wtorek, 13 sierpnia 2013

Taka tam informacja ;*

Chciałam wam bardzo podziękować. Nie wiem czy uda mi się to opisać w słowach, ale spróbuję. Teraz na własnej skórze się przekonałam, że na własne szczęście trzeba sobie samemu zasłużyć. To może zabrzmić banalnie, ale dopiero teraz sobie zdałam z tego sprawę, że jakbym nie założyła tego bloga, to by nic się nie ruszyło. To naprawdę jest dla mnie radość, że czytacie tego bloga. Moja praca nie idzie na marne :D Nawet nie wiecie jaka to radość, jak dodasz rozdział i czekasz na komentarze, a po chwili masz ten pierwszy komentarz i możesz aż się zabić ze szczęścia. Miałam już parę takich momentów, że wątpiłam w mój "talent" . Ale kiedy patrzę, że jednak wchodzicie i komentujecie, to od razu mnie opuszczają takie myśli. Zdjęcie z przyjaciółką, które obiecuje wam od jakiegoś czasu prawdopodobnie będzie zrobione w piątek. Widzimy się naprawdę bardzo rzadko. Jak chcecie to możecie mi zadawać pytania z życia prywatnego czy coś, bo przynajmniej nudę zabiję ;D

R.13-"Depresja"

po chwili i ja wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Było cudownie, dla takich chwil się żyje, tylko nie koniecznie na odległość :c  Przecież dopiero dzisiaj wyjechali, a ja już zaczynam mieć myśli samobójcze. Położyłam się na łóżku z moim laptopem, zamknęłam go i usnęłam.
-Proszę się obudzić, leki musi pani przyjąć... - poszturchał mnie lekko znajomy głos, tak to ta sama babka, co mi dała morfinkę ;3 . Nie no ja się zamieniam w ćpuna normalnie xD.
-Znowu ten narkotyk ? - zapytałabym, gdybym mogła, ale nie mogłam zupełnie mówić. "Krzyknęłam", ale zamiast krzyku wydobył się z moich ust lekki szept.
-To było do przewidzenie - westchnęła i podała mi jakąś obrzydliwą tabletkę. Niechętnie wzięłam ją do ust. Pielęgniarka odeszła, a ja otworzyłam laptopa i zalogowałam się na skype. Niestety, chłopców nie było :c I co ja teraz mam robić, zaraz potem się palnęłam w łeb, bo przecież jak bym z nimi gadała, jak głos straciłam?
-Patrz kogo Ci przyprowadziłam! -do sali wpadła Kate, a za nią cztery dziewczyny. Jedna chyba mulatka, druga z niebieskimi włosami... Już ja lubię ;DD trzecia Per, a ostatnia z burzą loków. Pomachałam dziewczynom z uśmiechem.
-Straciła głos - oznajmiła Emi, po widoku ich nietęgich min.
-Jade jestem - uśmiechnęła się do mnie niebiesko włosa dziewczyna i podała mi rękę.
- Leigh - uśmiechnęła się dziewczyna o ciemniejszej karnacji i zrobiła to samo co jej poprzedniczka.
-Jesy - podała mi dłoń i usiadła na moim łóżku. Jade zrobiła to samo.
-Łączyłaś się z chłopakami? - zapytała Perrie chwytając mojego laptopa.
-Wczoraj - oznajmiła Kate, a ja jej posłałam pełne wdzięczności spojrzenie. Nagle mój telefon zaczął wibrować, a ja go odebrałam znowu nie patrząc, kto dzwoni. Podałam po chwili telefon Kate, aby rozmawiała w moim imieniu.
-Halo ? Harry?! - uśmiech momentalnie pojawił się na jej ustach, Odruchowo chwyciła swój lekko zaokrąglony już brzuszek. - Ona nie może rozmawiać, bo głos straciła.... Yhym, okey, to wchodźcie, cześć -podała mi telefon, odłożyłam go na stoliczek.
-Chłopcy zaraz na skypa wejdą - kiedy skończyła powiadomienie przy Harrym na skype pojawił się zielony znaczek. Po chwili tak, jak wczoraj moim oczom ukazała się piątka chłopaków, Niall oczywiście jadł chrupki, bo jak inaczej xD. Harry siedział koło Louisa, no tak xD sławny Larry. Liam z Zaynem o czymś dyskutowali.
-Serio nie masz głosu ?! - zachichotał Harry, ale Niall zaraz go zmroził wzrokiem. Nie no kocham ich normalnie :3. Pokiwałam twierdząco głową ze smutną minką.
Tak mniej więcej wyglądał cały pobyt w szpitalu. LM przychodziły do mnie codziennie, z chłopakami łączyłyśmy się co parę dni, ale coraz rzadziej, bo mają dużo pracy, ja nadal nie odzyskałam głosu. Wczoraj wyszłam ze szpitala i od 4 dni nie łączyłam się z chłopcami. Leżę sobie w moim pokoju, zasłonięte okna, nawet nie wiem która godzina, byle by przetrwać te pół roku. Moj telefon zabrzęczał, podskoczyłam i już przyłożyłam go do ucha, kiedy zatrybiłam, że tylko wyładowała mu się bateria. To jeszcze bardziej dobijające. Z powrotem położyłam się na łóżko i gapiłam tępo w klamkę od okna. Już miewam złe myśli... Po tygodniu. /nie wiem nawet czy jest noc, czy dzień. Nic nie wiem, nie wiem gdzie są chłopcy, co robią. Czy ktoś jest w domu, czy Niall mnie nie zdradza. Nic kurwa mać nie wiem! Czuję się jak zdechły pies, przejechany przez miliony ciężarówek. Ja chyba mam już depresję...
***3 miesiące  później***
Tak, leżę tu już 3 miesiące wychodząc z mojej norki tylko i wyłącznie po jedzenie. Kate nawet nie wchodzi do mnie, bo jest świadoma czym to skutkuje. Ale odzyskałam głos, co z tego, jak nie mam ukochanej osoby przy sobie? Jem, bo muszę, nie dlatego, że chcę. Kiedy przebywałam mój jakże interesujący i romantyczny spacer w pojedynkę do lodówki z ciekawości weszłam do pokoju Nialla. Moje nozdrza zapełniły się zapachem chłopaka. Usiadłam na łóżku, czuję się tak jakby umarł i pozostał tylko i wyłącznie po nim pokój. Chce mi się wrzeszczeć. Zajrzałam do jego szafy... Nie wytrzymam.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!! - wrzasnęłam tak głośno, że aż pół Londynu słyszało. Upadłam z bezsilności na kolana i wrzeszczałam dalej. Do pokoju wpadła Kate, która od razu rzuciła się w moją stronę jakby nie wiadomo co się ze mną działo? Przecież ja tylko tęsknię. Aż tęsknię. Już naprawdę nie można położyć się na podłodze w pokoju swojego chłopaka i nie można wrzeszczeć jak opętana, ten świat na prawdę schodzi na psy. Coś tam gadała, ale jej nie słuchałam. Wstałam i rzuciłam się do otwartej szafy, aby porwać jego bluzę. Chwyciłam przedmiot i uciekłam do swojego pokoju od razu ją na siebie wkładając. Wyszłam na taras i usiadłam w siadzie skrzyżnym. To taki ból, nie ma ukochanej osoby koło ciebie. Wstałam i postanowiłam spojrzeć na mój telefon. 78 nieodebranych połączeń od: Nialler, 69 nieodebranych połączeń od Harry , 46 nieodebranych połączeń od Zayna i Liama, 48 nieodebranych połączeń od Louisa. Odłożyłam fona z powrotem na półkę i wróciłam na miejsce.
-Alex, musisz gdzieś wyjść, nie wychodzisz już miesiąc, mam pomysł, idziemy z Eleanor na zakupy? - nie odpowiedziałam, tylko nadal gapiłam się bezmyślnie w psa sąsiadów. Dopiero teraz spostrzegłam się, że leży sobie śnieg, a ja w dresach i bokserce siedzę na tarasie.
-Za 10 minut masz być gotowa na dole - stwierdziła i wyszła z pokoju. No cóż mus to mus. Muszę iść. Zwlekłam się do toalety i aż pisnęłąm, bo w lustrze zobaczyłam jakiegoś potwora. Makijaż, ubrałam się. I zeszłam na dół. Wyszłyśmy w milczeniu gdzieś. Ja jak to ja musiałam skierować chód na zamarzniętą kałużę. Kate wyciągnęła telefon i mnie nagrywała. Wbiegłam na "lodowisko" i jak się wyjebałam xD Zaczęłyśmy się śmiać, a Kate od razu przesłała ten filmik Niallowi. Tak... Dla takich chwil się żyje :D
_________________________________________
NO DZIEN DOBRY MOJE WY ZIEMNIACZKI :3 XD OKEY BEZ SŁODZENIA XD SORKI, ŻE SKOK W CZASIE DOŚC DUŻY, ALE NIE BYŁO CO PISAĆ, SAME POMYŚLCIE ;DD

