiedy dojechaliśmy na podjazd. Dom był bardzo duży, a co najlepsze zupełnie poza miastem.
-Zobaczy pani w swoim czasie - odparł spokojnie, a ja zamilkłam. Weszliśmy do domu. W środku wydawał się o wiele bardziej pojemny niż na zewnątrz. Czyli jednym słowem ogromnaśny :3
-Około 10 hektarów pola, jeziorko, kawałek lasu i jeden podopieczny- spojrzałam w jego podejrzane oczy.
-Za mną- oznajmił i wyszedł od kuchni na podwórko. A tam? Zobaczyłam pięknego karego konia przywiązanego do drzewa.
-To ten podopieczny ? Osiodłany? - posypały się u mnie rzeki pytań. Miliony razy byłam w tym domu, ale nigdy nie trzymała tu nic więcej żywego, oprócz psa.
-Podobno osiodłany, ale bardzo narowisty. Teraz proszę pani... przed panią stoi wyzwanie, czy szukać kupca, czy zostaje pani w tym domu...
Dobra... teraz stężenie umysłów... nie no co ja się zastanawiaaaam ?!
-Zostaję ! - prawie krzyknęłam, a pulchny mężczyzna jeszcze szerzej się uśmiechnął.
-A ile pieniędzy odziedziczyłam?
-Dwadzieścia milionów
-To nieźle babcia miała upchane w skarpecie - zażartowałam, ale nie wiem jak mi się to udało, bo z minutę na minutę stałam się milionerką.
-To ja wszytko załatwię, pieniądze niebawem wpłyną na pani konto
-To ja nic nie muszę podpisywać? - zdziwiłam się, bo to troszkę bardzo dziwne.
-Papierkową robotę załatwimy jutro. To może pani już się tu sprowadzać - oznajmił i po prostu sobie poszedł. od razu aż podbiegłam do konia. Był lekko zaniedbany, ale nie dziki.
-Zaraz sprawdzimy czy jesteś narowisty - powiedziałam pod nosem i poszłam do stajni, gdzie były jeszcze trzy wolne boksy.
-Dokupię mu kolegów i koleżanki - szepnęłam pod nosem chwytając jakieś siodło. podeszłam do konia i mu zapięłam siodło.
-Jakie szczęście, że kiedyś trenowałam jazdę konną - mruknęłam pod nosem i wsiadłam na konia, który ani trochę nie był narowisty. Nagle koń stanął dęba i mnie zrzucił.
-osz tyyyy
Spróbowałam po raz drugi, to samo, tylko z tą różnicą, że koń stanął tuż przy wsiadaniu.
-Posłuchaj... musimy współpracować inaczej nic nie zdziałamy - powiedziałam patrząc się mu prosto w oczy. Były smutne. Tego właśnie nienawidzę w koniach. Oczu. przez to stają się takie samotne i opuszczone. Jakby konie były przystosowane do bólu jaki zadają im ludzie. jakby ich nic nie obchodziło. Wpatrywaliśmy się w siebie. Nagle koń parsknął, a ja to odebrałam trochę jakby "Dobra zaufałem Ci spróbuj wsiąść". I wsiadłam. Koń okazał się bardzo przyjazny, tylko troszkę rozdrażniony brakiem właściciela. Tylko nikt nie wie gdzie ja jestem. Zsiadłam z konia i wzięłam go na uzdę. Troszkę pobiegał w kółko. Kocham zwierzęta. one kochają szczerze, nie kłamią. nie potrafią kłamać. To jedyne istoty, które można obdarzyć stu procentowym zaufaniem. Odstawiłam go na pastwisko. Postanowiłam się przejść nad ten cały "lasek" i "jeziorko". Wszędzie było pełno pola, żyta. Zobaczyłam po lewej stronie kawałek lasu. poczułam wibracje w prawej kieszeni.
-Alex gdzie ty jesteś! - zaczął krzyczeć mój braciszek do słuchawki.
-W raju - odpowiedziałam coraz bardziej zbliżając się do lasku.
-A bardziej szczegółowo?
-Dowiesz się w swoim czasie - odparłam wchodząc do lasku. Był na lekkiej górce, a trochę niżej? piękne jeziorko, z pomościkiem i wszystkim tak jak należy. Z wrażenia upuściłam aż telefon, do którego głosił mi kazanie Harry.
-Jesteś tam ? -przystawiłam z powrotem telefon do ucha.
-Jestem... - odparłam patrząc się na MOJE  jeziorko :D
-Co się z Tobą dzieje ?! Ty na prawdę jesteś w ciąży?
-Nie kurwa udaję - odwarknęłam sarkastycznie - jutro się od was wyprowadzam
-A gdzie będziesz mieszkała?
-Znalazłam coś - odparłam i się rozłączyłam. Usiadłam na pomoście.
-Zaadoptuję pełno zwierząt... - wyszeptałam samotnie siedząc na pomoście...
______________________________________
:DDDDD dobra ja już nic nie piszę xD Tylko komentujcie bardzo proszę :3

czwartek, 29 sierpnia 2013

R.21-"Dzień pełen wrażeń"

