Moi drodzy,
Jeny nie będę owijała w bawełnę. Macie wstąpić do tej stronki xD We are TRUE Directioners. !!!
To stronka mojej wiernej czytelniczki i jeżeli tego nie zrobicie, to się fochnę i nie bd dodawała tak często rozdziałów xDD Nie no to nie ma być przymus, ale proszę zróbcie to :c / Mrs.Horanowaxd
czwartek, 1 sierpnia 2013
R.10-"Urodziny i Paryż :3 cz.2 "
-Alex! obudź się! - znowu te szturchy. Zamruczałam coś, sama nie wiem co i chciałam się przewrócić, ale spadłam z z czegoś z wielkim hukiem. Usłyszałam śmiech z mojego przedstawienia, ale się tym nie przejęłam i postanowiłam spać dalej. Cholera jasna nie dają pospać człowiekowi w wakacje nawet.
-Już 13 ! Zaraz impreza!- wywrzeszczał mi Liam do ucha. Nie co jak co ale Liama o krzyk nie posądzałam.
-Co?! - momentalnie znalazłam się na nogach. - Ale przecież nie dawno była 17 ?! jak to kurwa możliwe ! - złapałam się teatralnie za głowę i rozejrzałam się, poszukując w tłumie Nialla. Spałam o kurwa !!! 20 godzin ?! 0.o Przecież to nie możliwe...
-Nie siedemnasta, tylko 23 - odparł Zayn stojący nadal chichocząc koło mnie. To i tak długo... 14 godzin.
-Doprawdy bardzo zabawne- syknęłam zabawnie i powróciłam do poszukiwań chłopaka.
-Czy ja zawsze muszę go szukać? - spytałam sama siebie retorycznie. Przystanęłam przy Harrym rozwieszającym jakieś gówno na suficie.
-Gdzie jest Niall?- zapytałam groźnie. Ten spojrzał na mnie tymi jego niebieskimi oczami... zaraz zaraz, niebieskimi?!?!?! ...
-ALEX ! OBUDŹ SIĘ!- ktoś mnie mocno poszturchał a ja się obudziłam, tak teraz to nie jest sen, bo szarpnięcie bolało. W śnie nawet upadek z kanapy nie bolał. Spojrzałam jednym okiem na nachylającą się nade mną postać, która uśmiechała się szeroko. To... no tak blondynowata czuprynka, i ten uśmiech... Niall. Uśmiechnęłam się szeroko i posunęłam się, aby zrobić mu miejsce.
-Chodź - pociągnęłam go za rękę do cieplutkiego wyrka :3 i go do siebie przytuliłam. Omnomnomnomn *.* Gdybym myślała, że z człowiekiem, którego nienawidziłam, teraz będę leżeć w najlepsze w łóżku.
-Czy ty mnie kochasz tylko za sławę? - zapytał. Co za idiota :c
-A Harrego też kocham tylko za sławę? Przecież on jest moim bratem, a ty chłopakiem. A wy wszyscy jesteście moimi przyjaciółmi- przytuliłam go jeszcze mocniej.
-Jak mogłeś w ogóle takie rzeczy myśleć ? - zapytałam. To doprawdy dziwne.
-Tak tylko się pytam
-Niall, jeżeli uważasz, że cie kocham tylko za sławę to proszę bardzo, ale wiedz, że tak nie jest - nie no i popsuł mi humor, teraz będę 2 tygodnie nad tym rozmyślała, dlaczego on tak sądzi.
-Nie uważam tak, tylko moja ostatnia dziewczyna udawała, że mnie kocha, a tak naprawdę zależało jej na mojej kasie - spuścił smutno główkę. przytuliłam go jeszcze mocniej, wzruszyłam się. Biedny Niall. Pojedyncza łezka zakręciła mi się w prawym oku. Pociągnęłam nosem i momentalnie otarłam łezkę nadgarstkiem.
-Ty płaczesz?- zapytał błyskawicznie siadając na łóżku. Zaprzeczyłam kiwnięciem głowy i ruszyłam do łazienki. Spojrzałam smutno w lustro i nie ujrzałam tam tej jednej łezki co ją czułam będąc na łóżku, tylko całe dwie rzeki łez. Przebrałam się, lekki makijaż. Wyszłam z łazienki, i usiadłam na łóżko, gdzie nie było już blondyna, tylko karteczka...
Jeny, że też nie umie powiedzieć, tylko napisać. Mądre >.<
-Jesteś ze mnie dumna? - zapytał z błyskiem w oczach, podszedł do mnie i chuchnął. Nieee... na pewno nie był to zapach alkoholu, mleczna czekolada... batonik? Nie wiem co to było, ale był to nawet przyjemny zapach.
-To było zbyteczne - odpowiedziałam całując go w usta. Ja łapczywie, on...? Delikatnie, nie no pierwszy raz całuje się z chłopakiem, który całuje delikatnie. To takie słodkie :3 Z dnia na dzień coraz bardziej kocham tego człowieka. Ale że Niall jest trzeźwy, a Liam nie to już koniec świata jest po prostu. Poszłam zmęczona do swojego pokoju. Wzięłam szybciutki prysznic, wskoczyłam w piżamkę i do łóżeczka :DD. I od nowa drzwi się otwierają.
-Alex, mogę dzisiaj spać z tobą? - spytał z minką smutnego pieska.
-Jasne, coś się stało?
-Czy coś się musi stać, żebym musiał spać ze swoją dziewczyną?
-No jasne... a tak na prawdę?
-Harry tam śpi z kotem... - parsknęłam śmiechem. Co za idioci z nich xDD
-A łóżko Harrego?
-Zajęte przez rzeczy kota - wybuchnęłam jeszcze głośniejszym śmiechem.
-okey, śpij ze mną, ja jutro z nim pogadam - nie no kocham ich xD po prostu kocham tych wariatów, oni są niemożliwi po prostu.
-Dobranoc - powiedział Niall zgaszając światło
-Dobranoc - uśmiechnęłam się leciutko, kiedy wchodził do łóżka. Oby tak było już zawsze. . .
______________________________________________
No dzień dobry xDD Następny rozdział będzie +18 :D Więc się przygotujcie xD Mam nadzieję, że ten się podoba ;3 już dzisiaj może zacznę pisać następną część;D / Mrs.Horanowaxd
-Już 13 ! Zaraz impreza!- wywrzeszczał mi Liam do ucha. Nie co jak co ale Liama o krzyk nie posądzałam.
-Co?! - momentalnie znalazłam się na nogach. - Ale przecież nie dawno była 17 ?! jak to kurwa możliwe ! - złapałam się teatralnie za głowę i rozejrzałam się, poszukując w tłumie Nialla. Spałam o kurwa !!! 20 godzin ?! 0.o Przecież to nie możliwe...
-Nie siedemnasta, tylko 23 - odparł Zayn stojący nadal chichocząc koło mnie. To i tak długo... 14 godzin.
-Doprawdy bardzo zabawne- syknęłam zabawnie i powróciłam do poszukiwań chłopaka.
-Czy ja zawsze muszę go szukać? - spytałam sama siebie retorycznie. Przystanęłam przy Harrym rozwieszającym jakieś gówno na suficie.
-Gdzie jest Niall?- zapytałam groźnie. Ten spojrzał na mnie tymi jego niebieskimi oczami... zaraz zaraz, niebieskimi?!?!?! ...
-ALEX ! OBUDŹ SIĘ!- ktoś mnie mocno poszturchał a ja się obudziłam, tak teraz to nie jest sen, bo szarpnięcie bolało. W śnie nawet upadek z kanapy nie bolał. Spojrzałam jednym okiem na nachylającą się nade mną postać, która uśmiechała się szeroko. To... no tak blondynowata czuprynka, i ten uśmiech... Niall. Uśmiechnęłam się szeroko i posunęłam się, aby zrobić mu miejsce.
-Chodź - pociągnęłam go za rękę do cieplutkiego wyrka :3 i go do siebie przytuliłam. Omnomnomnomn *.* Gdybym myślała, że z człowiekiem, którego nienawidziłam, teraz będę leżeć w najlepsze w łóżku.
-Czy ty mnie kochasz tylko za sławę? - zapytał. Co za idiota :c
-A Harrego też kocham tylko za sławę? Przecież on jest moim bratem, a ty chłopakiem. A wy wszyscy jesteście moimi przyjaciółmi- przytuliłam go jeszcze mocniej.
-Jak mogłeś w ogóle takie rzeczy myśleć ? - zapytałam. To doprawdy dziwne.
-Tak tylko się pytam
-Niall, jeżeli uważasz, że cie kocham tylko za sławę to proszę bardzo, ale wiedz, że tak nie jest - nie no i popsuł mi humor, teraz będę 2 tygodnie nad tym rozmyślała, dlaczego on tak sądzi.
-Nie uważam tak, tylko moja ostatnia dziewczyna udawała, że mnie kocha, a tak naprawdę zależało jej na mojej kasie - spuścił smutno główkę. przytuliłam go jeszcze mocniej, wzruszyłam się. Biedny Niall. Pojedyncza łezka zakręciła mi się w prawym oku. Pociągnęłam nosem i momentalnie otarłam łezkę nadgarstkiem.
-Ty płaczesz?- zapytał błyskawicznie siadając na łóżku. Zaprzeczyłam kiwnięciem głowy i ruszyłam do łazienki. Spojrzałam smutno w lustro i nie ujrzałam tam tej jednej łezki co ją czułam będąc na łóżku, tylko całe dwie rzeki łez. Przebrałam się, lekki makijaż. Wyszłam z łazienki, i usiadłam na łóżko, gdzie nie było już blondyna, tylko karteczka...
Jeny, że też nie umie powiedzieć, tylko napisać. Mądre >.<
Zmiana planów... Jutro już wyjeżdżamy. Lepiej się pakuj ;*
Nialler
Jutro...ŁO KURWA! TO JUŻ JUTRO! wrzasnęłam w myślach i zanurkowałam do szafy po walizkę. Ale na ile dni?! Nie noooo...
-NIAAAAAAAAAAAAAAAALLLLLL ! - tak, dokładnie tak to brzmiało. Wydarłam się na cały dom, a blondyn z prędkością światła znalazł się w moim pokoju.
-Na ile tam jedziemy... kochanie? - zapytałam przesłodzonym głosem robiąc przy tym minkę proszącego szczeniaczka. To bardzo ważna informacja, ale i tak spakuję sobie za mało ciuchów, aby potem sobie dokupić ^.^ . Oł taaaak to będzie znakomity wyjazd.
-Tylko na pięć dni, bo potem mamy tra.... pracę - urwał w jednym miejscu. Nie jestem głupia. Oczywiście, że chodzi o trasę koncertową.
-Na ile ta trasa?
-Trzy miesiące - odpowiedział spuszczając ze smutkiem głowę.
-To musimy się dobrze sobą nacieszyć w tym Paryżu - puściłam do niego oczko. Nie no... co ja najlepszego robię. Obiecuję seks facetowi z którym jestem 4 dzień :c Oszalałam, no oszalałam. Ten uśmiechnął się pod nosem szeroko i wyszedł tak z pokoju. Zaczęłam się pakować, tak jak blondyn mówił. Nie spakowałam spodni długich, paru bokserek i biżuterii. Załóżmy, że "zapomniałam" xD. już spakowana... nie no teraz to mi się nudzi :c .Zeszłam na dół. Tam wszyscy oprócz Liama siedzieli leniwie na kanapie, fotelach i podłodze.