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

R.12-"Gówniane pożegnanie"

Tak, to dzisiaj chłopcy wyjeżdżają na sześć miesięcy. Co ja będę przez ten czas robiła? Jest godzina... 8:02. Zeszłam w piżamie po woli, chwiejąc się do salonu, gdzie był syf jak cholera. Chłopcy latali w te i z powrotem co chwilę znosząc do bagażów podręcznych nowe rzeczy. Liam i Louis zaglądali pod szafę, Niall trzaskał garami w kuchni, Harry ... Harry ściskał w rękach spodnie i jednego buta, zapewne poszukując drugiego. Usiadłam z anielskim spokojem na kanapie i oglądałam przedstawienie, ku mojemu zdziwieniu, już siedzę tu ponad 15 minut i jeszcze nie zauważyli, że tu jestem. Liam z Louisem i Harry'm zanieśli bagaże do samochodu. Zayn biegał po całym domu szukając jak to dawał świetnie do zrozumienia swojej suszarki. Kate zeszła dopiero gdzieś o 10.
-Hej, a ci co ? - zapytała, ale nie wiem o co jej chodzi, bo przecież ja sobie tylko siedzę. Wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Blada jesteś jakaś taka... - odparła i z ciekawości dotknęła mojego czoło , ale po chwili odskoczyła. W pewnej chwili przeszło mi na myśl, że mogę być chora. Rzeczywiście dość nie za dobrze się czuję, większość nocy nie spałam. Do tego jeszcze mnie lekko głowa boli i katar, ale zaraz gorączka ? Ta z prędkością światła pobiegła do łazienki i wróciła z termometrem, po czym wsadziła mi go do ust. Spojrzałam na nią wzrokiem kota, któremu się wsadziło to samo urządzenie w tyłek. Po jakimś tam czasie wyjęła mi go i aż pisnęła, po czym zatkała sobie usta dłonią podając mi termometr.Zobaczyłam moją temperaturę ciała : 39,8 i zrobiłam wielkie oczy. Przez tą wiadomość jeszcze gorzej się poczułam.
-Gardło mnie boli - wysapałam kładąc się na kanapie, kładąc nogi na kolanach Kate.
-Jedziecie pożegnać nas na lotnisko ? - zawołał Harry wpadający do salonu.
-Ja jadę, ale nie wiem czy Alex, bo ma wysoką gorączkę... 39,8 - na ta wiadomość Harry zareagował tak samo jak ja, oczy na wierzch xD.
-Jadę, przecież nie będę widziała Nialla, przez pół roku - wymruczałam i wsiadłam do samochodu, między oknem, a Niallem. Kiedy Hazza odpalał wóz oparłam głowę na szybie. Tak strasznie mi zimno. Wstrząsnęłam się i obudziłam, akurat, kiedy mieli mnie budzić. Wysiedliśmy i było już tylko 10 minut do odprawy. Od razu wyszukałam fotele i rozsiadłam się na nich, czując jak mi cały świat wiruje przed oczami. Wszyscy się przede mną żegnali, nawet przez to złe samopoczucie nie zauważyłam, że od czasu kiedy wysiedliśmy przed lotniskiem dołączyły do nas Dan, Per i El.
-Nie przytulajcie się do mnie, bo się zarazicie - powiedziałam przez nos lekko przymykając oczy.
-A co ci jest ? - zapytał Louis. Troszkę mnie dziwi fakt, że Niall nie odezwał się do mnie od rana.
-Mam gorączkę, to chyba grypa jest - odparłam ledwo widząc ich osoby. Nagle głos kobiety oznajmił na całe lotnisko, że na 4 minuty będzie odprawa. Chłopcy oznajmili coś w stylu " Musimy iść , bo zaraz odlatujemy". Pomachałam ich leciutko się uśmiechając. Nawet się z nimi nie pożegnałam...
-A my jedziemy do szpitala- powiedziała Kate, a ja momentalnie podskoczyłam i spojrzałam oburzona na przyjaciółkę, ale po chwili stwierdziłam, że się zgadzam. Dojechałyśmy samochodem na parking pod szpitalem. Podeszłyśmy pod jakąś salę, nie wiem po co i co teraz robimy, po woli już tracę świadomość. W końcu wepchnęła mnie siłą do jakiegoś gabinetu. Wszystko mnie w kościach bolało. Ból nie do zniesienia. Chyba poproszę o coś przeciwbólowego, bo oszaleję.
-Dzień dobry. Co pani dolega. Panno Alex - zapytał jakiś gruby, ale przyjemny głos. opowiedziałam mu wszystko łącznie z bólem wszystkiego, a ten dużo nie musiał myśleć, aby stwierdzić grypę.
-Musimy panią na co najmniej tydzień pozostawić w szpitalu, dostanie pani przeciwbólowy środek. Może pani mieć po nim haluny - powiadomił, a ja się zdziwiłam, że lekarz może mówić takim "slangiem". Bez wahania się zgodziłam i wyszłam do Kate, która siedziała, jakby była naćpana.
-Zostaję na co najmniej tydzień w szpitalu, przyniesiesz mi rzeczy, piżamkę i laptopa? - zapytałam siadając na krzesełku, ale zaraz Kate pobiegła wręcz po rzeczy, a pielęgniarka kazała mi iść za nią. Doszłyśmy do jakiegoś działu " Chorób zakaźnych". Co salę leżały gorsze przypadki, jakaś chyba żółtaczka, ospa i Bóg wie co jeszcze. Dotarłam za lekko kulawą grubszą panią do mojej sali, gdzie leżała dziewczyna chyba w moim wieku z laptopem na kolanach lekko uśmiechała się do monitora, ale kiedy zorientowała się, że ma lokatorkę zamknęła laptopa i z oburzenie spojrzała najpierw na mnie, a potem na pielęgniarkę.