*tydzień później*
Z wyjazdem razem z Kate ustaliłyśmy, że trochę poczekamy. A dzisiaj rano zeszłam na dół, a tam karteczka powiadamiająca o tym, że chłopacy albo wrócą późno wieczorem, albo jutro. Zrobiłam sobie śniadanie. oczywiście tradycyjnie jajecznicę, choć na to zupełnie nie mam ochoty.
-Co na śniadanie? - zapytała Kate, a brzuch ma albowiem pękaty xD.
-To co sobie zrobisz - uśmiechnęłam się wścibsko. Za za to wydała z siebie taki odgłos, jakby była zawiedziona, zła, nawet.... rozweselona? xD nie wiem, ale było to bardzo dziwne.po śniadaniu podałam jej karteczkę, a ta jakby nigdy nic odłożyła ją z powrotem.
-Ty to masz stalowe nerwy - stwierdziłam wykładając z puszki jedzenie kota.
-To było do kota, czy do mnie? - zachichotała.
-Do ciebieeeeee - odparłam i usiadłam przed telewizorem.
-A tak w ogóle to gdzie oni jechali? - zapytałam pchając sobie chipsy po Niallu z wczoraj.
-Na wywiad... będą zaraz w MTV - odparła, a ja czym prędzej włączyłam wywiad. Kate usiadła ze śniadaniem koło mnie.
(głos z telewizora)
-one direction światowo znany bo... - mówiła dalej ale ja tego nie słuchałam, bo ja tylko czekam co chłopcy powiedzą.  Potem coś Liam mówił i Zayn, ale kiedy usłyszałam słowo" Alex Styles" od razu wszystkie wnętrzności podskoczyły mi do gardła. Harry zdrętwiał. Dlaczego?
-Alex Styles była widziana tydzień temu w szpitalu bez was. Wyszła lekko zdenerwowana. Czy ty Niall masz coś z tym wspólnego? - zapytała reporterka, a Niall lekko rozchylił wargi. Spojrzałam z Kate po sobie. No pięknie....
-Nic nam nie mówiła o tym że jest chora - odparł Liam, bo blondyn najwyraźniej nie mógł wydusić ani słowa. Kobieta uśmiechnęła się złowieszcze.
-Nie chodziło mi o chorobę -puściła im oczko, a Harry miał minę jakby zaraz miał wybuchnąć. Tak, on nienawidzi "takich" ludzi, którzy się wpieprzają w nie swoje.
-Możemy zmienić temat? - zapytał po chwili Niall lekko poróżowiały. kobieta prychnęła, a Hazza obrzucił ją takim spojrzeniem, że gdyby miał jeszcze nóż, to babka leżała w kałuży własnej krwi.
-Nie mam zamiaru tego słuchać - wypaliłam i wyłączyłam telewizor, a Kate jęknęła z niezadowolenia. Niezadowolenia?
-Alex - wypowiedziała to pół głosem i usiadła z powrotem na kanapie.
-Co ? - zapytałam jakby nigdy nic podchodząc do kotka, który wręcz błagał o zainteresowanie.
-Skurcze - jęknęła i schwyciła się za brzuch.
-Heh... jak to ? - pomyślałam chwile- JAK TO SKURCZE! - krzyknęłam i szybko schwyciłam za telefon. Niall... nie odbiera. Zayn, Harry, Louis... Liam!
-Liam! szybko błagaaam! - wrzeszczałam jak opętana, ale jak zachować spokój w takiej sytuacji?
-Dobrze ale co się stało? Bo ja nie mogę rozmawiać... oglądacie nas ?
-KATE MI TU RODZIIII ! krzyknęłam do słuchawki , a Liam wydał z siebie dziwny odgłos i się rozłączył. Szybko włączyłam telewizor na wywiad aby zobaczyć czy idą. Były reklamy... odetchnęłam z ulgą, ale po chwili sobie przypomniałam o aż zwijającej się z bólu Kate.
-Kaaate... po karetkę zadzwonić? - zapytałam głupio. Ta posłała mi błagalne spojrzenie abym się nie wygłupiała, ale przecież się nie wygłupiam :c . Zadzwoniłam po karetkę widząc jak Kate coraz głośniej krzyczy co mnie jeszcze bardziej wprawiało w chichot. Ciekawe co będzie jak ja będę rodziła biedni Ci co będą wtedy ze mną bo bębenki im pękną :3 Taaak, moje gardło jest bardzo... wytrzymałe.
-Alex pospiesz się! - krzyknęła a ja aż podskoczyłam.