-No trzeba się już szykować, bo za 20 minut musimy wychodzić do klubu - poganiał ich wszystkich Payne. Ci nic... jakby go nie było. Co za idioci.
-EJ! WSTAWAĆ KURWA, BO JAK SIĘ SPÓŹNIMY TO NIE BĘDZIE JUŻ DRINKÓW! - wydarłam się mega głośno , a wszyscy jak normalnie na rozkaz pobiegli do swoich pokoi. Spojrzałam z dumą na zszokowanego Liasia i sama poszłam do swojego pokoju. W co by się tu ubrać?
-Za eleganckie, za mało eleganckie, za... o mój boże, ja takie coś kupiłam? Dobra... mniejsza z tym...Zbyt nie na imprezę, idealne, ale... w sumie to nie ma żadnego ale xD Biorę. Nie no gadam do siebie, już coś ze mną jest nie tak- gadałam, kiedy wertowałam w garderobie.
Wybrałam czarną sukienkę. Znowu czarną... ale to nic. Lekki makijaż, jak zawsze. Ciekawe czy Niall będzie ze mną tańczył.
To na pewno, ale czy będzie tańczył z innymi dziewczynami ?
Jeżeli to będzie ktoś inny niż Per, Dan , El czy Kate to go rozszarpię normalnie :c. Wyszłam z pokoju i wpadłam na kogoś...
-Kate! - prawie wrzasnęłam ucieszona, nie no xD mieszkam z nią w jednym domu i cieszę się jak ją spotkam xDD. Dopiero teraz spojrzałam na jej sukienkę. Wyglądała prześlicznie w miętowej sukience z czarną wstążką w pasie i czarnych szpilkach.
-Ładnie wyglądasz- stwierdziłam.
-Ty też- pisnęła wesoło. I uśmiechnęła się szeroko po czym razem zeszłyśmy na dół.
-ŁO KURWA - powiedzieli wszyscy pod nosem kiedy nas zobaczyli. To byłoby takie mraśne :3 No dobra a teraz powrót do rzeczywistości. Schodziłyśmy po schodach, tam już byli wszyscy. Niall mnie widząc zrobił zachwycone oczy, ale po chwili się opanował.
-Nie idziesz w tym, przebierz się- zamiast pochwalenia, ale ty ładnie wyglądasz, prześlicznie. Och, ach usłyszałam tylko przebierz się.
-Zwariowałeś?! - wrzasnęłam, a całę towarzystwo zachowało się tak, jakby mieli zaraz polecieć kurwa po popcorn i oglądać widowisko.
-No właśnie jeszcze nie - odpowiedział z taką : (T.T) miną.
-Dlaczego niby mam się przebrać?!
-Bo dbam o twoje bezpieczeństwo
-Co mi się może stać?! Potknę się na szpilkach czy co ?!
-Może być taki sam przypadek co wtedy, a wtedy miałaś mniej odkrywającą sukienkę - Ta odpowiedź wręcz zwaliła mnie z nóg.
-To w takim razie nie idę na żadną imprezę!- wrzasnęłam i pobiegłam prawie z płaczem do swojego pokoju. Położyłam się jak jakaś marudna nastolatka na łóżku i patrzyłam się w sufit. Stwierdzam, iż mój sufit jest bardzo interesujący, a żyrandol czy jak to tam się nazywa to już w ogóle fascynujący. Nagle drzwi się otworzyły, a w drzwiach stanęła Kate.
-Co ty tu robisz, na imprezę lepiej idź, bo twój chłopak nie ma jakiegoś zboczenia na punkcie bezpieczeństwa
-Ale ja i tak nie za bardzo chciałam iść, bo impreza bez picia jest do kitu, a teraz chłopcy specjalnie dla nas nie będą pić, nooo może z wyjątkiem Harrego - zrobiła radosną minkę. Mi by to przeszkadzało, że tylko mój chłopak pije na imprezie, ale Kate to Kate, ją bardzo łatwo zadowolić. Wstałam i powlokłam się do garderoby.
-Może obejrzymy jakiś film ?!- zawołała Kate z pokoju.
-Pewnie!! Ale najpierw się w dresy przebierzmy, bo raczej tak nie będziemy oglądały, c'nie?- zapytałam intonując "c". Okey... to gdzie są dresyy... nie, nie, nie.. o! mam. Weszłam z powrotem do pokoju, a tam Kate już w dresach z popcornem w ręce i płytą. Spidem wskoczyłam w dresy i zbiegłam na dół, gdzie Kate już wsadzała do tego czegoś xD płytę.
-Co to za film? - zapytałam, ale zaraz zaniemówiłam, bo na płycie pisało "Piła5".
-Zwariowałaś?! Nie obejrzę tego!
-Obejrzysz obejrzysz, nie jest wcale taki straszny - puściła do mnie oczko, a następnie nacisnęła na pilocie przycisk play. No niee... nienawidzę horrorów :c . I od nowa głowa w poduszkę zatknąć uszy i siedzieć skulona.
-Kiedy chłopcy wrócą?- zapytałam, kiedy odcinali komuś nogę xD (Jpdl >.< ) .
-Hm... za..- tu spojrzała na zegarek- zaraz - odparła śmiesznym głosem, na co parsknęłam śmiechem, ale natychmiast przestałam, bo ktoś szarpnął za klamkę od drzwi wejściowych. W mojej głowie momentalnie zaczęły tworzyć się scenki, że do domu wpada banda chorych psychicznie ludzi z piłami mechanicznymi i rzucają się na nas.
-Kate, też podskoczyła ze strachu, ale starając się to ukryć pospiesznie wstała i otworzyła drzwi. Po chwili zastanowienia też podeszłam do drzwi.
-Chłopcy! Mieliście nie pić!- usłyszałam wrzask Kate, a po chwili zobaczyłam... Pijanego Harrego, Louisa, Zayna i nawet Liama... Nie no, chwała Niallowi za to, że jako jedyny się nie upił :D nie no kocham go nad życie.-NIAAAAAAAAAAAAAAAALLLLLL ! - tak, dokładnie tak to brzmiało. Wydarłam się na cały dom, a blondyn z prędkością światła znalazł się w moim pokoju.
-Na ile tam jedziemy... kochanie? - zapytałam przesłodzonym głosem robiąc przy tym minkę proszącego szczeniaczka. To bardzo ważna informacja, ale i tak spakuję sobie za mało ciuchów, aby potem sobie dokupić ^.^ . Oł taaaak to będzie znakomity wyjazd.
-Tylko na pięć dni, bo potem mamy tra.... pracę - urwał w jednym miejscu. Nie jestem głupia. Oczywiście, że chodzi o trasę koncertową.
-Na ile ta trasa?
-Trzy miesiące - odpowiedział spuszczając ze smutkiem głowę.
-To musimy się dobrze sobą nacieszyć w tym Paryżu - puściłam do niego oczko. Nie no... co ja najlepszego robię. Obiecuję seks facetowi z którym jestem 4 dzień :c Oszalałam, no oszalałam. Ten uśmiechnął się pod nosem szeroko i wyszedł tak z pokoju. Zaczęłam się pakować, tak jak blondyn mówił. Nie spakowałam spodni długich, paru bokserek i biżuterii. Załóżmy, że "zapomniałam" xD. już spakowana... nie no teraz to mi się nudzi :c .Zeszłam na dół. Tam wszyscy oprócz Liama siedzieli leniwie na kanapie, fotelach i podłodze.
-No trzeba się już szykować, bo za 20 minut musimy wychodzić do klubu - poganiał ich wszystkich Payne. Ci nic... jakby go nie było. Co za idioci.
-EJ! WSTAWAĆ KURWA, BO JAK SIĘ SPÓŹNIMY TO NIE BĘDZIE JUŻ DRINKÓW! - wydarłam się mega głośno , a wszyscy jak normalnie na rozkaz pobiegli do swoich pokoi. Spojrzałam z dumą na zszokowanego Liasia i sama poszłam do swojego pokoju. W co by się tu ubrać?
-Za eleganckie, za mało eleganckie, za... o mój boże, ja takie coś kupiłam? Dobra... mniejsza z tym...Zbyt nie na imprezę, idealne, ale... w sumie to nie ma żadnego ale xD Biorę. Nie no gadam do siebie, już coś ze mną jest nie tak- gadałam, kiedy wertowałam w garderobie.
Wybrałam czarną sukienkę. Znowu czarną... ale to nic. Lekki makijaż, jak zawsze. Ciekawe czy Niall będzie ze mną tańczył.
To na pewno, ale czy będzie tańczył z innymi dziewczynami ?
Jeżeli to będzie ktoś inny niż Per, Dan , El czy Kate to go rozszarpię normalnie :c. Wyszłam z pokoju i wpadłam na kogoś...
-Kate! - prawie wrzasnęłam ucieszona, nie no xD mieszkam z nią w jednym domu i cieszę się jak ją spotkam xDD. Dopiero teraz spojrzałam na jej sukienkę. Wyglądała prześlicznie w miętowej sukience z czarną wstążką w pasie i czarnych szpilkach.
-Ładnie wyglądasz- stwierdziłam.
-Ty też- pisnęła wesoło. I uśmiechnęła się szeroko po czym razem zeszłyśmy na dół.
-ŁO KURWA - powiedzieli wszyscy pod nosem kiedy nas zobaczyli. To byłoby takie mraśne :3 No dobra a teraz powrót do rzeczywistości. Schodziłyśmy po schodach, tam już byli wszyscy. Niall mnie widząc zrobił zachwycone oczy, ale po chwili się opanował.
-Nie idziesz w tym, przebierz się- zamiast pochwalenia, ale ty ładnie wyglądasz, prześlicznie. Och, ach usłyszałam tylko przebierz się.
-Zwariowałeś?! - wrzasnęłam, a całę towarzystwo zachowało się tak, jakby mieli zaraz polecieć kurwa po popcorn i oglądać widowisko.
-No właśnie jeszcze nie - odpowiedział z taką : (T.T) miną.
-Dlaczego niby mam się przebrać?!
-Bo dbam o twoje bezpieczeństwo
-Co mi się może stać?! Potknę się na szpilkach czy co ?!
-Może być taki sam przypadek co wtedy, a wtedy miałaś mniej odkrywającą sukienkę - Ta odpowiedź wręcz zwaliła mnie z nóg.
-To w takim razie nie idę na żadną imprezę!- wrzasnęłam i pobiegłam prawie z płaczem do swojego pokoju. Położyłam się jak jakaś marudna nastolatka na łóżku i patrzyłam się w sufit. Stwierdzam, iż mój sufit jest bardzo interesujący, a żyrandol czy jak to tam się nazywa to już w ogóle fascynujący. Nagle drzwi się otworzyły, a w drzwiach stanęła Kate.