-Proszę, to twoje łóżko, kiedy będziesz coś potrzebowała tylko zadzwoń o tym - nachyliła się i pokazała na koło mojej "głowy" w łóżku przycisk. Skończyła swój monolog i opuściła pomieszczenie zostawiając mnie z podejrzaną dziewczyną. Ja przyglądałam się jej, ona mnie. Nie jestem pewna, ale gdzieś ją już widziałam.
-No nie gadaj, że mnie nie poznajesz - uśmiechnęła się, a to mnie zupełnie ścięło z nóg, bo za chuja jej nei pamiętam.
-Yyyy... nie? A kim jeste.... - nie dokończyłam, bo właśnie mnie olśniło - Emily! - wydarłam się, ale zaraz tego pożałowałam, bo poczułam, jak skóra w gardle mi się żywcem zrywa. To moja kuzynka. Spędzaliśmy z nią razem z Harrym całe wakacje na wsi.
-Na co leżysz ? - zapytała cała rozpromieniona.
-Grypa - odpowiedziałam, a ona mruknęła coś w stylu "Ja też".
-Zaraz przyjdzie tu Kate, ona w ciąży jest - powiadomiłam.
-O wilku mowa - stwierdziłam, kiedy wpadła Kate z bagażami. - Pamiętasz Emily ?
-To ty ! - krzyknęła z ekscytacją. i podeszła do niej, aby ją uściskać. Wyciągnęłam laptopa i włączyłam skype. Kate i Emily cały czas plotkowały i ogólnie gadały co robiły przez te wszystkie lata.
-Chłopcy są dostępni - uśmiechnęłam się sama do siebie i nacisnęłam klawisz, aby się z nimi połączyć. Moim oczom ukazał się mój brat bez koszulki i Liam z... gaciami Nialla na głowie. No pięknie. Puszczasz samych chłopaków na wyjazd i już widać skutki.
-Gdzie Niall ?! - zapytałam, ale nie musiałam długo czekać na odpowiedź, bo Niall usiadł na kolach Liamowi i zdjął swoje bokserki z jego głowy.
-Gdzie jesteś? Czemu nie w domu ? - zapytał z przejęciem w oczach i w głosie blondyn.
-W szpitalu - wymruczałam, chwytając sok pomarańczowy. - Na co najmniej tydzień... A co u was ?
-Jutro dopiero mamy koncert, dzisiaj wolne - uśmiechnął się do mnie
Liam, Niall nadal patrzył na mnie z politowaniem w oczach. Spojrzałam ukradkiem na zegar w rogu ekranu. 16:36. Kate już dawno nie było w pokoju, a ja zupełnie zapomniałam o Emily.
-Harry, zgadnij z kim leżę na sali - ten wzruszył ramionami obojętnie - z Emily!
-Z TĄ  Emily ?! - zapytał najwyraźniej zszokowany. Pokiwała twierdząco głową i przywołałam gestem ręki osobę, o której była mowa. Rozmawiali długo, a ja sobie położyłam głowę na poduszkę i nim się spostrzegłam, pielęgniarka musiała mnie budzić n Wstrzyknęła mi coś w tyłek. Bolało, a teraz mięśnie w TYM miejscy mnie cholernie bolą. Ja patrzę, a do sali w kwiatki wlewa się woda. Spojrzałam zdziwiona na Emily, która patrzyła się na mnie jak na czubka. Pospiesznie wstałam i zaczęłam skakać po wodzie, ale nie było plusku,ani kręgów na wodzie.
-Emily! Patrz! Woda! Czemu nie idziesz skacz ze mną! - zawołałam Emily, ale ta zamiast się przyłączyć do frajdy wybiegła z sali. Wróciła z jakimś gościem w białej sukience.
-KURCZAKI! - ryknęłam na cały dział, bo do sali w kwiatki wpadło chyba z milion kurczaków z myszkami białymi na grzbiecie. Wzięłam jedną myszkę i wrzuciłam Emily na włosy, a ta patrzyła się na mnie ze współczuciem. Co się dzieje? Czemu oni się nie bawią?!
-Cip cip cip cip - wołałam kurczaki, ale te wyszły z sali pozostawiając tylko białe myszki.
-Jak się woła myszki ?!- zapytałam z błyskiem w oku, ale ci patrzyli na mnie jakbym zupełnie zwariowała.
-Ale tu nie ma myszek, ani wody Alex - oznajmiła Emily w stroju... strażaka?! Spojrzałam na nią ze zdziwieniem.
-Jak to nie ma?! No są, przecież tu jeszcze przed sekundą były!... Skąd wy bierzecie te zielone firanki?! Bardzo pasują do ścian w kwiatki - zapytałam , ale gość w białej sukni szepnął coś na ucho Emi i wyszedł.
-Mogłabyś ściągnąć ten strój strażaka, idiotycznie w tym wyglądasz - przemówiłam głosem wielkiego znawcy. Nagle wszystkie fajne rzeczy zniknęły. Woda, myszki, kostium strażaka, nawet firanka i tapeta w kwiatki.
-TO BYŁO ZAJEBISTE ! - krzyknęłam, ale po chwili zdałam sobie sprawę co oznajmiłam. Właśnie byłam naćpana i wrzasnęłam, że było cudownie.
-Wiesz, że się naćpałaś ? - zapytała roześmiana Emi, ja patrzę, a ona cały czas gadała z chłopakami. Widzieli moją fazę i w ogóle wszystko! Spojrzałam w ekran, gdzie chłopcy aż się zwijali ze śmiechu. No pięknie . . .
_____________________________________
Dzień dobry ;DDDD Komentujcie pls . Co tam jeszcze napisać . .  .
http://31.media.tumblr.com/8cbd3bf1991d5ceaa7f40572e3697b15/tumblr_mrd0wmj5M71rmcnl8o2_250.gif ja z tego leje po prostu xD

piątek, 9 sierpnia 2013

R.11-"Pobyt w Paryżu cz.2"