-No przecież karetka już jedzie. Nic na to nie poradzę - odpowiedziałam siadając na kanapie. Nagle usłyszałam trzask kluczy w zamku i do domu wbiegła piątka facetów. Widząc Kate zwijającą się z bólu i mnie oglądającą spokojnie telewizję zrobili miny, których nigdy nie zapomnę :3
-Zamówiłam karetkę - odparłam i wsunęłam chipsa do ust. Harry podbiegł do Kate i coś tam do niej mówił. Nie wiem co reszta robiła, bo ratownicy przyjechali. Zabrali matkę do szpitala, a my się wpakowaliśmy w dwa samochody. Ja z Niallem Harrym, Liamem i Dan. W drugim El, Lou Zayn i Per. Dojechaliśmy. Wszyscy usiedliśmy przed porodówką. koło mnie Niall , a po drugiej stronie kłębek nerwów (czytaj Harry :D). Niall aż tryskał radością, jakby to było jego dziecko. A może to jest jego dziecko xD ?
-Idę po kawę.. chce ktoś jeszcze ? - wszyscy podnieśli ręce, a ja popatrzyłam się na nich wyczekującym wzrokiem.
-Przecież tego nie uniesiesz - stwierdził Niall
-No co ty? - podniósł się i poszliśmy do automatu.
-Będziemy chodzić na raty- rozkazał i wziął pierwsze dwie kawy niosąc je w stronę przyjaciół. Ja wzięłam następna porcję i podałam ja Per i Louisowi. potem Niall i ja dałam Hazzie i sobie. Ten prawie rozlał na siebie cały napój, bo z nerwów trzęsły mu się ręce jak nie wiem. Siedzieliśmy tak w milczeniu z 4 godziny. Każdy po kolei wstawał , przechadzał się kilka kroków albo do łazienki i siadał na miejsce. W końcu wyszła pielęgniarka.
-Który z panów jest ojcem dziecka? Trzeba przeciąć pępowinę - powiadomiła nas tak spokojnym tonem, jakby dopiero co jej urósł ziemniak, a nie urodziło się dziecko. Harry wyraźnie zbladł, a ja w środku wybuchłam śmiechem jak mój braciszek zniknął za drzwiami na miękkich kolanach.
-Czemu nam nie powiedziałaś, że byłaś u lekarza? - zapytał po chwili tępego patrzenia się w miejsce po Harrym Niall.
-Bo to nic ważnego - odparłam czując skurcz w żołądku.
-To jest ważne, bo wyszłaś zdenerwowana
- To naprawdę nic takiego-odpowiedziałam szybko. Za szybko, bo od razu palnęłam się w głowie w czoło, bo po takim tonie od razu czuć, że coś nie tak... Ten prześwietlił mnie wzrokiem i już chciał coś powiedzieć, ale przerwał nam lekarz.
- Można do niej wchodzić ale po dwie osoby - powiedział sucho i odszedł. Spojrzeliśmy po sobie. Najpierw Lou i El. Potem ja i Niall :3 Wyszli... podnieśliśmy się z krzeseł i ruszyliśmy do sali. A tam? Kate sobie w najlepsze leży z maleństwem na rękach. Niall od razu poleciał aby wziąć.. właśnie...
-Chłopiec czy dziewczynka? - zadałam standardowe pytanie siadając na krześle.
-Dziewczynka - odparła zmęczonym tonem, a ja przeniosłam wzrok na Nialla, który miał minę jakby zobaczył góry żarcia z nando's. Ta dziewczyna nie będzie miała lekko z takimi wujkami. po chyba 20 minutach wyszliśmy. Tak, byliśmy zdecydowanie dłużej od poprzedników.
-Chcę mieć z tobą dziecko - stwierdził jak najpoważniej Niall. Tak.. oczywiście nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie powiedział tego na cały korytarz T.T Brawo geniuszu. Od pozostałych dało się usłyszeć odgłosy wysokiego "UUU". Zrobiłam się lekko różowa.
-Dobra kurwa powiem wam to - powiedziałam po chwili - chodzi o to że...
-No móóóów - pogonił mnie Lou. Zaczekałam jeszcze chwilę...
-Jestem w ciąży -wypaliłam patrząc się tępo w podłogę.
________________________________
Przepraszaaam ._. wiem wiem ... ale macie xDD mam nadzieję że się podoba i proszę każdego kto ma czas aby dodał komentarz ;d