-Co ty tu robisz, na imprezę lepiej idź, bo twój chłopak nie ma jakiegoś zboczenia na punkcie bezpieczeństwa
-Ale ja i tak nie za bardzo chciałam iść, bo impreza bez picia jest do kitu, a teraz chłopcy specjalnie dla nas nie będą pić, nooo może z wyjątkiem Harrego - zrobiła radosną minkę. Mi by to przeszkadzało, że tylko mój chłopak pije na imprezie, ale Kate to Kate, ją bardzo łatwo zadowolić. Wstałam i powlokłam się do garderoby.
-Może obejrzymy jakiś film ?!- zawołała Kate z pokoju.
-Pewnie!! Ale najpierw się w dresy przebierzmy, bo raczej tak nie będziemy oglądały, c'nie?- zapytałam intonując "c". Okey... to gdzie są dresyy... nie, nie, nie.. o! mam. Weszłam z powrotem do pokoju, a tam Kate już w dresach z popcornem w ręce i płytą. Spidem wskoczyłam w dresy i zbiegłam na dół, gdzie Kate już wsadzała do tego czegoś xD płytę.
-Co to za film? - zapytałam, ale zaraz zaniemówiłam, bo na płycie pisało "Piła5".
-Zwariowałaś?! Nie obejrzę tego!
-Obejrzysz obejrzysz, nie jest wcale taki straszny - puściła do mnie oczko, a następnie nacisnęła na pilocie przycisk play. No niee... nienawidzę horrorów :c . I od nowa głowa w poduszkę zatknąć uszy i siedzieć skulona.
-Kiedy chłopcy wrócą?- zapytałam, kiedy odcinali komuś nogę xD (Jpdl >.< ) .
-Hm... za..- tu spojrzała na zegarek- zaraz - odparła śmiesznym głosem, na co parsknęłam śmiechem, ale natychmiast przestałam, bo ktoś szarpnął za klamkę od drzwi wejściowych. W mojej głowie momentalnie zaczęły tworzyć się scenki, że do domu wpada banda chorych psychicznie ludzi z piłami mechanicznymi i rzucają się na nas.
-Kate, też podskoczyła ze strachu, ale starając się to ukryć pospiesznie wstała i otworzyła drzwi. Po chwili zastanowienia też podeszłam do drzwi.
-Jesteś ze mnie dumna? - zapytał z błyskiem w oczach, podszedł do mnie i chuchnął. Nieee... na pewno nie był to zapach alkoholu, mleczna czekolada... batonik? Nie wiem co to było, ale był to nawet przyjemny zapach.
-To było zbyteczne - odpowiedziałam całując go w usta. Ja łapczywie, on...? Delikatnie, nie no pierwszy raz całuje się z chłopakiem, który całuje delikatnie. To takie słodkie :3 Z dnia na dzień coraz bardziej kocham tego człowieka. Ale że Niall jest trzeźwy, a Liam nie to już koniec świata jest po prostu. Poszłam zmęczona do swojego pokoju. Wzięłam szybciutki prysznic, wskoczyłam w piżamkę i do łóżeczka :DD. I od nowa drzwi się otwierają.
-Alex, mogę dzisiaj spać z tobą? - spytał z minką smutnego pieska.
-Jasne, coś się stało?
-Czy coś się musi stać, żebym musiał spać ze swoją dziewczyną?
-No jasne... a tak na prawdę?
-Harry tam śpi z kotem... - parsknęłam śmiechem. Co za idioci z nich xDD
-A łóżko Harrego?
-Zajęte przez rzeczy kota - wybuchnęłam jeszcze głośniejszym śmiechem.
-okey, śpij ze mną, ja jutro z nim pogadam - nie no kocham ich xD po prostu kocham tych wariatów, oni są niemożliwi po prostu.
-Dobranoc - powiedział Niall zgaszając światło
-Dobranoc - uśmiechnęłam się leciutko, kiedy wchodził do łóżka. Oby tak było już zawsze. . .
______________________________________________
No dzień dobry xDD Następny rozdział będzie +18 :D Więc się przygotujcie xD Mam nadzieję, że ten się podoba ;3 już dzisiaj może zacznę pisać następną część;D / Mrs.Horanowaxd
wtorek, 30 lipca 2013
R.10-"Urodziny i Paryż :3 cz.1 "
Nawet nie zauważyłam, jak siedzieliśmy z powrotem w samolocie. Jak to możliwe, że ten czas tak szybko minął? Do tego jeszcze dzisiaj muszę iść po prezent dla chłopców, co nie będzie takie proste, bo co oni będą chcieli? Niall poszedł przed chwilą do toalety. Ja siedzę patrzę tępo w okno. Tak, doprawdy mądre. Spojrzałam w stronę, skąd powinien wrócić Niall. 5 minut...10minut. nie ma go. Może coś się stało? Chwyciłam za telefon i wystukała bym znany już na pamięć numer do blondyna, tylko, że telefon w samolocie trzeba mieć wyłączony. Przeklnęłam pod nosem i udałam się na poszukiwania.Sprawdziłam kibelek, magazyn, jeszcze raz nasze miejsce siedzenia i ... bufet! Popędziłam , prawie aż pobiegłam do bufet i co tam zastałam ? Kurwa w najlepsze jedzącego Nialla. (>.<)
-Zwariowałeś?! - wrzasnęłam znowu tym okropnie głośnym głosem.
-Cooo ?- zapytał z buzią pełną smakołyków.
-Kiedy miałeś do mnie wrócić? - zapytałam jakbym była jego żoną i pilnowała żeby mnie nie zdradził. Ten wzruszył ramionami i powrócił do swojej nadgryzionej babeczki.
-Jak dziecko- powiedziałam pod nosem i już zmierzałam do wyjścia, kiedy ktoś za moimi plecami zaczął chichotać i nie... to nie był Niall. odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam średniej urody... japierdole.
Nie będę owijała w bawełnę dziewczyna w moim wieku była brzydka. Przy kości, lekko tłuste włosy i pryszcze... niska.
-A ty co?- zapytałam groźnie na co dziewczyna lekko się uspokoiła.
-To Niall Horan! - wrzasnęła oburzona.
-Pierdolisz- zrobiłam zdiwioną minę i już chciałam wracać, kiedy odezwała się ponownie.
-Nie możesz mu rozkazywać! - wrzasnęła i przysunęła się bliżej Nialla.
-Popierdoliło Cię? Czy ja mu kurwa rozkazuję!- normalnie bym nie przeklinała, ale żeby ktoś taki do mnie tak mówił to już przesada. Wiem, jestem egoistką, ale ja się poniżać takiemu czemuś nie dam. Wymachiwałam rękami we wszystkie strony. Od nowa odwróciłam się do drzwi.
-Nie zasługujesz na niego- syknęła, miała oczy jak chińczyk, ściśnięte w wąskie szparki. Zagotowało się we mnie i podeszłam do niej tak blisko, aby jej spojrzeć w te jej wąskie oczy.
-Posłuchaj, znajdź sobie takiego jak ty paszteta i się ode mnie i od Nialla odpierdol, a jak nie to pożałujesz i to ostro, więc lepiej się zastanów- wydukałam przez zaciśnięte zęby. Teraz już wyszłam bardzo szybko trzaskając drzwiami i siadając z impulsem na moje miejsce odetchnęłam z ulgą. W duszy śmiałam się szyderczo. Lubię zacięte kłótnie. Zazwyczaj to właśnie ja w nich wygrywam (:D). Po chwili takiego tępego spojrzenia w okno dosiadł się do mnie Niall.
-Przyniosłem ci ostatnią babeczkę- podał mi babeczkę owszem,ale ugryzioną. Spojrzałam na niego takim (T.T) wzrokiem. Uśmiechnął się szeroko, a oczy aż mu pobłyszczały ze szczęścia.
-Co to ma być - zaśmiałam się i wpakowałam całą pozostałość babeczki. Wyglądałam pewnie jak pączuś, sama się tak właśnie czułam. Niall wybuchnął śmiechem. Z trudem przełknęłam suche ciastko i usiadłam głębiej w fotelu.
-Przestraszyłam się, kiedy zniknąłeś, ale nie chcę abyś myślał, że ci rozkazuje- zrobiłam smutną minkę.
-Ależ ja wcalę tak nie myślę, skarbie- na to ostatnie słowo zesztywniałam. Skarbie?... SKARBIE?!?!
-Nie słodź - uderzyłam go lekko w ramię. To nawet trochę słodkie, ale bez przesady. Stiułardesa ( nie wiem jak to się cholera jasna pisze xD ) oznajmiła, że zaraz lądujemy. Samolot wylądował. Razem za rękę kierowaliśmy się do wyjścia, ale naszym oczom ukazał się cała nasz paczka.Nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Z jednej strony to dobrze, bo to ładnie z ich strony. Z drugiej strony to źle, bo chciałam im zrobić niespodziankę :c. Przywitałam się oczywiście z wszystkimi i udaliśmy się do domu zalewani 6 rzekami pytań.
-Powiesz wreszcie to czy ja mam powiedzieć ? -zapytał się Harry Kate. Ojć... coś mi tu nie pasuje, bardzo nie pasuje...
-Jestem w ciąży! - wypaliła z ekscytacją Kate,a wszyscy oprócz mnie wybuchnęli krzykiem wiwatami i innymi duperelami. No tak... przecież ja wiedziałam. Ale nie jestem zbyt teraz zadowolona z tego. Owszem to jej życie, ale nie podoba mi się to. Za szybko.... dojechaliśmy do domu. Nareszcie. Wbiegłam wręcz do niego i położyłam się na kanapę. Ulga...
-Mam dla ciebie niespodziankę! - wrzasnął min podekscytowanym głosem Niall. Otworzyłam jedno oko, potem drugie.
-Niall mi przez ciebie serce zawsze staje!
-Mi przy tobie też... ale nie tylko serce - po chwili dopiero zaczaiłam o co temu zboczeńcowi chodzi. Zrobiłam face palma.
-Co to za niespodzianka? - spojrzałam wyczekująco w jego niebieskawe tęczówki.
-Za 2 dni jedziemy do Paryża !- wywrzeszczał mi niemalże ogłuszająco do ucha. Po paru sekundach otrząsnęłam się z szoku. Zaraz zaraz co on powiedział? DO PARYŻA!? wrzasnęłam w myślach. Ale Paryż tylko we dwoje oznacza tylko jedno. Przynajmniej w mojej głowie zaczęły się tworzyć scenki erotyczne w naszym wykonaniu. Nie wiem czy jeszcze z nim tego chcę. Kurcze... to dziwne uczucie, wiesz że to facet dla ciebie na całe życie, a i tak masz jakąś blokadę. Uśmiechnęłam się szeroko i go przytuliłam. Co mogę jeszcze zrobić?
-Nie cieszysz się?!- zapytał ze smutna minką zbitego i skopanego psa.
-Oczywiście, że się cieszę głuptasie! - przytuliłam go tak mocno, że jak go puściłam udawanie odetchnął z ulgą.
-O mój boże! Niall przepraszam cię, ale muszę jeszcze coś załatwić! - cmoknęłam go w policzek i wybiegłam z domu. Co ja mam im kup... O kurwa! jestem genialna po prostu. Szybko wezwałam taksówkę i nim się obejrzałam byłam już pod schroniskiem dla zwierząt.