-Alex! Telefon do ciebie! - ktoś mnie poszturchał kilka razy... no tak kto inny, jak nie Niall? Momentalnie odebrałam, nawet nie zwracając uwagi, kto dzwoni.
-Halo?
-Alex ! Chcę tylko powiedzieć, że ja z Liamem bierzemy ślub! - po głosie i po tym że "z Liamem" poznałam że to zapłakana aż ze szczęścia Danielle. Szybko włączyłam ją na głośnik.
-Wspaniale! A kiedy?
-Jak tylko chłopcy wrócą, czyli jak oni wracają 10 stycznia... to - zdrętwiałam.
-CO?!?!?!- krzyknęłam. - Jak to 10 stycznia?!?!? Mieli na 3 miesiące jechać - dodałam z  zawodem w głosie. Rozłączyłam się i spojrzałam cała wściekła na blondyna, który miał minę jakby ktoś mu wbił nóż w plecy.
-Okłamałeś mnie - szepnęłam i ze łzami w oczach wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Szłam tam, gdzie znałam tylko drogę, czyli w stronę wieży Eiffla. Jak on mógł okłamać mnie w żywe oczy. Powolnym krokiem doszłam pod wieżę i usiadłam na tej samej ławeczce, kiedy fanki otoczyły JEGO. Nim się obejrzałam usiadł koło mnie ten sam gość z deską i w vansach.
-To znowu ty ? -spytałam prychając.
-A ja... Czemu tu siedzisz bez NIEGO ? - zapytał ze specjalnym naciskiem na "NIEGO", albo mi się tylko tak zdawało?
-Nie twoja sprawa- odparłam, ale nie było to warknięcie, tylko wyznanie. Cisza, która zapanowała między nami była nie do zniesienia - Okłamał mnie - szepnęłam, a chłopak uśmiechnął się leciutko, jakby tylko na to czekał, abym się złamała.
-Billy jestem - podał mi rękę.
-Alex - uścisnęłam rękę i spojrzałam na chodnik. - czemu tu jesteś? - głupie pytanie, ale szczere, bo za każdym razem (jpdl jestem po raz drugi xDD ) kiedy tu jestem spotykam właśnie jego.
-Tak sobie... lubię to miejsce - odparł, to mi dało wystarczające informacje, bo ja też należę "do tych" co mają swoje "wyjątkowe" miejsca. Jednym z moich ulubionych miejsc jest właśnie to jezioro, nad którym wyznaliśmy sobie miłość z Niallem.
****3 dni później***
Wracamy do domu. Nareszcie, bo te 3 dni były okropne. Wracałam tylko na noc, ale i tak nie spałam z nim na łóżku, tylko przeniosłam się na kanapę. Ani słowem się do niego nie odezwałam. Całę 3 dni przesiedziałam z tym chłopakiem na ławce. A chciałam jeszcze 100 razy bardziej wracać, bo Harry ma załamanie nerwowe, a ich psycholog jest na urlopie macierzyńskim. Zapukałam do domu, a otworzył mi Louis z tak bardzo smutną minką, że aż mnie serce ścisnęło. Ominęłam go i zapytałam w biegu Liama gdzie jest Harry. Odpowiedział, że w pokoju i tam pobiegłam. Weszłam bez pukania i zobaczyłam leżącego na łóżku twarzą do okna Harry'ego.
-Harry - zaczęłam cichutko i położyłam się koło niego na łóżku. - Co się dokładnie stało ? 
Ten nic nie odpowiedział, tylko podał mi telefon, gdzie była wyświetlona stronka z hejtami na niego. Ale nie na innych członków z grupy tylko właśnie na niego.
-Harry... Nie ważne kim jesteś, ale jaki jesteś.Nigdy nie będzie takiego zespołu, albo człowieka, który będzie się podobał całemu światu, musisz to zrozumieć. Pisałeś się na porażki, kiedy szedłeś do xFactora. Nie zepsuj tego głupimi hejtami, a z resztą twoje miliony fanek dałoby się zabić, żeby tylko ciebie ochronić. 
-Ale czemu tylko na mnie? Czemu nie na resztę chłopaków? 
-Nie wiem Harry, ale fanki kochają was za to jacy jesteście, a nie kim. Wszystkie gazety piszą, że 1D olewają hejtów i sobie z nich jaja robią. Wiem, że to nie możliwe, bo nie ma takiego człowieka, który by się tym nie przejmował, ale porównaj, czy jest więcej hejtów, czy fanek. A nie możesz się poddać bo im dasz satysfakcję, że nawet ciebie mogą pokonać. Jak zrezygnujesz z zespołu to będą cię obrażać, za to, że jesteś słaby. Jak zostaniesz i będziesz z tym walczył będzie o jedno wyzwisko mniej.- odwrócił się do mnei cały zapłakany i się do mnie przytulił.
-Oni mówią, że jestem gejem - pociągnął nosem.
-Ważne, że twoja rodzina i przyjaciele wiedzą, że nim nie jesteś. Fanki też wiedzą, bo przecież masz dziecko z Kate.- Ten niepostrzeżenie wstał i wyszedł z pokoju. Zeszłam z anim, a ten usiadł akurat na kanapie i coś tam robił. Nie zwracałam uwagi co, bo podszedł do mnie Louis.
-Jak ty to zrobiłaś psychologu? - zapytał z niedowierzaniem. 
-Powiedziałam, co myślałam - uśmiechnęłam się i już chciałam odejść, kiedy zobaczyłam, że Lou nadal stoi w tym samym miejscy i najwidoczniej nie skończył jeszcze ze mną rozmawiać.
-O co się pokłóciłaś z Niallem?
-Okłamał mnie, powiedział, że jedziecie na 3 miesiące, a nie na 6 - odparłam i powlokłam się do mojego pokoju. nim się położyłam na łóżku już ktoś puka do drzwi.
-Prosze- mruknęłam, a do pokoju wbiegła cała