niedziela, 25 sierpnia 2013

R.20-"Oburzona Kate:c"

-Panno Alex Emily Styles... Bardzo pani gratuluję... jest pani w szóstym tygodniu ciąży!- zawołał z błyskiem w oku lekarz. A mnie po prostu skosiło z nóg. Ja? Alex w ciąży?! Jak ja to im powiem :c Albo nie, nie powiem. Nie ma bata. Nic nie powiedziałam, nawet nędznego "dziękuję" albo "do widzenia". Właśnie dobie zdałam sprawę, że ja przecież piłam alkohol. "Piłam alkohol" to mało powiedziane ja się uchlałam jak żul pod sklepem :c Mój żołądek dokonał przeraźliwie mocnego skurczu. Jeżeli to przeze mnie moje przyszłe dziecko umrze, to ja się po prostu powieszę. Powlokłam się smętnie do domu. Szłam tak wolno, że do domu przyszłam dopiero około 11. Oczywiście wszyscy się o mnie martwili. Nawet nie wiedzą, co ja ukrywam. W końcu będę musiała im powiedzieć, bo przecież to i tak będzie widać. To może zdawać się takie proste... Zajść w ciążę, powiadomić o tym bliskich, nosić w sobie przez 9 miesięcy nowe życie, a potem urodzić i szczęśliwie wychowywać. Tak... to się tylko zdaje. Wszyscy coś do mnie mówili. Nie słuchałam, bo to przecież i tak nic nie zmieni. Jaka ja wtedy byłam głupia :c. Powlokłam się do swojego pokoju zatrzaskując przy wejściu drzwi. Na klucz.
-Alex! Chcesz może pogadać?! - zawołała melodyjnym głosem Kate zza drzwi,a le ja nie miałam na to najmniejszej ochoty. Nie odezwałam się. położyłam się na łóżko podkulając nogi. Nawet nie ściągnęłam butów, ani płaszcza. Przed oczami widniało tysiące mroczków, które za nic nie chciały zniknąć, nawet po dynamicznym mrugnięciu.
-Będę tu siedziała tak długo, aż mi powiedz o co chodzi - stwierdziła. Usłyszałam spod drzwi ciche szepty.
-Jak myślisz... co jej jest ? - zapytał cichy szept Nialla.
-Nie mam pojęcia, ale chyba coś poważnego, skoro nie chce nawet mi powiedzieć- odszepnęła Kate. Debile myślą, że tego nie słyszę. W mojej głowie zaczęły się rodzić scenki "za" i "przeciw". I niestety... podjęłam słuszną, a może nie słuszną decyzję. Muszę chociaż Kate o tym powiedzieć, bo tak nie można. Nie dam rady z tym sama. Poczłapałam do drzwi.
-Kate... wejdź - wychrypiałam przekręcając klucz w drzwiach , a dziewczyna od razu weszła do pomieszczenia. Położyłam się z powrotem na łóżko.
-No.. co się stało ? - zapytała siadając na łóżku.
-Ja jestem w ciąży Kate - wyszeptałam, żeby reszta nie słyszała.
-Powinnaś się cieszyyyyć - zapiszczała, ale na widok mojej miny jej uśmieszek zniknął.
-Nie cieszysz się? - zapytała po chwili z zawodem w głosie. Spojrzałam na nią debilnym wzrokiem.
-Nie- odburknęłam.
-Co teraz? - zapytała po chwili, jakby naćpała się za dużo środków przeciwbólowych.
-Muszę wyjechać - ta wybałuszyła szeroko oczy. - Muszę Kate.. Przynajmniej na razie
-A co ze mną? Z Niallem? Z chłopakami? - zapytała, a ja się troszkę poczułam, jak w Brazylijskim wyciskaczu łez.
-Będziecie sobie musieli poradzić beze mnie - odparłam i wyjęłam walizkę z garderoby.
-Ty tego nie chcesz... Ty nie możesz nas zostawiać - odparła oburzona.
-Jak ja to im powiem? A poza tym jest jeszcze coś... Pamiętasz, jak się upiłam? Jak Niall zachorował?-  zapytałam, a ta potrząsnęła głową, ale po chwili namysłu oczy jej prawie zupełnie wyszły z orbit.
-Masz na myśli... - zapytała, a tym razem ja potrząsnęłam głową. - O cholera- szepnęła.
-Nooo - odparłam i ruszyłam do szafy,a by się spakować.
-Proszę.. nie wyjeżdżaj...
-Mówiłam ci już...
-Ale wrócisz, nie? - zapytała z nadzieją w głosie,  a ja spojrzałam jej tak głęboko w oczy jak jeszcze nigdy nikomu, po czym wróciłam do pakowania.
-Nie wiem - odparłam, bo Kate nadal czekała na odpowiedź.
-przecież mówiłaś, że chcesz z nim małego Horanka... - stwierdziła, kiedy pakowałam kosmetyczkę. Rzeczywiście... Niall jest wręcz idealny do wychowywania dzieci :c Ale ja się boję jego reakcji... reakcji wszystkich :c przecież ja jestem za młoda:c Ja nie chcę tych pieluch, soczków. Ja wale :c ale ze mnie odpowiedzialna przyszła matka :c
-Wiem... nadal chcę... - odparłam po może 10 minutach.
-To w czym problem?
-Sama nie wiem...
_______________________________________________--
włala :DDD Mam nadzieję, że się podoba, aj mam pewien świetny pomysł, który będzie miał swoich zwolenników ale i wrogów :33