-Jakiegoś małego kotka poproszę - odezwałam się do jakiegoś wolontariusza w moim wieku. Bez słowa zaczął mnie oprowadzać po sali pełnej malutkich kociąt. Brzydki , wściekły... ooo ten milusiii . Przytknęłam palec do klatki , w której się znajdował, ale po tym jak się na niego rzucił stwierdziłam, że ten słodziak chyba mnie nie polubił :/ .
-Może ten - wolntariusz wyciągnął w moją stronę ręce na których spoczywał malusi kotek, któruy zaczął miauczeń i ocierać łebkiem wszystko co miał pod łówką.
-Tego poproszę- odparłam stanowczo. Teraz się dopiero trzepnęłam w czoło, bo jak ja go do jutra przetrzymam? No nic... trzeba będzie im go dać natychmiast, bo przecież kociaka nie będę w szafie trzymać. Podjechałam z powrotem taksówką do domu. W salonie siedzieli wszyscy gapiący się tępo w telewizor. Chrząknęłam głośno , a wszyscy odwrócili się w moją stronę.
-Co tam maaaaasz ? - zapytał Malik podchodząc do mnie.
-Kotek!- wrzasnął Harry, kiedy zobaczył, że z kartonu który trzymałam zaczął sobie ot tak wychodzić kociak. Wszyscy się zbiegli koło maluszka i zaczęli go głaskać nynać i bóg wie co jeszcze. Usiadłam koło Kate, która jako jedyna nie podeszła do prezentu.
-Co jest? - zapytałam spoglądając to na nią to na grupkę.
-Mam złe przeczucie, że ty i Niall coś się pośpieszycie z ... TYM- ostatnie słowo wypowiedziała wyraźniej ale ciszej. W myślach wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Skąd ona wiedziała?
-Wiedziałaś, że jedziemy za 2 dni do Paryża? - zapytała, choć nie zdziwiło mnie to za bardzo.
-Przeczucie - wysapała. Koło mnieusiadł opadł na kanapę Niall. Od razu się przytuliłam do niego. kocham się do niego przytulać, kocham jego zapach, jego oczy, jego całego... Kocham go, tak kocham Nialla Horana. To ciepełko bijące od jego ciałka :3
-Kocham Cię Niall- wyszeptałam... - a ty mnie kochasz?- zapytałam spoglądając w jego tęczówki ale zaraz z powrotem położyłam głowę na jego torsie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo - wymruczał mi do ucha.
___________________________________________________
Ahahahaahha xDDD nie no muszę wam to pokazać bo jebłam normalnie xD
Już mówiłam, że poproszę przyjaciółkę aby napisała mi +18. No i napisała, ale zapomniałam jej napisać, żeby to nie było brutalne, ani żeby to gwałt nie był. Tylko żeby to było z miłością iwgl. Napisała brutalny oto on xDDD :
- Wyglądasz dziś tak seksownie. - Mruczał mi do ucha Niall.
- Mała... Gorąca jesteś. - Szepnął mi do ucha powtórnie. Zaczęłam się czuć niekomfortowo. Niall uśmiechmął się obleśnie. Teraz naprawdę zaczęłam się bać . Poszedł zamknąć drzwi na klucz.
- No to teraz się zabawimy. - Powiedział blondyn. Zaczął ściągać, a raczej zdzierać ze mnie ubranie. Zaczęłam się sprzeciwiać. Wyrywałam się, drapałam go, krzyczałam... Na co ja w ogóle się tak męczyłam. I tak nikt by mnie nie usłyszał. Gdy byłam już całkiem naga a on sam zaczął się rozbierać Naraz wsadził swojego penisa w moją buzię i zaczął szybko poruszać biodrami.
- SZUBCIEJ KURWO! SZYBCIEJ! - Krzyczał zmuszając mnie do robienia mu dobrze. Gdy było mu dość … Niall… on…. wszedł we mnie. Zdałam sobie sprawę że właśnie straciłam dziewictwo. Z kimś kogo teraz nienawidzę. Niall coraz szybciej się we mnie poruszał. Łzy spływały mi po policzkach. Blondyn jęczał.
- No to teraz trochę poszerzymy twoją ciasną dziurkę. - Powiedział. Krzyczałam z bólu. Jego wielki penis rozrywał mnie od środka. Ruszał się we mnie coraz szybciej, coraz mocniej. Po chwili do mnie mnie doszedł. Ich Ubrał się i zaniósł mnie do łazienki, gdzie się zamknęłam. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Właśnie zostałam zgwałcona przez ukochaną osobę której ufałam. Cały czas czułam jego dotyk na sobie. Płakałam, krzyczałam, uderzałam w meble. Miałam zamiar już więcej nie wychodzić z tej łazienki.
Nie no chwała jej za to ale nie o to mi chodziło xDD Nie no ja się prawie oszczałam jak to przeczytałam :DD
-Zwariowałeś?! - wrzasnęłam znowu tym okropnie głośnym głosem.
-Cooo ?- zapytał z buzią pełną smakołyków.
-Kiedy miałeś do mnie wrócić? - zapytałam jakbym była jego żoną i pilnowała żeby mnie nie zdradził. Ten wzruszył ramionami i powrócił do swojej nadgryzionej babeczki.
-Jak dziecko- powiedziałam pod nosem i już zmierzałam do wyjścia, kiedy ktoś za moimi plecami zaczął chichotać i nie... to nie był Niall. odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam średniej urody... japierdole.
Nie będę owijała w bawełnę dziewczyna w moim wieku była brzydka. Przy kości, lekko tłuste włosy i pryszcze... niska.
-A ty co?- zapytałam groźnie na co dziewczyna lekko się uspokoiła.
-To Niall Horan! - wrzasnęła oburzona.
-Pierdolisz- zrobiłam zdiwioną minę i już chciałam wracać, kiedy odezwała się ponownie.
-Nie możesz mu rozkazywać! - wrzasnęła i przysunęła się bliżej Nialla.
-Popierdoliło Cię? Czy ja mu kurwa rozkazuję!- normalnie bym nie przeklinała, ale żeby ktoś taki do mnie tak mówił to już przesada. Wiem, jestem egoistką, ale ja się poniżać takiemu czemuś nie dam. Wymachiwałam rękami we wszystkie strony. Od nowa odwróciłam się do drzwi.
-Nie zasługujesz na niego- syknęła, miała oczy jak chińczyk, ściśnięte w wąskie szparki. Zagotowało się we mnie i podeszłam do niej tak blisko, aby jej spojrzeć w te jej wąskie oczy.
-Posłuchaj, znajdź sobie takiego jak ty paszteta i się ode mnie i od Nialla odpierdol, a jak nie to pożałujesz i to ostro, więc lepiej się zastanów- wydukałam przez zaciśnięte zęby. Teraz już wyszłam bardzo szybko trzaskając drzwiami i siadając z impulsem na moje miejsce odetchnęłam z ulgą. W duszy śmiałam się szyderczo. Lubię zacięte kłótnie. Zazwyczaj to właśnie ja w nich wygrywam (:D). Po chwili takiego tępego spojrzenia w okno dosiadł się do mnie Niall.
-Przyniosłem ci ostatnią babeczkę- podał mi babeczkę owszem,ale ugryzioną. Spojrzałam na niego takim (T.T) wzrokiem. Uśmiechnął się szeroko, a oczy aż mu pobłyszczały ze szczęścia.
-Co to ma być - zaśmiałam się i wpakowałam całą pozostałość babeczki. Wyglądałam pewnie jak pączuś, sama się tak właśnie czułam. Niall wybuchnął śmiechem. Z trudem przełknęłam suche ciastko i usiadłam głębiej w fotelu.
-Przestraszyłam się, kiedy zniknąłeś, ale nie chcę abyś myślał, że ci rozkazuje- zrobiłam smutną minkę.
-Ależ ja wcalę tak nie myślę, skarbie- na to ostatnie słowo zesztywniałam. Skarbie?... SKARBIE?!?!
-Nie słodź - uderzyłam go lekko w ramię. To nawet trochę słodkie, ale bez przesady. Stiułardesa ( nie wiem jak to się cholera jasna pisze xD ) oznajmiła, że zaraz lądujemy. Samolot wylądował. Razem za rękę kierowaliśmy się do wyjścia, ale naszym oczom ukazał się cała nasz paczka.Nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Z jednej strony to dobrze, bo to ładnie z ich strony. Z drugiej strony to źle, bo chciałam im zrobić niespodziankę :c. Przywitałam się oczywiście z wszystkimi i udaliśmy się do domu zalewani 6 rzekami pytań.
-Powiesz wreszcie to czy ja mam powiedzieć ? -zapytał się Harry Kate. Ojć... coś mi tu nie pasuje, bardzo nie pasuje...
-Jestem w ciąży! - wypaliła z ekscytacją Kate,a wszyscy oprócz mnie wybuchnęli krzykiem wiwatami i innymi duperelami. No tak... przecież ja wiedziałam. Ale nie jestem zbyt teraz zadowolona z tego. Owszem to jej życie, ale nie podoba mi się to. Za szybko.... dojechaliśmy do domu. Nareszcie. Wbiegłam wręcz do niego i położyłam się na kanapę. Ulga...
-Mam dla ciebie niespodziankę! - wrzasnął min podekscytowanym głosem Niall. Otworzyłam jedno oko, potem drugie.
-Niall mi przez ciebie serce zawsze staje!
-Mi przy tobie też... ale nie tylko serce - po chwili dopiero zaczaiłam o co temu zboczeńcowi chodzi. Zrobiłam face palma.
-Co to za niespodzianka? - spojrzałam wyczekująco w jego niebieskawe tęczówki.
-Za 2 dni jedziemy do Paryża !- wywrzeszczał mi niemalże ogłuszająco do ucha. Po paru sekundach otrząsnęłam się z szoku. Zaraz zaraz co on powiedział? DO PARYŻA!? wrzasnęłam w myślach. Ale Paryż tylko we dwoje oznacza tylko jedno. Przynajmniej w mojej głowie zaczęły się tworzyć scenki erotyczne w naszym wykonaniu. Nie wiem czy jeszcze z nim tego chcę. Kurcze... to dziwne uczucie, wiesz że to facet dla ciebie na całe życie, a i tak masz jakąś blokadę. Uśmiechnęłam się szeroko i go przytuliłam. Co mogę jeszcze zrobić?
-Nie cieszysz się?!- zapytał ze smutna minką zbitego i skopanego psa.
-Oczywiście, że się cieszę głuptasie! - przytuliłam go tak mocno, że jak go puściłam udawanie odetchnął z ulgą.
-O mój boże! Niall przepraszam cię, ale muszę jeszcze coś załatwić! - cmoknęłam go w policzek i wybiegłam z domu. Co ja mam im kup... O kurwa! jestem genialna po prostu. Szybko wezwałam taksówkę i nim się obejrzałam byłam już pod schroniskiem dla zwierząt.