zadyszana Kate.
-Coś się stało ? 
-Chodź szybko, bo chłopcom odwala! - krzyknęłam i wybiegła, a ja ruszyłam za nią. To co zobaczyłam w salonie było szokiem, bo Liam Louis i Harry w najlepsze sobie tańczyli do C'mon C'mom taki--->
taniec. Zatknęłam usta ręką, aby nie wybuchnąć śmiechem, ale po kilku sekundach odpuściłam i wybuchnęłam śmiechem ( nie jestem pewna czy "wybuchnęłam " jest dobrą formą xDD). Niall obok nich tańczył coś... w rodzaju... czegoś xD. A Zayn? Zayna nawet nie było.
-Gdzie Zayn ?
-Z Per na randce- wyjaśniła.
-Co wyście brali ? - zaśmiałam się i usiadłam na kanapie obok Liama. Po chwili Harry podbiegł i rzucił się za kanapę, chłopcy popatrzyli chwilkę na niego, po czym tańczyli jakby nic się nie stało dalej.
-Jaki jest powód tej radości? - zapytała Kate też siadając na kanapie, ale zaraz potem wstała, aby nakręcić filmik . Kocham tych idiotów. Tylko nadal zastanawia mnie to, czemu oni tak tańczą?
-To nasz taniec godowy - odparł Louis jeszcze bardziej się wczuwając w swoją rolę. Parsknęłam jeszcze głośniejszym śmiechem, ale po chwili się opanowałam. Dziwi mnie tylko, że Kate się nie śmieje. no tak... Harry już wcześniej zatańczył taniec godowy i Kate teraz z brzuchem chodzi xD.
-To i tak nic nie da, bo mam na niego focha - wskazałam na Nialla palcem i wyszłam z pomieszczenia. Poszłam do swojego pokoju tak powolnym krokiem, że wolniej to już można tylko stać. Walnęłam się na łóżko. Do mojego pokoju ktoś wparował. Był to blondyn, tylko, że w niewyjściowym stroju, bo z gaciami na głowie i skarpetkami na rękach. Stanął przede mną i zaczął się kołysać i machać skarpetkami, na co jebłam śmiechem i nie mogłam się powstrzymać, aby się nie rozpłakać ze szczęścia.
-Taniec godowy numer dwa - powiedział w środku pokazu. Po czym wybiegł z pokoju. Wbiegł z powrotem po 2 minutkach już bez skarpetek i gaci. Stanął na tym samym miejscu co przedtem i zaczął tańczyć coś w stylu czegoś xD
Kręcił brzuchem czy tyłkiem, ale wyglądało to tak słodko ;3.
-Taniec godowy numer trzy - powiedział. Zatańczył jeszcze parę ruchów i wybiegł z pokoju, aby po chwili wrócić i w przejściu zatańczyć makarenę.
-Taniec godowy numer cztery powiedział, kiedy łapał się za tyłek i odwracając się w drugą stronę.
-Przepraszam... Wiem, że powinienem powiedzieć, ale nie chciałem....
-Nie chciałem Ci mówić prawdy bo co ?! Lepiej było od razu powiedzieć prawdę - powiedziałam już cała wściekła. Ten wskoczył na łóżku, usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać.
-Niaahahahahahahahall - chwyciłam go za nadgarstki, ale  to i tak nic nie dało, bo palce i tak krążyły po moim brzuchu.
-Wybaczasz? - zapytał jeszcze  mocniej gilgocząc.
-Nigdyy - odpowiedziałam i jednym zwinnym ruchem znalazłam się na blondynie. Ten zamiast kontynuować gilgotanie, pocałował mnie.
-Wybaczasz? - zapytał, był tak blisko, że aż czułam, jak jego wargi "mówią" na moich xD.
-Tak - odparłam wbrew sobie, to przez niego... on tak na mnie działa...
_________________________________
moje zdjęcie ze zboczona przyjaciółka dodam, kiedy one wróci z Chorwacji ^^ za bodajże 5 dni ;D
Mam nadzieję, że się podoba ;D piszcie propozycje, co Alex ma robić przez te 6 miesięcy ;DD

czwartek, 8 sierpnia 2013

R.11-"Pobyt w Paryżu cz.1"

Przepraszam, że nie pisałam wcześniej, ale teraz zupełnie nie mam do tego głowy . Ale wraca mi wena i postaram się być częściej ;D
_____________________________________________