piątek, 23 sierpnia 2013

R.19-"Walentynki"

*Walentynki *
Zeszłam o około ósmej na dół. Tak, to dzisiaj jest najbardziej wkurwiający dzień na świecie. Walentynki. Kochające się pary, całowanie, przytulanie, laurki , kwiaty, czekoladki.... Jednym słowem SŁODKO. Rzygam tęczą sram cukrem. Tak... ostrzegałam Nialla, że jak mi coś kupi na walentynki to go wykastruję, ale chyba to do niego nie trafiło, bo Kate mi doniosła, że coś dla mnie kupił. Coś specjalnego. Ciekawe co to ? Powlokłam się do kuchni i nakarmiłam kota. Tak... na tym w zasadzie moje życie polega... na dokarmianiu innych. Zwłaszcza Nialla xD nie no ciekawość mnie zżera co on mi kupił :D po chwili wszyscy jakby na zawołanie zeszli na dół, a przecież ja tylko smażę big jajecznicę na siedem osób. Zjedliśmy ciągle gadając o wszystkim i o niczym. Tak to już z nami jest :3
-Alex.... ja wiem, że ty nie chciałaś żadnego prezentu, ale to jest w pewnym sensie prezent dla nas obu - stwierdził Niall podając mi czerwone pudełko w kształcie  serca. Pociągnęłam za wstążkę...
 A tam ? Seksi ciuszek... BARDZO  seksi ciuszek. Wybałuszyłam szeroko oczy i spojrzałam na Nialla i na chłopców... Wszyscy oprócz podarunkodacy chichotali. Blondyn był czerwony jak burak.
-To jakiś żart ? - zapytałam z przekąsem, a wszyscy oprócz Nialla wybuchnęli śmiechem. Ten zrobił się po prostu koloru aż fioletowo -czerwonego.
-Ale... żebyś nie myślała, że chodzi mi tylko o seks, to to załącznik - powiedział po chwili, w której ja patrzyłam się na wszystkich z głupim spojrzeniem, wszyscy się śmiali, a Niall stał w jednym miejscu zawstydzony. Podał mi płaskie pudełko, też czerwone. Otworzyłam i aż mi dech odebrało... W środku był prześliczny wisiorek wysadzany prawdziwymi diamentami. Spojrzałam z podziwem na chłopaka, który aż tryskał radością. Chyba było widać, że mi się spodobał :3 Spojrzałam na niego wzrokiem mówiącym : " Weź mi go załóż". Ten zrozumiał i założył mi go na szyję. Nie no... kocham go.
-Kocham Cię Niall - wyszeptałam tak cicho, abyśmy tylko my to słyszeli. Jakoś dziwnie podejrzane jest to, że całe towarzystwo było zainteresowane tą zboczoną częścią, a rozeszło się, kiedy nadeszła przyzwoita niespodzianka. I weź to człowieku zrozum.
-Dobraa... założę to dla ciebie - odparłam. Należy mu się xD. - Ale wieczorem da się rozumieć - puściłam do niego oczko i poszłam do Kate do pokoju. Tak sobie.
-Heeej.... co dostałaś ? - zapytałam jej, kiedy weszłam, a ona sobie leżała i czytała książkę o ciąży. ona ma obsesję xD
-Kwiaty... I jedziemy jutro na Majorkę - odparła, tak jakby nic ciekawego się dzisiaj nie stało, a na Majorkę to jadę ja i za rok.
-To się pakuj! - krzyknęłam, ale ona pozostała niewzruszona.
-Przecież nie jadę !
-Jak to nie... - zapytałam siadając koło niej na łóżku. Kątem oka zobaczyłam, że posmutniała.
-Bo mogę zacząć rodzić, przecież zdarza się, że są wcześniaki, tak ?! 
-No tak... ale u ciebie lekarz nic takiego nie stwierdził...
-No niby tak, ale ja wolę to przesunąć
-Co się stało z dawną Kate. Przecież to ty byłaś ta szalona, a ja ta spokojna i rozsądna.
-Muszę być taka, bo inaczej nie będę potrafiła dobrze dziecka wychować - stwierdziła. Wszystko się we mnie zagotowało. Ale czemu? Przecież to jej życie i może robić co chce, ale mimo to wiem, że źle robi.
-Weź ty się w ogóle - odburknęłam i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam z impulsem na łóżko. Przeklnęłam pod nosem, bo kopnęłam kostką o kant łóżka.
-Coś się stało ? - zapytał Niall wchodząc (oczywiście) bez pukania do mojego pokoju.
-Nic oprócz tego, że Kate nam się zmamczyła - odparłam, a Niall parsknął śmiechem.
-Co? Hahahahahah co zrobiła ? - zapytał między następnymi falami śmiechu.
-Zmamczyła - odpowiedziałam niepewna co go śmieszy. Po jego ataku chichotu i aż płaczu ze szczęścia zapytałam co go tak rozśmieszyło? nie odpowiedział.
-Kiedy włożysz mój prezent ? - zapytał siadając koło mnie na łóżku. Lekko poróżowiałam.
-Wieczorem
-A o której zaczyna się twój wieczór - zapytał obejmując mnie i całując w usta. Uśmiechnęłam się leciutko.
-Po 20 - odparłam i już leżeliśmy całując się na łóżku.
-Alex... nie wiesz może gdzie... - urwał wbijający do mojego pokoju tak samo jak Niall bez pukania Hazza. Uśmiechnął się obleśnie i przystanął w progu.
-Mieliście dopiero wieczorem wypróbować prezent, a nie już teraz - stwierdził Harry, a my wróciliśmy do siedzenia i zaczerwieniliśmy się.
-Harry... Jak nie masz nic do roboty, to wyjdź - warknęłam wstając i kierując krok na Harrego.
-Dobraaa... już wychodzę, ale muszę cię pilnować siostrzyczko, abym nie był niespodziewanie wujkiem - zakpił a ja miałam spojrzenie seryjnego zabójcy.
-To nie ja zrobiłam dziecko swojej dziewczynie w pierwszy miesiąc znajomości - zakpiłam takim samym tonem co on. - A ja jak widzisz nie jestem chyba w ciąży - odparłam, bo przecież przysiąc nie mogę że nie jestem.... No właśnie. I właśnie od tego NIEPRZEKONANIA zaczął się mój koszmar na następny dzień.
A mianowicie obudziłam się rano. Tak jak zawsze, tylko z małym szczególikiem... pobiegłam od razu się zrzygałam. Jeżeli moje obawy się spełnią, to mam ostro przejebane. Nie ma bata... Idę do lekarza. Sama, nie mam zamiaru o tym nikomu mówić. No i wyszłam.. Znaczy wymknęłam się, bo od razu by były te beznadziejne pytania typu : "gdzie idziesz? , kiedy wrócisz? Dlaczego sama?" A tego właśnie chciałam uniknąć/ Weszłam niepewnie do gabinetu. Tak ... wszystko powiedziałam lekarzowi. WSZYSTKO. Właśnie czekam na wyniki. Ten wyszedł może po półgodzinie z wesołą miną. Tylko z czego on się cieszy? poprosił mnie do gabinetu. Usiadł przed biurkiem i chwycił kartę.
-No niech pan mi powie! - prawię krzyknęłam, a ten jakby się "włączył" do życia i zaczął mówić.
-Panno Alex Emily Styles ...
___________________________
-No :D więc pozostawiam was w niepewności :33 Mam nadzieję, że się podoba <3 rshoranowaxd="">

Nasze zdjęcie ._.

No bardzo proszę ._. Ta z telefonem w garści blondynka to ta zboczona xD . Ja to ta w białym czymś w lekko czerwonych włosach :3

R.18-"Biedny Niall :c"