-Jakiegoś małego kotka poproszę - odezwałam się do jakiegoś wolontariusza w moim wieku. Bez słowa zaczął mnie oprowadzać po sali pełnej malutkich kociąt. Brzydki , wściekły... ooo ten milusiii . Przytknęłam palec do klatki , w której się znajdował, ale po tym jak się na niego rzucił stwierdziłam, że ten słodziak chyba mnie nie polubił :/ .
-Może ten - wolntariusz wyciągnął w moją stronę ręce na których spoczywał malusi kotek, któruy zaczął miauczeń i ocierać łebkiem wszystko co miał pod łówką.
-Tego poproszę- odparłam stanowczo. Teraz się dopiero trzepnęłam w czoło, bo jak ja go do jutra przetrzymam? No nic... trzeba będzie im go dać natychmiast, bo przecież kociaka nie będę w szafie trzymać. Podjechałam z powrotem taksówką do domu. W salonie siedzieli wszyscy gapiący się tępo w telewizor. Chrząknęłam głośno , a wszyscy odwrócili się w moją stronę.
-Co tam maaaaasz ? - zapytał Malik podchodząc do mnie.
-Kotek!- wrzasnął Harry, kiedy zobaczył, że z kartonu który trzymałam zaczął sobie ot tak wychodzić kociak. Wszyscy się zbiegli koło maluszka i zaczęli go głaskać nynać i bóg wie co jeszcze. Usiadłam koło Kate, która jako jedyna nie podeszła do prezentu.
-Co jest? - zapytałam spoglądając to na nią to na grupkę.
-Mam złe przeczucie, że ty i Niall coś się pośpieszycie z ... TYM- ostatnie słowo wypowiedziała wyraźniej ale ciszej. W myślach wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Skąd ona wiedziała?
-Wiedziałaś, że jedziemy za 2 dni do Paryża? - zapytała, choć nie zdziwiło mnie to za bardzo.
-Przeczucie - wysapała. Koło mnie
-Kocham Cię Niall- wyszeptałam... - a ty mnie kochasz?- zapytałam spoglądając w jego tęczówki ale zaraz z powrotem położyłam głowę na jego torsie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo - wymruczał mi do ucha.
___________________________________________________
Ahahahaahha xDDD nie no muszę wam to pokazać bo jebłam normalnie xD
Już mówiłam, że poproszę przyjaciółkę aby napisała mi +18. No i napisała, ale zapomniałam jej napisać, żeby to nie było brutalne, ani żeby to gwałt nie był. Tylko żeby to było z miłością iwgl. Napisała brutalny oto on xDDD :
- Wyglądasz dziś tak seksownie. - Mruczał mi do ucha Niall.
- Mała... Gorąca jesteś. - Szepnął mi do ucha powtórnie. Zaczęłam się czuć niekomfortowo. Niall uśmiechmął się obleśnie. Teraz naprawdę zaczęłam się bać . Poszedł zamknąć drzwi na klucz.
- No to teraz się zabawimy. - Powiedział blondyn. Zaczął ściągać, a raczej zdzierać ze mnie ubranie. Zaczęłam się sprzeciwiać. Wyrywałam się, drapałam go, krzyczałam... Na co ja w ogóle się tak męczyłam. I tak nikt by mnie nie usłyszał. Gdy byłam już całkiem naga a on sam zaczął się rozbierać Naraz wsadził swojego penisa w moją buzię i zaczął szybko poruszać biodrami.
- SZUBCIEJ KURWO! SZYBCIEJ! - Krzyczał zmuszając mnie do robienia mu dobrze. Gdy było mu dość … Niall… on…. wszedł we mnie. Zdałam sobie sprawę że właśnie straciłam dziewictwo. Z kimś kogo teraz nienawidzę. Niall coraz szybciej się we mnie poruszał. Łzy spływały mi po policzkach. Blondyn jęczał.
- No to teraz trochę poszerzymy twoją ciasną dziurkę. - Powiedział. Krzyczałam z bólu. Jego wielki penis rozrywał mnie od środka. Ruszał się we mnie coraz szybciej, coraz mocniej. Po chwili do mnie mnie doszedł. Ich Ubrał się i zaniósł mnie do łazienki, gdzie się zamknęłam. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Właśnie zostałam zgwałcona przez ukochaną osobę której ufałam. Cały czas czułam jego dotyk na sobie. Płakałam, krzyczałam, uderzałam w meble. Miałam zamiar już więcej nie wychodzić z tej łazienki.
Nie no chwała jej za to ale nie o to mi chodziło xDD Nie no ja się prawie oszczałam jak to przeczytałam :DD
R.9-"Wzruszenie :c "
-Alex, wstawaj! - zaczął mną szarpać Niall.
-Może tak delikatniej do kobiety ?! - warknęłam i przykryłam głowę poduszką
-Było delikatniej, ale ty tego "delikatniej" nie czułaś- nagle coś dziwnego zrobił, czego bym się po nim w życiu nie spodziewała, a mianowicie wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaczął całować. Uśmiechnęłam się leciutko.
-No tak już lepiej- musnęłam jego polik i poszłam do łazienki. Wszystko standardowo, ale w przyśpieszonym tempie. Po 10 minutach byłam już gotowa. Zeszliśmy na dół, a tak gotowe śniadanie. Skurcz rzołądka z rajze fibra nie dawał mi nawet szeroko otworzyć buzi, a co dopiero jeść.
-Niall, ja nic nie zjem z nerwów- poczułam jeszcze większą gulę w gardle.
-Więcej dla mnie- uśmiechnął się i usiadł na krzesło pakując sobie do buzi bułkę z nutellą i jajecznicę na raz. Czy on w ogóle się czymś denerwuje?! Czy on kiedyś nie miał ochoty jeść ?! Jak jego mama go zmuszała do jedzenia, to ja się zabiję, bo z nerwów, aby dobrze wypaść nic nie zjem. Po 5 minutach już wszystko zjadł... Jak to możliwe O.o ? Walizki już były w Range Roveru. Podjechaliśmy pod lotnisko.
-Idziemy n kawę?- zapytał blondyn. Pokiwałam twierdząco głową i już siedzieliśmy w kawiarence. podeszła do nas kelnerka, która trzepotała tymi swoimi zatuszowanymi rzęsami w stronę Nialla. Mojego Nialla. nie no zaraz ją trzepnę w ten łeb :c. A ten jeszcze się jej patrzył prosto w oczy. Zaraz wybuchnę...
-Poproszę latte z czekoladą- przerwałam ich trans, tzn. trans kelnerki, bo Niall po prostu ... ja nie wiem co to było , ale dla mnie to nie było miłe i chyba strzelę za to focha.
-Kawę po Irlandzku- odparł po chwili spoglądając na kartę.
-Czy wytłumaczysz mi co to do jasnej cholery było?!- prawie krzyknęłam, kiedy kelnerka oddalała się machając tyłkiem na prawo i lewo.
-Co masz na myśli ?
-Dobrze wiesz - warknęłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Nie odezwałam się do puki nie przyszła ta sama baba z zamówieniem.
-My już pani dziękujemy- lekko warknęłam i odprowadziłam ją do lady. Zdążyłam, bo jeszcze nie zdążyli złapać kontaktu wzrokowego. Dałam jej kasę
-Reszty nie trzeba - już warknęłam bardzo agresywnie i wróciłam na miejsce. Zastałam tam chichoczącego Nialla. Kiedy zobaczył moją minę, która mówiła "Rozstrzelam cię kobieto, jeśli jeszcze raz to zrobisz". O cholera...
-Niall ty to zrobiłeś specjalnie!- wrzasnęłam, a wszyscy w lokalu zwrócili głowy na mnie. Wybuchnął jeszcze głośniejszym śmiechem.
-Ale to nawet lepiej, że to było udawane, a nie prawdziwe... Czym się różni kawa po irlandzku od zwykłej?- zapytałam, bo przyznam bardzo mnie to ciekawi.
-Posmakuj- podsunął mi kawę pod nos. Powąchałam, wzięłam dość wielkiego łyka, ale zaraz pożałowałam, bo się zakrztusiłam.
-Whisky?- zapytałam, on pokiwał twierdząco głową. Nigdy więcej, nigdy więcej, nigdy więcej...
-Za 20 minut mamy samolot do Dublina, więc się streszczaj z tą kawą - powiedział , troszkę mi tą odpowiedzialnością przypomina Liama. Tylko, że ja wczoraj nazwałam go nieodpowiedzialnym dupkiem xD. Słysząc to wypiłam duszkiem całą Latte i wstałam z miejsca.
-Już- oznajmiłam bardzo zdziwionemu blondynowi. On zrobił to samo, ale wolniej. Wiadomo dlaczego. Popędziliśmy na odprawę i już siedzieliśmy w pierwszej klasie samolotu. Ciekawe jaki jest mały Horanek. Będę jego chrzestną! O Boziu tak się z tego cieszę! Uśmiechnęłam się leciutko pod nosem.
-Czemu się uśmiechnęłaś?- zapytał Niall nachylając się nade mną.
-Tak jakoś...- odparłam i wsadziłam sobie słuchawki do uszu, a po chwili Niall zrobił to samo. Puściłam sobie "Ne Yo - So Sick". Bardzo lubię tą piosenkę. Już zasypiałam, kiedy słuchawka wyleciała mi z ucha. Niestety, albo właśnie stety słuchawka nie wyleciała sama, tylko pomógł jej Niall, który usnął i oparł głowę na moim ramieniu. Włosy lekko zakrywały mi twarz. Pachniały... Niallem. Nie mogę tego wyjaśnić one po prostu pachniały Niallem. Oparłam swoją głowę o jego i już zamykałam oczy, kiedy zaczął podskakiwać, nie, nie samolot, tylko chłopak.Co jest?
-Niaaaaalll- zaczęłam go szturchać jak on mnie rano. Po paru szturchach się obudził.
-Co jest? - zapytał przeciągając się.
-To ty mi powiedz co jest. Zacząłeś jakoś skakać jak spałeś- powiedziałam dziwnym tonem. O co może chodzić?
-A to to normalne- machnął ręką i zamiast włożyć do ucha swojej, włożył do ucha moją słuchawkę, gdzie znowu leciała ta piosenka. Uśmiechnął się pod nosem i mi ją oddał.
-Wiedziałaś?- zapytał. Kurwa ! O czym ja "wiedziałam" ?! ja nic nie wiem xD.
-Yyyy... ale co ?
-Tą piosenkę śpiewałem na castingu w Xfactor- wypiął dumnie pierś. I co ja mam teraz powiedzieć? Wow, taka fajna piosenka pasuje do cieb... Kurwa! Nie ! nic nie mówię. To zwykły zbieg okoliczności....
-Zaraz wysiadamy- odpowiedziałam tylko, na co trochę zasmuciłam Nialla. ale co ja miałam powiedzieć? No co ? To zabrzmiało trochę tak jakby mnie to gówno obchodziło, a tak przecież nie jest. Wylądowaliśmy, nawet dobrze, bo całą resztę drogi się nie odzywaliśmy do siebie.