-Aleeeex - zawołał Niall pochylając się nade mną. Jestem na wakacjach w Paryżu i zamierzam się chociaż wyspać, Horan! - wrzasnęłam w myślach i posłusznie usiadłam na łóżku.
-Dzisiaj zwiedzamy wierzę Eiffla- oznajmił smarując tosty masłem. No tak... Śniadanie do pokoju, muszę przywyknąć, bo tak będzie jeszcze 3 dni... No właśnie, oni jadą w trasę koncertową na 3 miesiące :c. Przecież ja dostanę depresji na miejscu.Ja po chwili patrzę, a Niall wyciąga laptopa.
-Niall chowaj laptopa ty nerdzie pierdolony, przyjechaliśmy tu aby odpocząć od Londynu, a ty laptopa noł lajfie zabierasz?! - wydarłam się i zaczęłam go okładać poduszką. Ten zaczął się ze mnie śmiać. I za to go kocham ;33 ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyruszyliśmy na wieżę Eiffla. Szliśmy tak sobie za rękę, spokojnie niby się nic nie działo, do puki nie podbiegł tłum fanek... Nie, oczywiście, że nie moich, ale Nialla.
Usiadłam sobie z boczku na ławce i oglądałam pożeranie mojego chłopaka (nadal nie mogę się przyzwyczaić, że mogę go tak nazywać ;3 ) , przez oszalałe fanki, które co chwile spoglądąły na mnie wzrokiem bestii. Nagle jakaś zupełnie sfiksowana dziewczyna zaczęła drzeć się do ucha Nialla, nie dało się tego nie słyszeć.
-NIALL CZY TO TWOJA DZIEWCZYNA?!- zapytała przekrzykując inne dziewczyny. Usiadłam na ławce tak, jakbym miała kij w tyłku i  przysłuchiwałam się, co na to pytanie odpowie blondyn.
-Nie... - odpowiedział spoglądając na mnie wzrokiem mówiącym : " Przepraszam, ale sama rozumiesz. A teraz błagam cię uratuj mnie z tej rzeźni ". - to tylko moja kuzynka - odparł i nachylił się, aby podpisać się na plecach  jednej z niższych  fanek. Japierdole. To jest jakieś chore. Nagle moim oczom ukazał się wysoki blondyn w vansach i desce w ręku. Usiadł koło mnie i zaczął mówić.
-To ta laleczka z one direction? Y...  pizduś Najal? Czy jakoś tak? - zaśmiał się kpiąco i oglądał rzeź na biednym Niallu. Spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem, na co odpowiedział mi też wzrokiem pytająco.
-Nie nazywaj go tak - odburknęłam przegryzając wnętrze policzka.
-Coś cię z tym gejem łączy? A może on jedzie na dwa fronty? Bi ? - zapytał i uśmiechnął się jednym kącikiem ust.
-Posłuchaj lalusiu, jeżeli jeszcze raz obrazisz tego człowieka, albo kogoś z One Direction, to będziesz się musiał zmierzyć ze mną, a ostrzegam, że kilka takich osób jak ty do teraz leży w szpitalu ! - wrzasnęłam dość głośno, aby nawet fanki 1D zwróciły na mnie większą uwagę, niż na Nialla. To co powiedziałam wywrzeszczałam  było prawdą. Pierwszy raz uderzyłam chłopaka w nos, kiedy miałam 14 lat. Polała się mu krew i założę się, że do teraz się mnie boi. Drugi raz 3 lata temu, kiedy 2 facetów się do mnie dobierało, tak ich skopałam, że jeden miał wstrząs mózgu, a drugi połamane żebra, ręce i nogi xD. Ale nic mi za to sąd nie zrobił, bo działałam w obronie własnej. Miesiąc przed tym jak trafiłam do chłopaków złamałam gościowi nos i dolną szczękę, do teraz leży w szpitalu.
-Posłuchaj laleczko, on jest gejem i tego nie zmienisz - warknął i schwycił mnie za nadgarstki.
-Zostaw mnie -wysyczałam. I z całej siły wyrwałam się chłopakowi. Wstałam z impulsem z ławeczki i sama poszłam szybkim tempem do wieży Eiffla, która była już rzut beretem stąd.
-Alex! - ktoś wrzeszczał i zbliżał się do mnie. Mimowolnie się odwróciłam i zobaczyłam Nialla truchtającego w moją stronę.
-Nareszcie - odsapnęłam i dalej ruszyłam w stronę wieży. Chyba nawet nie zauważył, że gadałam z  tym blondynem i się z nim szarpałam. Stanęłam niepewnie przed windą, ale mojemu wielkiemu zdziwieniu Niall też nie był pewny co do windy. Jednocześnie spojrzeliśmy sobie w oczy.
-Mam klaustrofobię- odpowiedzieliśmy też jednocześnie na co razem zrobiliśmy zdziwione miny. Ścisnął jeszcze mocniej moją rękę.
-Schody? - zapytałam wskazując prawą dłonią wejście na schody. Pokiwał twierdząco głową i zaczęliśmy wchodzenie. Z powodu ciszy i nudy wchodzenia po schodach postanowiłam zadać Niallowi kilka pytań.
-Niall, opowiedz mi coś o sobie i o chłopakach, bo ja ledwo pamiętam imiona - przyznałam i czekałam na odpowiedź. Ten zaczął opowiadać dopiero po chwili, jakby też zapomniał ich imion xD
-Na początek powiem Ci naszą tajemnicę ... chłopaki oprócz mnie wszyscy mają na prawej kostce mały plusik
-A ty czemu go nie masz? - zapytałam, bo bardzo mnie to ciekawi...
-Bo nie chce mieć tatuażu - odparł, na co się lekko zdziwiłam. Już otworzyłam usta, aby zadać pytanie, dlaczego nie chce mieć tatuażu, ale uznałam to za zbyt prywatne pytanie. Zamknęłam usta, a Niall następnie opowiedział mi co chłopaki lubią i ogólnie informacje. Opowiedział mi, że Louis kocha chodzić w paskach i ubóstwia marchewki. Liam lubi kratkę, czekoladę i broń Boże abym nie podchodziła do niego z łyżeczką w ręce, bo on się panicznie ich boi. Liam co tydzień musi oglądać Toy Story, ale i tak zawsze przy tym płacze. Zayn kocha siebie. nie jest samolubny czy coś, tylko po prostu kocha swój wygląd i lusterka. O sobie powiedział, że ma klaustrofobię, kocha jeść, nienawidzi królików... to trochę dziwaczne, ale okey xDD. Ale najważniejsza informacja to taka, że nienawidzi herbaty i skórek od chleba oraz oliwek.
-Niall... ja też nienawidzę herbaty, oliwek i zawsze obgryzam końcówki od pizzy i skórki od chleba - powiedziałam cichutko, na co Niall spojrzał mi tak głęboko w oczy, a ja mu, że tak to chyba nigdy. Ogarnęliśmy się w miarę i dotarliśmy na szczyt.
-800 schodów
-Nie, bo 801 - przekrzyczał mnie z satysfakcją blondyn
-800 !
-O co się zakładamy?
-Oo... wiem... umiesz grać na pianinie? - zapytałam.
-Nie, a ty na gitarze? - zapytał takim samym tonem
-To jak ja wygram ty mnie uczysz na gitarze, jak przegram to ja ciebie na pianinie, zgoda?- blondyn troszkę pomyślał.
-Zgoda- odparł i podał mi rękę.
-Robi wrażenie, co? - zapytał, po chwili tępego wpatrywania się w widoczek.
-No pewnie - szepnęłam. Siedzieliśmy tam pół dnia. Aż do 15.
-Niall głodna jestem - stwierdziłam. Tak mi już kiszki marsza grają, że aż mi nie dobrze z głodu. poszliśmy na obiad, oczywiście z godzinę zajęło nam poszukanie w Paryżu Nando's, bo przecież Niall nie ma zamiaru jeść w KFC, albo w Mc'Donaldzie, tylko Nando's i Nando's. W tym czasie, kiedy czekałam na jego ruch, aby zerknąć na mapę, albo spytać przechodnich zdążyłam już z 10 razy najeść się śliną i zgłodnieć na nowo (-.-') .
Wróciliśmy do domu po 18.
-Mogę na skypa się połączyć z chłopakami? - zapytał robiąc maślane oczka. Przekręciłam oczami.
-Dobra - zgodziłam się i położyłam na łóżku. Ten odpalił lapka i walnął się koło mnie.
-Zobacz ile wieża Eiffla ma schodów 
-Okey - odparł i zastukał w klawiaturę, po chwili jego mina zrzendła.
-To kiedy pierwsza lekcja gitary ? - zapytałam z satysfakcją.
-Dopiero po trasie - odparł dzwoniąc do chłopaków na Skype. Moim oczom ukazała się cała piątka chłopaków (piąty kot, którego Hazza trzymał na kolanach).
-Co wy tam robicie? - zapytał podejrzliwie Harry ze zboczonym uśmieszkiem i na pewno też zboczonymi myślami xD.
-Przegrałem zakład - powiedział szybko Niall, aby zmienić temat. Lekko się uśmiechnęłam, a wszyscy zaczęli się z nas śmiać i wrzeszczeć, że już wiadomo co, bo się zarumieniliśmy.
-Powiedz coś Harry'emu, bo nam nie pozwala dotknąć kota nawet ! - poskarżył się Zayn i powrócił do czesania swoich włosów.
-Harry, jeżeli nie dasz wszystkim kota, to osobiście go oddam z powrotem do schroniska! - zwróciłam się do Harry'ego, ten się przestraszył i postawił kotka, a ten z ulgą położył się Liamowi na kolanach.
I tak bym go nie oddała, ale musiałam coś powiedzieć.
-Mówiłeś już Alex ? - zapytał Louis.
-Tak jakby - odpowiedział Niall, a ja od razu postanowiłam się zainteresowac sprawą.
-O co chodzi?
-O trasę, a przecież Ci już mówiłem, prawda? - zapytał szybko... coś mi tu nie pasuje.
_Tak, mówił mi - odparłam nieco zmieszana.
-A to że ma się... - Niall nie dał Louisowi dokończyć bo zamknął z impulsem laptopa i zaczął mnie całować. Nie zdążyłam nawet zareagować, to działo się tak szybko. Skończyliśmy się całować. Niall poszedł do łazienki. postanowiłam na niego zaczekać. Położyłam głowę na poduszkę i na chwilkę przymknęłam oczy. Po 4 minutkach już spałam. W ubraniach z makijażem >.<
_______________________________________________
PRZEPRASZAM
PRZEPRASZAM
PRZEPRASZAM
PRZEPRASZAM
PRZEPRASZAM
PRZEPRASZAM
PRZEPRASZAM
Ale macie ;DDD Ta tajemnica co Louis napoczął to nie będzie przyjemna tajemnica, bo Niall dopiero ją powie jak wyjadą ;_; /MrsHoranowaxd

niedziela, 4 sierpnia 2013

ważne!!!

UWAGA! Bardzo ważna informacja!
W dniu 08.08.2013 (czwartek) o godzinie 17:00 odbędzie się akcja na twitterze!
HASŁO: ‪#‎PolandNeedsWhereWeAreTour2014‬

CEL: Dostanie się do światowych trendów na pierwsze miejsce.