Poczułam leciutkie pocałunki na mojej szyi. Tak, to mój blondyn... Lekko się uśmiechnęłam.
-Wstajemy ! -zawołał, a ja aż podskoczyłam, bo z takiego miłego początku po prostu skończyło się wrzaskiem. Doprawdy wspaniale.... Czujecie ten sarkazm?
A było tak wspaniale - wymruczałam i powlokłam się do łazienki. To co zwykle...  Rutyna. Z wyjątkiem poprzedniego wieczora...
-Niall gdzie ... - zaczęłam wychodząc z łazienki, ale zapytałam pusty pokój. Zeszłam do salonu.. Tam już o dziwo wszyscy siedzieli... Szczerzyli się jak głupi do sera. Ja wale. . .
-A wy co ? - zapytała i chwyciłam pierwsze lepsze żelki, które leżały na stole.
-To raczej WY co ? - zapytała Kate jeszcze bardziej pogłębiając uśmiech. Spłonęłam rumieńcem. Dla niepoznaki odwróciłam się i otworzyłam żelki. Usiadłam na kanapie i wsuwałam przekąskę. Tak, doprawdy bardzo dorosłe, na śniadanie żelki wpierdalać. Ale dobre one są... Wstałam z kanapy pozostawiając żelki na siedzeniu. Poszłam do kuchni wstawiając mleko na podgrzanie. Na kakałko :3 Wróciłam z zamiarem chwycenia z powrotem żelek... Ale zamiast nich pozostała tylko paczuszka. Niall...
-NIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAL - wydarłam się na cały dom. Zza kanapy wyskoczył Niall z pełna buzią MOICH żelek. Spojrzałam na niego jak groźny wilk, a ten zaczął uciekać do ogrodu. Tak Horan, to było bardzo mądre tym bardziej, iż jest -38 stopni. Zamiast go gonić to po prostu podeszłam do drzwi tarasowych i je zamknęłam. Zaśmiałam się chytrze i usiadłam z powrotem na kanapie.
-Alex... on się przeziębi - stwierdziła zatroskana Kate. Wzruszyłam ramionami z obojętnością, ale tak naprawdę trochę się tym przejęłam. Niestety w moim ciele serce z rozumem to zupełnie dwie odmienne rzeczy. Zazwyczaj wygrywa rozum. usiadłam przed szklanymi drzwiami tarasu i patrzyłam na blondyna, który usiadł na przeciwko mnie i patrzył ze wzrokiem chłopaka, którego dziewczyna wykopała na mróz. Zaczęłam machać chaotycznie rękami jak jakaś wariatka. Tan spojrzał na mnie zdziwiony ze wzrokiem pytający " Co ty wyprawiasz?!" . pokazałam mu jak tylko mogłam, że ma mi odkupić żelki. Ten wcale nie zrozumiał.
-Co za czubek - mruknęłam pod nosem. W końcu otworzyłam drzwi, a Niall aż miał fioletowe usta. Cały dygotał i szczękał zębami. Usiadł na kanapie cały blady i zziębnięty. Poleciałam po kocyk i go przykryłam.
-Otuuuul - wyjęczał , a ja wykonałam rozkaz. Dotknęłam jego ręki, była zimna jak lód. Jasna cholera co ja najlepszego zrobiłam :c Poszłam po kota. Przeszukałam każdy zakamarek... oprócz pokoju Harry'ego. W zasadzie to ten kot chyba nie ma imienia xD. Powlokłam się do jego pokoju i widzę Hazzę z kotem na brzuchu i Harry... czyta mu na głos O.o podeszłam do kocurka :3 i go zabrałam z pokoju niosąc go do Nialla. Wręcz rzuciłam zwierzaczka na chłopaka, a ten na mnie spojrzał pytającym wzrokiem.
-Koty wyciągają chorobę - odparłam i poszłam do swojego pokoju. Co ja najlepszego zrobiłam :c Nie no ja muszę się upić :c Chwyciłam wino i kieliszek i usiadłam na blacie w kuchni.
-Co ty robisz ? - zapytała podirytowana Kate wchodząca do kuchni, kiedy akurat kończyłam butelkę.
-Się... upijam - wymamrotałam ledwo ruszając wargami.
-Dlaczego ? - zapytała w pełni spokojna, jakbym wypiła soczek dla dzieci.
-Bo... Niall się przeze mnie rozchoruje - wybełkotałam i zachichotałam wesoło. Ta przekręciła oczami zaprowadziła mnie do łóżka.
Obudziłam się rano z tępym bólem głowy. Po co ja tyle wypiłam... Nagle ktoś zaczął się tak głośno drzeć. Zeszłam na dół i widzę wszystkich na dole, wkoło Nialla.
-przestańcie się tak drzeć... Coś się stało ? - zapytałam prawie szeptem.
-on ma 39 stopni gorączki! - krzyknął Liam. Spojrzałam zdziwiona na Nialla, który był blady jak ściana i miał lekko przymknięte oczy. W jakiś sposób byliśmy już w szpitalu. Usiadłam zdenerwowana na krzesełku.
-Boże co ja zrobiłam, boże co ja zrobiłam, boże co ja... - powtarzałam w kółko kiwając się w tył i przód.
-No właśnie... wiesz że to było bardzo nieodpowiedzialne i ... - przemawiała swój jakże interesujący monolog Kate. nie słuchałam jej, bo przecież już wiem, że źle zrobiłam , no :c W końcu jakiś facet w białym kitlu powiadomił nas, że Niall zostanie w szpitalu :c Biedny Niall . . . Co ja najlepszego zrobiłam :cc
___________________
Wiem, rozdział krótki i do kitu, ale zupełnie nie mam weny :c jakoś trzeba zapełnić ten czas, bo mam już pomysł an walentynki i ogólnie ;D Przepraszam, że tak długo nie pisałam :c BARDZO  was przepraszam , no :c / MrsHoranowa

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

R.17-"Wszyscy powariowali..."