-To teraz 40 minut do Mullingar- na reszcie się odezwał... Ale pięknie tu jest. Zupełnie inne powietrze. Tak jak kiedyś opowiadał mi Niall. Tu jest po prostu inaczej. Te drzewa, tlen, nawet choć to samo to i tak inne słońce. Jedziemy tak przez pola i lasy. Przepięknie. Tak jak mi się nigdy nic nie podoba, tak teraz jestem zachwycona. Oczy chyba nawet same mi się ze szczęścia świecą. Niestety już dojechaliśmy... może i stety, ale to była moja najlepsza 40minutowa wycieczka. O kurcze... nerwy mnie biorą! Jak ja wypadnę przed jego mamą?
-Nie denerwuj się, Maura jest świetna, na pewno cię polubi- otoczył mnie ramieniem. Nerwy trochę puściły, ale jeszcze nie wystarczająco, abym się całkiem rozluźniła. Zapukał do drewnianych drzwi. Na podjeździe stał czerwony Fiat Punto. Otworzyła nam prze mile wyglądająca kobieta po 40. Na nasz widok jej uśmiech jeszcze bardziej się pogłębił. Była blondynką przerażająco podobną do Nialla. Od razu Niall wskoczył w jej ramiona, a ja jak te pół dupy zza krzaka stałam i się uśmiechałam. Doprawdy wspaniały początek.
-A to ta słynna Alex, o której mi tak wiele opowiadałeś? - zapytała wypuszczając chłopaka z uścisku.
-Tak to ja Alex, od miesiąca-tu trochę zachrypłam- dziewczyna pani syna- uśmiechnęłam się w taki sposób, aby przekonać do siebie kobietę. Ta odwzajemniła uśmiech i zaprosiła nas gestem ręki do środka. Że też pomyślę, że w tym domu Niall dorastał, wracał z krwawiącym kolanem, może nawet z pierwszą dziewczyną...
-Niall mi bardzo dużo tobie opowiadał, tylko szkoda, że tutaj nie przyjechaliście razem na początku waszej ... znajomości- uśmiechnęła się pod nosem poprawiając obrus na stole.
-Za chwilę wyjeżdżamy do szpitala, więc nie ma sensu robić kawy lub herbaty- westchnęła i usiadła na przeciwko nas przy stole. Ścisnęłam pod stołem rękę Nialla, na co on ze strachu lekko podskoczył i spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Opowiedz coś o sobie, muszę wiedzieć co nieco o swojej synowej- puściła mi oczko, a ja jeszcze mocniej ścisnęłam rękę chłopaka, aż bezgłośnie powiedział "ała".
-Jestem przyrodnią siostrą Harrego Stylesa, ym...- zastanowiłam się na chwilę, co ja mam jej powiedzieć? Że nienawidziłam na początku Nialla? Maura widząc moje niezdecydowanie chyba postanowiła mi pomóc.
-A twoi rodzice czym się zajmują?
-Prowadzą razem firmę produkującą części do samolotów- odpowiedziałam.
-A zamierzacie mieć dzie...- nie dokończyła, bo chłopak jej przeszkodził.
-Mamo masz już jednego wnuka, na razie wystarczy- powiedział spoglądając na posmutniałą mamę.
-Na razie jeszcze nie, ale za parę lat może- złagodziłam trochę napiętą sytuację, a Maura od razu się rozpromieniła.
-No już cię lubię, bo mój syn to już bardzo rzadko odwiedza swoją mamę przez tą całą sławę- odpowiedziała i uśmiechnęła się smutno.
-Już ja się o to postaram, abyśmy tu częściej wpadali- uśmiechnęłam się, a tym razem Niall ścisnął moją dłoń. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Dobrze moim drodzy, musimy się zbierać- powiedziała Pani Horan i wstała chwytając kluczyki od auta. Jechaliśmy tak może z 5 minut. To naprawdę małe miasteczko. Weszliśmy na malutką salę i zobaczyłam jakiegoś mężczyznę starszego ode mnie o parę dobrych lat i także w jego wieku blondynkę leżą co na łóżku.
-To jest Alex- bez przywitania ani nic od razu przedstawił mnie swojej rodzinie. Podeszłam do blondynki i podałam jej rękę .
-Denis jestem- uśmiechnęła się szeroko, ja to odwzajemniłam. oszalałam. Jestem w Irlandii i uściskuję rękę jakimś nieznanym mi ludziom.
-Greg jestem- uśmiechnął się do mnie brat blondyna i uścisnął moją rękę. Podeszłam na miejsce obok niebieskookiego. Dopiero teraz głupia ja zobaczyłam, że Denis trzyma małą kruszynkę.
-Ooooo- wydałam z siebie słodki odgłos i razem z Niallem podeszłam do maleństwa. Był okropnie słodki :3
-Weź go- Denis podała małego Niallowi, bo ja się odsunęłam mrucząc coś, że lepiej, żeby Niall go potrzymał. Od razu zrobiłam mu zdjęcie. I jeszcze te mięśnie :D Od razu poczułam tam, głęboko w serduszku, że ja też chcę mieć z nim dziecko. To nic, że tak krótko się znamy i jesteśmy razem też nie za długi czas... 3 dni xD Ale ja czuję, że to właśnie on jest tym jedynym. Tylko czy on tak myśli o mnie? Tak słodko wyglądał patrząc się co chwilę na mnie i na małego. Nie no zaraz się rozpłaczę normalnie :c . Ooo nieee... Łzy! Cholera jasna, tak się wzruszyłam, że aż troszkę za mocno, bo byłam zaraz zalana potokami łez. Chłopak oddał Horanka swojej mamie i mnie przytulił. Czułam jak jego biała bokserka robi się coraz bardziej wilgotna. Wstyd mi tego , ale to tak trudno wytrzymać w takiej chwili.
-Jeszcze będzie nasz mały Horan, zobaczysz- wyszeptał mi do ucha Niall w taki sposób, abym tylko ja to słyszała. Teraz to już zbuczałam się totalnie. Po paru minutach już się uspokoiłam i co chwilę pociągają nosem usiadłam na krzesełku obok Nialla. Kocham go całym moim serduszkiem :c . . .
___________________________
Dość długi rozdział :D I chyba mój najulubieńszy, bo dopiero teraz zaczyna się prawdziwa miłość . Normalnie aż się sama troszkę poryczałam przy pisaniu tego rozdziału. :c / MrsHoranowaxd
-Może tak delikatniej do kobiety ?! - warknęłam i przykryłam głowę poduszką
-Było delikatniej, ale ty tego "delikatniej" nie czułaś- nagle coś dziwnego zrobił, czego bym się po nim w życiu nie spodziewała, a mianowicie wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaczął całować. Uśmiechnęłam się leciutko.
-No tak już lepiej- musnęłam jego polik i poszłam do łazienki. Wszystko standardowo, ale w przyśpieszonym tempie. Po 10 minutach byłam już gotowa. Zeszliśmy na dół, a tak gotowe śniadanie. Skurcz rzołądka z rajze fibra nie dawał mi nawet szeroko otworzyć buzi, a co dopiero jeść.
-Niall, ja nic nie zjem z nerwów- poczułam jeszcze większą gulę w gardle.
-Więcej dla mnie- uśmiechnął się i usiadł na krzesło pakując sobie do buzi bułkę z nutellą i jajecznicę na raz. Czy on w ogóle się czymś denerwuje?! Czy on kiedyś nie miał ochoty jeść ?! Jak jego mama go zmuszała do jedzenia, to ja się zabiję, bo z nerwów, aby dobrze wypaść nic nie zjem. Po 5 minutach już wszystko zjadł... Jak to możliwe O.o ? Walizki już były w Range Roveru. Podjechaliśmy pod lotnisko.
-Idziemy n kawę?- zapytał blondyn. Pokiwałam twierdząco głową i już siedzieliśmy w kawiarence. podeszła do nas kelnerka, która trzepotała tymi swoimi zatuszowanymi rzęsami w stronę Nialla. Mojego Nialla. nie no zaraz ją trzepnę w ten łeb :c. A ten jeszcze się jej patrzył prosto w oczy. Zaraz wybuchnę...
-Poproszę latte z czekoladą- przerwałam ich trans, tzn. trans kelnerki, bo Niall po prostu ... ja nie wiem co to było , ale dla mnie to nie było miłe i chyba strzelę za to focha.
-Kawę po Irlandzku- odparł po chwili spoglądając na kartę.
-Czy wytłumaczysz mi co to do jasnej cholery było?!- prawie krzyknęłam, kiedy kelnerka oddalała się machając tyłkiem na prawo i lewo.
-Co masz na myśli ?
-Dobrze wiesz - warknęłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Nie odezwałam się do puki nie przyszła ta sama baba z zamówieniem.
-My już pani dziękujemy- lekko warknęłam i odprowadziłam ją do lady. Zdążyłam, bo jeszcze nie zdążyli złapać kontaktu wzrokowego. Dałam jej kasę
-Reszty nie trzeba - już warknęłam bardzo agresywnie i wróciłam na miejsce. Zastałam tam chichoczącego Nialla. Kiedy zobaczył moją minę, która mówiła "Rozstrzelam cię kobieto, jeśli jeszcze raz to zrobisz". O cholera...
-Niall ty to zrobiłeś specjalnie!- wrzasnęłam, a wszyscy w lokalu zwrócili głowy na mnie. Wybuchnął jeszcze głośniejszym śmiechem.
-Ale to nawet lepiej, że to było udawane, a nie prawdziwe... Czym się różni kawa po irlandzku od zwykłej?- zapytałam, bo przyznam bardzo mnie to ciekawi.
-Posmakuj- podsunął mi kawę pod nos. Powąchałam, wzięłam dość wielkiego łyka, ale zaraz pożałowałam, bo się zakrztusiłam.
-Whisky?- zapytałam, on pokiwał twierdząco głową. Nigdy więcej, nigdy więcej, nigdy więcej...
-Za 20 minut mamy samolot do Dublina, więc się streszczaj z tą kawą - powiedział , troszkę mi tą odpowiedzialnością przypomina Liama. Tylko, że ja wczoraj nazwałam go nieodpowiedzialnym dupkiem xD. Słysząc to wypiłam duszkiem całą Latte i wstałam z miejsca.
-Już- oznajmiłam bardzo zdziwionemu blondynowi. On zrobił to samo, ale wolniej. Wiadomo dlaczego. Popędziliśmy na odprawę i już siedzieliśmy w pierwszej klasie samolotu. Ciekawe jaki jest mały Horanek. Będę jego chrzestną! O Boziu tak się z tego cieszę! Uśmiechnęłam się leciutko pod nosem.
-Czemu się uśmiechnęłaś?- zapytał Niall nachylając się nade mną.
-Tak jakoś...- odparłam i wsadziłam sobie słuchawki do uszu, a po chwili Niall zrobił to samo. Puściłam sobie "Ne Yo - So Sick". Bardzo lubię tą piosenkę. Już zasypiałam, kiedy słuchawka wyleciała mi z ucha. Niestety, albo właśnie stety słuchawka nie wyleciała sama, tylko pomógł jej Niall, który usnął i oparł głowę na moim ramieniu. Włosy lekko zakrywały mi twarz. Pachniały... Niallem. Nie mogę tego wyjaśnić one po prostu pachniały Niallem. Oparłam swoją głowę o jego i już zamykałam oczy, kiedy zaczął podskakiwać, nie, nie samolot, tylko chłopak.Co jest?