Udostępniajcie to na swoich stronkach lub rozsyłajcie! Do czwartku musi się o tym dowiedzieć jak najwięcej osób! /MrsHoranowaxd

sobota, 3 sierpnia 2013

R.10-"Urodziny i Paryż :3 cz.3 "

Ten rozdział dedykuję Martynie Jędrzejewskiej, za to, że podała info w moim imieniu ;DD
 ________________________
Obudziłam się. Znaczy nie ja sama, bo ktoś, a raczej coś mi pomogło. Promyki słońca, i znowu ten zong, bo przecież w Londynie praktycznie nigdy nie ma słońca otworzyłam po woli lewe oko, następnie prawe. He he. choć raz mogę się zemścić na słodko śpiącym Niallu i go obudzić ;] .
-Niall - nachyliłam się nad nim i lekko musnęłam jego polik. Przez chwilę wydawało mi się, jakby się leciutko uśmiechnął, ale to chyba tylko złudzenie. Nadal się nie obudził. Przejechałam palcem po jego poliku, aż po szyję. Leciutko uchylił oczy, nie no to tak uroczo wyglądało :3
-Niall wstajemy... - oznajmiłam cichutko i zamiast marudzenia typu " Jeszcze minutkę" , albo opierdalania mnie za obudzenie po prostu grzecznie wstał i spowolnionym krokiem udał się do łazienki. Nie no ten człowiek co minutę mnie zaskakuje.
*** ((( uwaga xD wiadomości z ostatniej chwili, ja jestem jakaś nie normalna, bo jest na fb że dają zdjęcia directionerek i "do kogo ona pasuje" i tam było Niall. A ja sama do siebie powiedziałam " spierdalaj dziwko Niall jest mój xDDD " nie no jebłam przy tym po prostu xD Nie przejmujcie się mną i czytajcie dalej ;3xDD )))***
 Po dość krótkim czasie nic nierobienia miałam zaszczyt zobaczyć Nialla wychodzącego z łazienki. Chwyciłam rzeczy, jakie mam włożyć tego dnia i wskoczyłam do łazienki... I od nowa makijaż, włosy itp. Wyszłam może po 10 minutkach. Tam Niall już czekał... zaraz zaraz.. która godzina? Zerknęłam na zegarek. 7:45.
-Niall na którą mamy samolot? - zapytałam.
-Na 8:30... o cholera! -pociągnął mnie za rękę do wyjścia z domu.
-Wzięłaś już wszystko ? - zapytał. Pokiwałam twierdząco głową i wsiedliśmy do samochodu. Dojechaliśmy w ciszy. To znaczy wiadomo, że w ciszy, bo odsypialiśmy :D  na lotnisko. No tak... Znowu Rajze fiber :c Nienawidzę tego no>.< Wysiedliśmy i prawie biegiem ruszyliśmy na odprawę. Biegliśmy oczywiście za rękę cały czas się śmiejąc. Błyskawicznie znaleźliśmy się w samolocie. Kocham ten środek transportu, szybki , wygodny i jeszcze nigdy wioząc mnie nie zepsuł się xD. Chwała mu za to.
-Chczesz chiasztko ?? - zapytał Horan z pełną buzią. Wyglądało to przezabawnie, bo wyglądał dokładnie tak ja ja wtedy w samolocie jedząc muffinkę.
-Dawaj- zaśmiałam się i napakowałam 4 ciastka na raz do buzi. Jeszcze 50 minut, nieźle. Nawet nie tak dużo... włożyłam słuchawki do uszu i nim się obejrzałam Niall musiał mnie budzić ze śpiączki, bo lądujemy. Jest... równo 9:30. Czekaliśmy na jakiś "specjalny pojazd" jak to mówił Niall, który miał nas zawieźć do hotelu. Ja kurde patrzę, a na parkingu pod lotniskiem stoi ogromna czarna limuzyna.
-O jaciesz pierdziele - wyszeptałam oglądając się po wnętrzu pojazdu.
-Podoba Ci się? - zapytał Niall z dumą. Po co on w ogóle pyta? Przecież to oczywiste, że mi się podoba.
-Oczywiście, że tak - odpowiedziałam cicho siadając na kanapie. Jak jeszcze ma być więcej takich niespodzianek, to ja tutaj zostaję ;3
-Chcesz coś do picia? - zapytał lekkim krzykiem blondyn, stojąc przy barku.
-Aa... co jest ?
-Praktycznie to wszystko ...
-Colę z lodem i cytryną - uśmiechnęłam się do niego, a po minutce napój był już gotowy, nie no kocham go po prostu. Ledwo zdążyłam wypić całe zamówienie, aż tu nagle kierowca wrzeszczy, że wysiadamy. Tak jak kazał, tak zrobiliśmy. Wysiadłam z limuzyny i aż mi mowę odjęło bo zobaczyłam przepiękny hotel, który na 100% ma 5 gwiazdek.
Był położony nad lazurowym basenem. Ale tego nie da się opisać. To po prostu szok.
-Niall- wyszeptałam. Tylko to byłam w stanie wydusić z siebie.
-Wspaniały, wiem - wyszeptał tak samo jak ja wpatrzony w obiekt naszego zachwytu.
-Wspaniały ?! To cudo - uśmiechnęłam się marzycielsko i ruszyliśmy spacerkiem do recepcji. Spojrzałam kątem oka na wielki zegar powieszony w głównym holu. Już 10:58. Zanim się rozpakujemy, zjemy i jeszcze raz rozpakujemy będzie już wieczór, a pod wieczór sam na sam z chłopakiem w Paryżu wiadomo co zajdzie. nie no tak serio to już się nie mogę doczekać :DD . I tak jak myślałam, weszliśmy do pokoju, od razu nogi posłały mnie na murowany czy jak to tam się nazywa taras. Ja tam patrzę, a tam kompletny zong, bo widać śliczną wieżę Eiffla.
Ciekawe jak ona wygląda przy zachodzie słońca... Oparłam łokieć o
werandę i gapiłam się bezmyślnie w widoczek. Nagle aż podskoczyłam ze strachu, bo Niall podszedł i objął mnie od tyłu w pasie. Nie no ja oszaleję, jak on będzie mi tak robił.
-Zadowolona? - zamruczał mi pytająco do ucha, aż mnie ciarki przeszły po całym ciele. Przymknęłam po woli oczy.
-Niall, ja byłam zadowolona, kiedy nie przyszedłeś jako jedyny pijany z imprezy, to to jest szok - niespodziewanie się obróciłam i zaczęłam wpijać się w jego usta. Po skończeniu spojrzałam w jego oczy i przegryzłam dolną wargę.
#####8 godzin później##19:03####
-Zabieram cię na romantyczną kolację, bądź gotowa ooo... tak w sumie to zaraz, spotkamy się przy recepcji -mrugnął do mnie i wyszedł z pokoju. I w co ja mam się ubrać?. Nie nooo... nieszczęście w szczęściu normalnie xD. Wiem! Przecież specjalnie na takie okazje zabrałam ..tą sięgnęłam do walizki i wyjęłam z niej taką ---> sukienkę. Do tego czarne szpilki i czarna kopertówka. No.. tak mogę iść.
Zrobiłam szybko lekki makijaż i zeszłam do recepcji. Tam... nie było Nialla, tylko jacyś faceci z kopertami na tacy. Jeden z nich do mnie podszedł.