-Aleeeeeeex - usłysząłam cichy głos Nialla.
-Co się stało - zapytałam zerkając przez okno. Złoto-różowe niebo spowijała lekka mgiełka.
-Zapomniałaś, że miałem cię nauczyć gry na gitarze?- zapytał z ogromnym podnieceniem.
-No dobrze, ale przecież ledwo świta - powiedziałam przykrywając głowę kołdrą.- Więc z łaski swojej daj mi pospać - powiedziałam, po chwili poczułam, że braknie mi tlenu i zaczerpnęłam go trochę odkrywając się i znów przykrywając. Irlandczyk nie dał za wygraną i dalej mi siedział na wyrku.
-Będziemy mieli więcej czasu dla siebie, wiesz o co mi chodzi... jak teraz zaczniemy, więc rusz z łaski swej swoje cztery litery i się ciepło ubierz, bo wychodzimy do ogrodu, za 10 minut na ciebie czekam w salonie, radzę się nie spóźnić- puścił mi oczko i wyszedł z pokoju zamykając drzwi.
-Wymyślił pff... W środku nocy ranie na gitarze, przecież sąsiedzi nas zabiją - mruczałam pod nosem, kiedy szłam z wybranymi ciuchami do łazienki. Tak... Jest nie wiem która godzina, ale na pewno przed 6 coś. Ja sobie robię taki makijaż, aby nie było widać, że o takiej porze wstałam.
-No jestem- rzekłam schodząc na dół. W pewnej chwili pomyślałam, że tam będą już wszyscy, ale przecież oni sobie słodko śpią -.-''.
-Na reszcie - rzekł blondyn z ulgą. Miał ze sobą swoją gitarę. Boję się. przecież ja w życiu nie trzymałam w rękach gitary! To tak samo, jakbym mu kazała zagrać coś ładnego na skrzypcach! On pewnie nigdy nie trzymał skrzypek. Albo jakbym mu kazała coś powiedzieć po Hiszpańsku... Tak , pewnie nie potrafi gadać po Hiszpańsku.
-Niall, ja  w życiu nie trzymałam w rękach gitary to tak samo, jakbym ci kazała powiedzieć "Jestem Niall, mam 19 lat i kocham Alex " Po Hiszpańsku - powiedziałam, a Niall zrobił coś czego się nigdy w życiu po nim nie spodziewałam. Po prostu to powiedział. Powiedział to zdanie po Hiszpańsku, a mi kopara opadła.
-Tego się nie spodziewałaś, co ? - zapytał pełen dumy. Nic nie odpowiedziałam, tylko spojrzałam w te oczy. Były pełne zapału. Tak, nauczę się gry na gitarze i nic ani nikt mnie powstrzyma.
-Gotowa? - zapytał, kiedy usiedliśmy w altance na ławeczce.
-Yhym - odpowiedziałam niepewnie. Zrobię z siebie tylko pośmiewisko :c. Graliśmy tak z 3 godziny. To znaczy godzinę on grał. potem uczył mnie trzymać gitarę xd, co nie było takie łatwe wbrew pozorom.  potem moja ulubiona część *.* A mianowicie ja trzymałam gitarę, Niall mnie od tyłu chwycił xD i trzymał chwyty, a ja brzdękałam. Tak, to moja ulubiona część *o*. potem sama trzymałam chwyty i brzdękałam. Tak, w miarę moich możliwości oczywiście. Czyli fatalnie. po trzech godzinach skończyliśmy.
-Dobra głodna jestem i zimno mi - oznajmiłam wstając i skacząc w miejscu, aby się rozgrzać.
-Okey wracamy, bo zgłodniałem też - zaśmiał się i wróciliśmy do środka. Z racji tego, że była już 10 wszyscy byli na dole, ale nie mieli śniadania przed sobą.
-Ładnie dziś wyglądasz - powiedział Louis.
-Gdzie ładnie... przepięknie - wtrącił Zayn, a ja zmrużyłam oczy jak chińczyk i słuchałam dalej.
-Śliczna bluzka - ktoś stwierdził. Było jeszcze bardzo dużo tego typu stwierdzeń.
-Dobra... co chcecie na śniadanie ? - zapytałam chichocząc. Tak, to moi przyjaciele. Posypała się lista życzeń. Tak, wszystko zrobiłam... nawet ogromna kanapkę chyba ze wszystkim co było w lodówce razem z nuttelą i musztardą >.< . Ta mieszanka oczywiście dla Nialla, a jak inaczej. Potem jeszcze kota nakarmiłam, ale siebie jeszcze nie xD Zrobiłam sobie marną kanapeczkę z Nuttelą :c i usiadłam koło Nialla.
-Alex... pojedziesz dzisiaj ze mną na badania? - zapytała Kate z oczkami biednego psiaka.
-Harry powinien... on jest ojcem, nie ja - odparłam i walnęłam się na kanapę.
-No proooooszęęęęęęęęę - nie.. nie chce mi się xD .
-HARRY!!! - wydarłam się.
-Coo ? - zdołałam usłyszeć z jego pokoju.
-IDŹ Z KATE NA BADANIA, BO JAK NIE TO NIE KUPIĘ DLA KOTA ŻARCIA I BĘDZIE GŁODOWAŁ ! I ZABIORĘ MU JESZCZE ZABAWKI ! -po chwili można było usłyszeć szybkie zbieganie po schodach.
-Jedziemy? - zapytał pełen zapału. Kate uśmiechnęła się do mnie i wyszła z Harrym z domu. Egh... muszę jeszcze zrobić zakupy. BARDZO poważne zakupy a mianowicie jedzenie, co dla Nialla po prostu ma 1 miejsce. Tak w zasadzie to mogę go wziąć ze sobą...
-NIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAALLL ! - wrzasnęłam. Doprawdy muszę mieć naprawdę mocne gardło, że to wytrzymuję.
-Hmmm?  - zapytał Niall schodząc z tego samego kierunku co Harry.
-idziesz ze mną do sklepu?
-A po co? - zapytał nudnym tonem siadając koło mnie i otaczając mnie ramieniem.
-No po żarcie - oznajmiłam, a Irlandczyk podskoczył jak oparzony i zaczął wkładając buty.
-A wy gdzie idziecie - zapytał Louis ubrany w dresy... TYLKO  w dresy. Stanął koło Nialla.
-Nie twoja sprawa - odburknęłam.
-Będziecie uprawiać seks? - zapytał prosto z mostu, a ja prychnęłam śmiechem. Niall dźgnął go z łokcia w brzuch, na co ja jeszcze mocniej się zaśmiałam.
-Nieee ... idziemy do sklepu - odpowiedziałam po lekkim opanowaniu się.