-Niaaaaalll- zaczęłam go szturchać jak on mnie rano. Po paru szturchach się obudził.
-Co jest? - zapytał przeciągając się.
-To ty mi powiedz co jest. Zacząłeś jakoś skakać jak spałeś- powiedziałam dziwnym tonem. O co może chodzić?
-A to to normalne- machnął ręką i zamiast włożyć do ucha swojej, włożył do ucha moją słuchawkę, gdzie znowu leciała ta piosenka. Uśmiechnął się pod nosem i mi ją oddał.
-Wiedziałaś?- zapytał. Kurwa ! O czym ja "wiedziałam" ?! ja nic nie wiem xD.
-Yyyy... ale co ?
-Tą piosenkę śpiewałem na castingu w Xfactor- wypiął dumnie pierś. I co ja mam teraz powiedzieć? Wow, taka fajna piosenka pasuje do cieb... Kurwa! Nie ! nic nie mówię. To zwykły zbieg okoliczności....
-Zaraz wysiadamy- odpowiedziałam tylko, na co trochę zasmuciłam Nialla. ale co ja miałam powiedzieć? No co ? To zabrzmiało trochę tak jakby mnie to gówno obchodziło, a tak przecież nie jest. Wylądowaliśmy, nawet dobrze, bo całą resztę drogi się nie odzywaliśmy do siebie.
-To teraz 40 minut do Mullingar- na reszcie się odezwał... Ale pięknie tu jest. Zupełnie inne powietrze. Tak jak kiedyś opowiadał mi Niall. Tu jest po prostu inaczej. Te drzewa, tlen, nawet choć to samo to i tak inne słońce. Jedziemy tak przez pola i lasy. Przepięknie. Tak jak mi się nigdy nic nie podoba, tak teraz jestem zachwycona. Oczy chyba nawet same mi się ze szczęścia świecą. Niestety już dojechaliśmy... może i stety, ale to była moja najlepsza 40minutowa wycieczka. O kurcze... nerwy mnie biorą! Jak ja wypadnę przed jego mamą?
-Nie denerwuj się, Maura jest świetna, na pewno cię polubi- otoczył mnie ramieniem. Nerwy trochę puściły, ale jeszcze nie wystarczająco, abym się całkiem rozluźniła. Zapukał do drewnianych drzwi. Na podjeździe stał czerwony Fiat Punto. Otworzyła nam prze mile wyglądająca kobieta po 40. Na nasz widok jej uśmiech jeszcze bardziej się pogłębił. Była blondynką przerażająco podobną do Nialla. Od razu Niall wskoczył w jej ramiona, a ja jak te pół dupy zza krzaka stałam i się uśmiechałam. Doprawdy wspaniały początek.
-A to ta słynna Alex, o której mi tak wiele opowiadałeś? - zapytała wypuszczając chłopaka z uścisku.
-Tak to ja Alex, od miesiąca-tu trochę zachrypłam- dziewczyna pani syna- uśmiechnęłam się w taki sposób, aby przekonać do siebie kobietę. Ta odwzajemniła uśmiech i zaprosiła nas gestem ręki do środka. Że też pomyślę, że w tym domu Niall dorastał, wracał z krwawiącym kolanem, może nawet z pierwszą dziewczyną...
-Niall mi bardzo dużo tobie opowiadał, tylko szkoda, że tutaj nie przyjechaliście razem na początku waszej ... znajomości- uśmiechnęła się pod nosem poprawiając obrus na stole.
-Za chwilę wyjeżdżamy do szpitala, więc nie ma sensu robić kawy lub herbaty- westchnęła i usiadła na przeciwko nas przy stole. Ścisnęłam pod stołem rękę Nialla, na co on ze strachu lekko podskoczył i spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Opowiedz coś o sobie, muszę wiedzieć co nieco o swojej synowej- puściła mi oczko, a ja jeszcze mocniej ścisnęłam rękę chłopaka, aż bezgłośnie powiedział "ała".
-Jestem przyrodnią siostrą Harrego Stylesa, ym...- zastanowiłam się na chwilę, co ja mam jej powiedzieć? Że nienawidziłam na początku Nialla? Maura widząc moje niezdecydowanie chyba postanowiła mi pomóc.
-A twoi rodzice czym się zajmują?
-Prowadzą razem firmę produkującą części do samolotów- odpowiedziałam.
-A zamierzacie mieć dzie...- nie dokończyła, bo chłopak jej przeszkodził.
-Mamo masz już jednego wnuka, na razie wystarczy- powiedział spoglądając na posmutniałą mamę.
-Na razie jeszcze nie, ale za parę lat może- złagodziłam trochę napiętą sytuację, a Maura od razu się rozpromieniła.
-No już cię lubię, bo mój syn to już bardzo rzadko odwiedza swoją mamę przez tą całą sławę- odpowiedziała i uśmiechnęła się smutno.
-Już ja się o to postaram, abyśmy tu częściej wpadali- uśmiechnęłam się, a tym razem Niall ścisnął moją dłoń. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Dobrze moim drodzy, musimy się zbierać- powiedziała Pani Horan i wstała chwytając kluczyki od auta. Jechaliśmy tak może z 5 minut. To naprawdę małe miasteczko. Weszliśmy na malutką salę i zobaczyłam jakiegoś mężczyznę starszego ode mnie o parę dobrych lat i także w jego wieku blondynkę leżą co na łóżku.
-To jest Alex- bez przywitania ani nic od razu przedstawił mnie swojej rodzinie. Podeszłam do blondynki i podałam jej rękę .
-Denis jestem- uśmiechnęła się szeroko, ja to odwzajemniłam. oszalałam. Jestem w Irlandii i uściskuję rękę jakimś nieznanym mi ludziom.
-Greg jestem- uśmiechnął się do mnie brat blondyna i uścisnął moją rękę. Podeszłam na miejsce obok niebieskookiego. Dopiero teraz głupia ja zobaczyłam, że Denis trzyma małą kruszynkę.
-Ooooo- wydałam z siebie słodki odgłos i razem z Niallem podeszłam do maleństwa. Był okropnie słodki :3
-Weź go- Denis podała małego Niallowi, bo ja się odsunęłam mrucząc coś, że lepiej, żeby Niall go potrzymał. Od razu zrobiłam mu zdjęcie. I jeszcze te mięśnie :D Od razu poczułam tam, głęboko w serduszku, że ja też chcę mieć z nim dziecko. To nic, że tak krótko się znamy i jesteśmy razem też nie za długi czas... 3 dni xD Ale ja czuję, że to właśnie on jest tym jedynym. Tylko czy on tak myśli o mnie? Tak słodko wyglądał patrząc się co chwilę na mnie i na małego. Nie no zaraz się rozpłaczę normalnie :c . Ooo nieee... Łzy! Cholera jasna, tak się wzruszyłam, że aż troszkę za mocno, bo byłam zaraz zalana potokami łez. Chłopak oddał Horanka swojej mamie i mnie przytulił. Czułam jak jego biała bokserka robi się coraz bardziej wilgotna. Wstyd mi tego , ale to tak trudno wytrzymać w takiej chwili.-Jeszcze będzie nasz mały Horan, zobaczysz- wyszeptał mi do ucha Niall w taki sposób, abym tylko ja to słyszała. Teraz to już zbuczałam się totalnie. Po paru minutach już się uspokoiłam i co chwilę pociągają nosem usiadłam na krzesełku obok Nialla. Kocham go całym moim serduszkiem :c . . .
___________________________
Dość długi rozdział :D I chyba mój najulubieńszy, bo dopiero teraz zaczyna się prawdziwa miłość . Normalnie aż się sama troszkę poryczałam przy pisaniu tego rozdziału. :c / MrsHoranowaxd
Wyjaśnienie dla przebywających na słońcu
Ja będę was od czasu do czasu pytała, czy np. właśnie czy Alex i Niall mają być już razem. Pytałam się wcześniej "was" xD jakaś tam xD nie odpisałaś, więc poszłam za radą Harry Fefa :c teraz już za późno + czy chcecie mieć rozdział +18 xD ? Bo moja naj jest "specjalistką" (czyli jest zboczona :DD) i jest chętna do napisania. Tylko czy wy jesteście chętni do przeczytania +18 z Niallem xD Postaram się, aby ten fragment +18 nie był brutalny w stosunku do Nialla . Bo mi się takie rozdziały po prostu nie podobają C: Życzę miłego czytania i na pewno nie pierwszy i nie ostatni raz spytałam was o radę / MrsHoranowaxd
niedziela, 28 lipca 2013
R.8-"Podjęta decyzja i wyjazd"
Obudziłam się rano sama. Bez ich pomocy i choć na początku się z tego cieszyłam, to brakuje mi krzyków, zimnej wody czy śmiechów. Dzisiaj nie chce mi się wychodzić z pokoju. Leżing i opierdaling. Co ja mam teraz robić z Kate? Jest-zerknęłam na zegarek-12:04. Sobie pospałam... Ale dzisiaj nie schodzę na dół. Ubrałam się, umalowałam i położyłam z powrotem na łóżko. Puk, puk. Japierdole, troszkę prywatności mi się jednak należy!
-Nie ma mnie!- wrzasnęłam. Ktoś zza drzwi wcale nie odszedł ze spokojem, tak jak powinien zrobić, ale wparował mi do pokoju. Nie widziałam kto to, bo leżałam skulona tyłem do drzwi.
-Troszkę zaspałaś-po głosie rozpoznałam, że to Niall.
-Nie schodzę na dół, nie chce mi się
-Wiedziałem, że to powiesz, dlatego śniadanie przyszło do ciebie-podał mi tacę ze śniadankiem-to takie słodkieeee.
-Podjęłam decyzję... Jestem gotowa, aby się związać-wysapałam i odłożyłam tacę na podłogę. Spojrzałam z powrotem na całkowicie zszokowanego blondasa. Ale po chwili jakby się " ocknął" z transu i mnie przytulił.
-To dobrze, bo jutro zabieram cię do Irlandii, zobaczyć małego i przy okazji aby cię przedstawić moim rodzicom, a w szczególności mamie, bo taty chyba nie będzie-uśmiechnął się. Ja aż wskoczyłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać. Po 2 minutkach śmiania się i dziękowania usiadłam okrakiem na Nialla.
-Czyli, że oficjalnie jestem twoją dziewczyną?-wypięłam dumnie pierś ale wróciłam do normalnej postaci, kiedy zobaczyłam nietęgą minę mojego chłopaka (!!!).
-Nooo... nie do końca właśnie. Musimy się na razie ukrywać, znaczy nie miziać kiedy są paparazzi- zrobiłam smutną minkę. To troszkę smutne, ale cóż. Mogłam o tym pomyśleć, przecież to normalne...
-Okey...- odpowiedziałam smutno i schodząc z niego podeszłam do parapetu. Patrząc się tępo w osłonecznione okno czułam jak mi lekko łzy napływają do oczu. Ale czemu z takiej błahostki płaczę?
-Wszystko okey?- zapytał, chyba cały czas leżał na łóżku.