-Alex Styles? - zapytał dość grubym głosem, jak na takie szczupaczka.
-Tak- odparłam, a ten pod nos podsunął mi kopertę. Nie pewnie wzięłam ją i otworzyłam.
Na dach ;D
Nialler ;*
Tak jak kazał owszem poszłam na dach, ale nie wjechałam windą, tylko szłam schodami. Mam klaustrofobię. Po męczącym marszu doszłam na dach, a tam zastałam Nialla siedzącego tyłem ode mnie przy stoliku przyozdobionym różami. Tak właściwie to wszędzie były róże. Stoliczek pięknie przystrojony, a przy nim mężczyzna mojego życia. Czego chcieć więcej? Podeszłam na paluszkach do niego już się nachylając, ale mój obcas odmówił mi posłuszeństwa i otarł się cicho o płytki. Chłopak odwrócił się uśmiechnięty.
-Ejj... chciałam cię przestraszyć romantycznym pocałunkiem przy romantycznej kolacji - zrobiłam taką :c minkę.
-No to dawaj, jeszcze raz- uśmiechnął się i z powrotem odwrócił. Od tyłu go pocałowałam w usta ( nie wiem jak to możliwe ale ja to zrobiłam xD ).
-Ślicznie wyglądasz- wymruczał do mojego prawego ucha. I znowu ten dreszczyk.
-Ty też niczego sobie - odparłam. Zjedliśmy kolację. Najpyszniejszą kolację jaką jadłam w życiu z najukochańszym facetem mojego życia, cóż chcieć więcej? Już było dosyć ciemno, aby zobaczyć może nie wszystkie, ale większość gwiazd na niebie.
-To jest pas oriona- powiedział i zaczął łączyć palcem jakieś 3 kropeczki.- To wielki wóz - pokazał coś co wcale nie pokazywało wozu tylko jakieś parę gwiazd ułożonych w przypadkowym kształcie.
-Mów dalej, i tak nie zapamiętam - odparłam i utkwiłam wzrok w bardzo interesującym układzie gwiazd, jaki tylko ja mogłam dostrzec.
-Patrz, to wygląda jak tyłek - zaśmiałam się i zaczęłam wskazywać palcem dany układ. Zaczął się ze mnie głośno śmiać. Doprawdy zabawne, ale moje gwiazdy przypominają przynajmniej coś :c. Robiło się lekko zimno, aż wyszła mi gęsia skórka, ale było ciemno, więc blondyn nie zobaczył jej i mojego dygotania.
-Chodźmy do domu - odparłam po chwili wstając i pociągając zapatrzonego w gwiazdy Nialla, któremu też chyba troszkę zimno. Poszliśmy za rękę do pokoju.
--------------------------------------------+18-----------------------------------------------------
Powrót. Boję się co nastąpi, atmosfera między nami jest bardzo napięta i przeczuwam, nieco przerażona że może dojść do czegoś większego. Czegoś czego jeszcze nigdy nie robiliśmy, a ja zawsze niecierpliwiłam się kiedy do tego dojdzie. Chyba każdy już się domyśla o co chodzi.
Wracając do nas, szliśmy za rękę przez całą drogę powrotną, rozmawiając… o czym? CHOLERA NIE WIEM, byłam tak zestresowana co będzie dalej. Weszliśmy już do naszego wynajętego nie za dużego ale za to romantycznego pokoju z widokiem na wieżę Eiffla, która pięknie oświetlona dawała blask na nasze lokum. Dodawało to jeszcze większe emocje, NIE MACIE POJĘCIA CO TERAZ CZUŁAM. Niall powiedział że musi iść do łazienki. Usiadłam na łóżku i z jednej strony CHCIAŁAM to zrobić , a z drugiej JUHCYABCKUYE. Wychodzi, siada koło mnie.
-Kocham Cię…. najbardziej na świecie, wiesz?
Gładząc go po policzku odpowiadam
-Tak Niall wiem, ja Ciebie też.
Lekki pocałunek, spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy całować się mocniej, dynamiczniej i nie, nie było to brutalne lecz ja i on pragnęliśmy siebie. Było to czuć po mnie i po nim. Przeważył mnie na łóżko i zaczął rozbierać bluzkę nie ustając w pocałunkach które pomnażały się na moim ciele, raz na szyi, raz w usta, raz WSZĘDZIE. Czułam go wszędzie… to uczucie, to jest piękne, kocham go tak bardzo. Po jakiś 5 minutach oboje byliśmy już nadzy. Wturlaliśmy się pod kołdrę
-Na pewno jesteś gotowa? – zapytał cicho będąc blisko nade mną
-Tak Niall – nie byłam w stanie wydusić z siebie niczego więcej
I zrobił to, wszedł we mnie. Poczułam jego na całym ciele to było jakby w moim ciele urządzano pokaz fajerwerków. Wszystko we mnie wybucha. Niall zaczyna lekko ruszać biodrami, co dawało mi przyjemność. Ruchy były coraz szybsze. Kołdra już dawno leżała na ziemi. Byłam jakby w transie. Położyłam z przemęczenia głowę na poduszkę. Obróciłam się w stronę okna by ujrzeć  wieżę…
- ŁO KURWA. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - Niall przerażony szybko ujrzał to co ja wstaliśmy oboje przykryliśmy nagie ciała kołdrą i patrzyliśmy na uciekającego za oknem starszego pana któremu najwyraźniej podobało się nasze przedstawienie. Mój partner ze strasznie wkurzoną miną wstał i zaczął się ubierać.
-Nie no to jest nie do pomyślenia. Zgłoszę ten hotel! Długo sobie nie pobędą!
-Kochanie uspokój się, wiesz jacy są teraz ludzie – powiedziałam mu siadając na łóżku wciąż naga okryta tylko kołdrą
Ale on mnie nie słuchał. Dalej robił swoje i wyszedł z pokoju trzaskając jak najmocniej tylko potrafił drzwiami. Słyszałam tylko jak krzyczy na recepcjonistkę, która jak najwyraźniej była bardzo zdziwiona.
PUF! I obudzona z transu… zaraz się rozpłacze… ten moment na który tak długo czekałam nadszedł i skończył się tak szybko i w taki sposób? Czuję się strasznie… nie da się tego opisać słowami … może po prostu pozostanę w milczeniu.. Tak, tak będzie najlepiej…
________________________________________________
Bardzo proszę wybaczcie mi noo ._. Miałam dodać wczoraj rano a dodałam dzisiaj po południu , ale to nie przeze mnie tylko przez mamę, która kazała mi jechać na działkę >.< Mam nadzieję, że podoba się +18, to na razie taki łagodny, ale następny za parę rozdziałów może będzie ostrzejszy xDDD Boże jaka ja zboczona jestem ;D Postanowiłam, że jako rekompensatę dodam moje zdjęcie z ta przyjaciółką od +18 xDD , To jaaak ? /MrsHoranowaxd