-A to szkoda - odparł i poszedł do kuchni. Spojrzałam na Nialla, a on na mnie i wybuchnęliśmy razem śmiechem. Każde spojrzenie na siebie dawało jeszcze większa kupę śmiechu. Tak, jesteśmy nienormalni.
-A wam co ? - zapytał Liam wchodzący do salonu z Zaynem u boku.
-Dobra... my już lepiej idźmy - odparłam i pociągnęłam Nialla za sobą do samochodu.
Po pół godzinie dojechaliśmy pod Tesco. Tak wiem... bardzo oryginalnie. Wybrałam duży wózek, ale Niall po chwili zrobił to samo. Mamy już 2 duże wózki.
-Niall po co ... - nie dał mi dokończyć całując mnie w usta.
-Nie pytaj - mrugnął do mnie weszliśmy na salę. Tak lubię jak się całujemy :3
-okey... ty słodycze, chipsy i takie tam... ja jajka mleko i takie tam , ok?
-Okey ... - odparł i wręcz pobiegł do działu ze słodyczami. Ja oporządziłam wszystko... wszystko do toalety, kuchni, ogrodu. jedzenie. I zaczęłam się rozglądać za Niallem, którego za Chiny nie mogłam dostrzec. No tak.. słodycze. Powlokłam przed sobą wózek i dotarłam do słodyczy i co ja kurwa widzę?! Nialla z pełnym po brzegi wózkiem słodyczy i w ogóle całego sklepu. I jeszcze stał i wrzucał pierwsze lepsze chipsy nawet nie patrząc na smak. Ludzie, którzy przechodzili obok przyglądali mu się z zastanowieniem. Ciekawe czy z powodu jego sławy, czy z tego, że tyle jedzenia... A może i z tego i z tego?
-Niall kochanie... ym... jakby to powiedzieć Nooo... ogarnij się
-Pierwszy raz do mnie powiedziałaś kochanie... kochanie - uśmiechnął się pod nosem czytając skład żelek.
-Ciekawe, czemu Louis uważał, że będziemy uprawiali seks - zachichotałam. Może powinniśmy xD ? Wróciliśmy do domu, a tam wszyscy gotowi do wyjścia... no pięknie.
-Gdzie idziemy ? - zapytałam.
-Nie idziemy tylko my idziemy. Wy nie - Odpowiedział najwyraźniej urażony Lou.  Zrobiłam zdziwioną  minę i już chciałam coś odwarknąć, kiedy Kate spojrzała na mnie groźnym wzrokiem.
-Niby czemu?! - czapytał Niall obużony tak samo jak ja.
-Specjalnie wam zostawiam wolną chatę, żebyście mogli... Tego - powiedział Harry, a ja go zmroziłam wzrokiem.
-Czy wam już całkiem mózgi odebrało - zapytała nie dowierzając, że moi przyjaciele mogą być aż tacy...
-No właśnie jeszcze nie - mrugnął do mnie Liam i wyszli. Spojrzałam nie dowierzając na Nialla, ten był tak samo zszokowany jak ja. Po chwili się otrząsnęliśmy i wybuchnęliśmy śmiechem, bo w dziwny sposób mamy całą chatę dla siebie.
-Jak już nam udostępnili chatę, to możemy skorzystać - mrugnął do mnie Niall i się uśmiechnął. Tak, doprawdy już nikt normalny i nie o zboczonym umyśle mi na tym świecie nie pozostał xD. Ruszyłam do swojego pokoju. On poszedł za mną i przymknął drzwi. Podszedł do mnie od tyłu i stanął tak blisko,że aż czułam jego oddech na karku. Był ciepły i nie stabilny. Odgarnął mi włosy z prawego ramienia i zaczął całować delikatnie po szyi. Poczułam falę podniecenia. Nasze oddechy jednakowo przyspieszyły.
 -Niall- tylko tyle zdołałam z siebie wydusić . Wsunął mi ręce pod koszulkę i lekko mi przejechał palcami po plecach. Od karku aż po sam dół . Lekko się uśmiechałam, bo pocałunki stały się coraz namiętniejsze. Moja pierś aż drżała przy mocnym biciu serca. Odwróciłam się twarzą w stronę Nialla. Zaczęliśmy się całować w usta. Nasze języki staczały zaciętą bitwę. Ten chwycił za moją koszulkę i zaczął ją unosić . Musieliśmy na chwilę przerwać pocałunek, aby móc zdjąć przeszkodę . Po chwili ja robiłam to samo z jego koszulką. Kiedy już nie mieliśmy nic na sobie położyliśmy się na łóżko. Niall całował mnie dosłownie wszędzie. Po brzuchu, szyi, ramionach, między piersiami. Z każdym pocałunkiem rozkosz była coraz silniejsza. Zaczęliśmy cichutko jęczeć. Na początku zastanawiałam się czy nas nikt nie słyszy, ale po dłuższej chwili przestałam o tym myśleć . To co mnie dotychczas spotkało to jeszcze nic w porównaniu do tego, co działo się potem. Niall wszedł we mnie. A w moim ciele po prostu była eksplozja rozkoszy. Niall też się nie krepował i jęczał razem ze mną . Położyłam głowę na poduszkę . To najpiękniejsza chwila w moim życiu . Tak sobie myślę, że według moich obliczeń to dzisiaj mam dni płodne. Czyli w pewnym sensie jest szansa, abym zaszła w ciążę tym bardziej, że się nie zabezpieczamy. Tak... jest 50% szans, że będę miała małego Horanka
  -Idę wziąć prysznic - odparłam, ale on wszedł przede mną . Chyba jeszcze mu mało znowu zaczął mnie całować . Jakimś cudem dotarliśmy do kabiny prysznicowej. Odkręciłam cieplutką wodę . Objęłam jedną nogą biodra Nialla. Ten chwycił mojr uda i tak jakby siedziałam na jego rękach. Znów wszedł we mnie. To było już dla nas obojga za dużo . Zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć. Zaczął szybciej ruszać biodrami. Z każdym ruchem było coraz przyjemniej. Jaki on silny, że przez cały czas mnie tak trzyma. Nie no... ja chyba oszalałam. Tak... oszalałam. Siedzę pod prysznicem z facetem mojego życia i uprawiamy seks. Zupełnie zwariowane >.< Potem jakby nigdy nic się położyliśmy do łóżeczka. Byliśmy mega zmęczeni xD
-Kocham cię Niall - wyszeptałam i po prostu zasnęłam.
_____________________________
No dzień dobry ._. +18 *o* Mam nadzieję, że rozdział się podoba ;o? Ja mam świetny pomysł xDD