-Tak...wszystko okey-otarłam oko od łez-idź już, chcę zostać sama
-Ale jedziesz jutro ze mną?- zapytał, oczekując odpowiedzi "tak"
-Jasne-uśmiechnęłam się pod nosem. Wymruczał coś pod nosem w stylu " To dobrze, bo już myślałem że nie" i wyszedł. Położyłam się z tacą na łóżku i je zjadłam. Trochę mi to zajęło, bo po skończonym posiłku była już 13. Poszłam do łazienki przebrałam się w niebieską bokserkę, krótkie spodenki i klapki. Upał dzisiaj jak cholera. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Już mówiłam że mnie nie ma! - wydarłam się i wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Harry. W tym domu jest 19 innych pokoi, a on musiał akurat do mojego.
-Chcesz pogadać? - spytał nawet nie patrząc mi w oczy.
-Co jest? - zapytałam. Choć przyznam, nie za bardzo miałam ochotę na zajmowanie się czyimiś problemami, mam swoje. Niech sobie idzie do Kate, ona jest dobrym psychologiem, nie Ja.
-Coś się dzieje z Kate, musisz z nią pogadać, jest drażliwa i często rano rzyga- widać że jest bardzo tym przejęty. A może ona jest w ciąży?
-Robiliście to?- zapytałam prosto z mostu, ten się lekko zaczerwienił i już znałam odpowiedź na to pytanie.
-A zabezpieczyliście się? - aha... czyli nie.
-Jest w ciąży, ale wątpię, aby chciała teraz ze mną gadać. Pokłóciłyśmy się
-Wiem, ale ona jest gotowa się pogodzić
-To ona zaczęłam kłótnie. Niech ona mnie przeprasza - skrzyżowałam ręce na piersi.
-No dobra... idę do niej - przyznałam po chwili. Podniosłam swoje szanowne 4 litery z łóżka i udałam się do jej pokoju. Zapukałam i po paru sekundach otworzyła mi uśmiechnięta Kate, ale widząc kto przyszedł zbladła, a promienny uśmiech zniknął z jej twarzy.
-Czego chcesz ? -zapytała niezbyt miło, ale starałam się na to nie zwracać uwagi.
-Chciałam cię przeprosić, rzeczywiście cię zaniedbałam. I postaram się to nadrobić. Jeśli oczywiście mi wybaczysz w jak najbliższym czasie pójdziemy na zakupy i lody - skończyłam swój monolog, a ta podskoczyła i mnie przytuliła. Dość łatwo mi poszło...
-To jutro na zakupy?!- zawołała z ekscytacją.
-Noo... jutro nie za bardzo bo jadę z Niallem do Irlandii nie wiem na ile czasu- zrobiłam smutną minkę.
-A już jesteście razem?
-Właśnie przed chwilą zostaliśmy parą- oznajmiłam z dumą.-a ty z Harrym od kiedy jesteś?
-Już chyba od miesiąca- odparła opadając na łóżku.- jestem w ciąży z nim
-To świetnie! Będę po raz drugi ciocią ! Jutro właśnie jedziemy do małego. A ty powiadom o tym Hazzę, bo się martwi.
Gadałyśmy tak chyba z 2 godziny. Już zapomniałam jak to jest pogadać o wszystkim i o niczym, ale nim się obejrzałam była już 16.
-Co na obiad robimy? Bo mi się nie chce nic robić - wysapała Kate.
-Może zamówimy coś z Nando's?-zapytałam
-Pewnie! Niall oszaleje! - zawołała i chwyciła za telefon. Zbiegłyśmy na dół.
-Chłopcy ! Co chcecie z Nandos!? - wydarłam się na cały dom, aby po chwili ze schodów zbiegło stado głodnych chłopaków. Kocham to uczucie. Od razu posypały się zamówienia i krzyki Kate, aby wszyscy po kolei. Po 5 minutach zebrania zamówień była już gotowa do połączenia z restauracją. Usiadłam z ulgą na kanapę, nie miałam dzisiaj wychodzić z pokoju.Ale co tam. Nie mogę się odcinać od świata, tym bardziej że jutro wielki dzień. Zayn włączył MTV, a Niall usiadł koło mnie i otoczył ciepłym ramieniem.
-Tylko mnie nie przytulaj, bo gorąco w chuj- wysapałam. Upał jak cholera, nienawidzę takiej pogody tym bardziej, że po upale zazwyczaj jest burza. Czekaliśmy takw ciszy to znaczy ja w ciszy, nie miałam siły na gadanie. Nienawidzę upału, to najgorsze na świecie coś xD. Jak w Londynie prawie nigdy nie było upałów, tak teraz jest ich pełno. Moje rozmyślenia przerwał mi dzwonek do drzwi i zrywający się z kanapy Niall, wrzeszczący "Żarcie przyjechało!!!'" Doprawdy on naprawdę musi głodować, że jest taki podekscytowany jedzeniem. Dzisiaj jest 21 lipca... jutro jest udostępniany nowy teledysk chłopców, za 2 dni ich 3 urodziny... coś trzeba im skombinować. Tylko co? Zupełnie nie mam głowy do prezentów.Ale coś wymyślę. Wstałam i podeszłam do pełnego już stołu . Zjedliśmy, tzn. ja zjadłam najszybciej i powędrowałam do swojego pokoju. Niall już pewnie spakowany na jutro, a ja wcale. Nawrzucałam byle jakie ciuchy do walizki, nawet nie wiem na ile tam jedziemy ale myślę, że tylko na jeden dzień, bo przecież urodziny zespołu... Zbiegłam na dół.
-Niall na ile tam jedziemy?
-Na jeden dzień-odpowiedział. Wymruczałam tylko "AHA". Szkoda, że tylko na tyle. To może wcale nie jechać? Bo w jeden dzień mam poznać prawie całą jego rodzinę? Nie, nie ma sensu jechać. Na jeden dzień wszystko na szybko. Dopiero dzisiaj zostałam jego dziewczyną, a już jutro chce mnie przedstawić swojej rodzinie. To na pewno będzie wyglądało tak, że ja jadę na krzywą mordę. A może on tylko z grzeczności mnie o to zapytał myśląc że się speszę i nie będę chciała jechać, a ja się głupia bez zastanowienia zgodziłam. Na pewno będę przeszkadzać. Nie, postanowione. Nie jadę. Usiadłam z bezradności na łóżko. Czyli jednak zakupy z Kate nie odwołane.
-I co? Spakowana? - wparował do pokoju Niall.
-Niall nie obraź się, ale ja chyba z tobą nie pojadę-powiedziałam cichutko.
-Dlaczego?!- wywrzeszczał mi do ucha, aż zrobiłam skrzywioną minę.- Bo jest jeszcze coś, o czym powinnaś wiedzieć...Ja powiedziałem moim rodzicom i całej rodzinie, że jesteś moją dziewczyną na początku naszej znajomości. I mój brat i bratowa uznali, że powinniśmy być obydwoje rodzicami chrzestnymi- na tą wiadomość oczy całkowicie ze zdziwienia wyszły mi z orbit.
-ZWARIOWAŁEŚ?!- wrzasnęłam tak, głośno że aż sama siebie się przestraszyłam. Tylko to słowo byłam wstanie wydusić po tym szoku.
- CZY TY W OGÓLE CZŁOWIEKU MYŚLISZ?! A JAKBYM POWIEDZIAŁA, ŻE NIE CHCĘ ZOSTAĆ TWOJĄ DZIEWCZYNĄ I CIĘ NIE KOCHAM, TO ONI NADAL BY MNIE CHCIELI NA CHRZESTNĄ?!- wywrzeszczałam tym samym głosem.
-No przepraszam... Wiem, nie powinienem, ale...- nie dałam mu dokończyć, bo znowu wybuchnęłam
-TO BYŁO BARDZO NIEODPOWIEDZIALNE, NIE WIEDZIAŁEM ŻE AŻ TAKI NIEODPOWIEDZIALNY JESTEŚ HORAN ! CIEKAWE CO JESZCZE ODWINĄŁEŚ! NO SŁUCHAM!- wywrzeszczałam znów.
-Tylko to...- podrapał się niewinnie po głowie. Chyba troszkę przesadziłam z tym kazaniem.
-Ty się od razu tak denerwujesz, a to przecież nic takiego!- krzyknął mniej agresywniej ode mnie.
-NIC TAKIEGO?! NIC TAKIEGO?! NO TERAZ TO JUŻ MUSZĘ Z TOBĄ JECHAĆ... ALBO NIE SAM PONIESIESZ KONSEKWENCJE! NIE JADĘ Z TOBĄ!- pokazałam mu środkowy palec i skierowałam się do wyjścia z pokoju.
-PROSZĘ BARDZO! MOGĘ SOBIE WZIĄĆ JAKĄŚ INNĄ DZIEWCZYNĘ!
-NO CIEKAWE KTÓRA SIĘ ZGODZI!
-JEST PEŁNO NASZYCH FANEK, KTÓRE DAJĄ SIĘ ZABIĆ ZA TAKĄ SZANSĘ!
-PROSZĘ BARDZO! DROGA WOLNA! ALE TO JEDNAK NA MOJE NAZWISKO BĘDZIE ZAPISANE, ŻE JESTEM CHRZESTNĄ!- to go zamurowało, bo najwidoczniej o tym nie pomyślał. He he. Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. A pod pokojem cały szereg pielgrzymki, którzy najwidoczniej słyszeli naszą kłótnię. Poszłam do Nialla do pokoju, bo jak sądzę on mnie z rozpaczy spakuje na wyjazd i będzie błagał abym jechała. Weszłam do jego pokoju. Na klamce była koniczynka. Cały pokój był w kolorach Irlandii, chyba bardzo tęskni za domem, bo odliczał na kalendarzu stojącym na biurku dni do świąt, a 22 grudnia ma napisane " DO DOMU". Pościel w koniczynki, nawet laptop nimi oblepiony. Pachniało w nim po prostu Niallem. Na półkach stało pełno zdjęć. On z mamą chyba przed castingiem w xfactor, z bratem kiedy byli mali, z jakąś dziewczyną... a no tak. Ta jego kuzynka. Nagle ktoś wparował do pokoju, Niall. Chwycił jakąś ramkę ze zdjęciem parę miejsc dalej i schował za plecy cały czerwony. O co chodzi?
-Pokaaaaaażżż- zrobiłam oczy biednego pieska. To troszkę dziwne, że jeszcze przed chwilą się kłóciliśmy, a teraz go o coś proszę. Bardzo mnie zżerała ciekawość, co tam jest.
-Pokażę, jak pojedziesz ze mną do Irlandii- nie zważając na jego słowa zaczęłam go gilgotać po brzuchu. Zaczął się okropnie głośno śmiać.
-Pokażesz czy nie?!
-Nie hehehehehehe- mniej więcej tak to zabrzmiało.
-Nie to nie- wzruszyłam ramionami i zwiększyłam obroty palców na tyle, aby blondyn zaczął aż płakać ze śmiechu. Muszę przyznać, że nie zły jest. Nagle podał mi ramkę, w której było zdjęcie Nialla jako księżniczki. Spalił buraka a ja wybuchnęłam śmiechem. Po chwili się opanowałam. Trochę mi teraz głupio, nie powinnam tego robić...
-Przepraszam, ale muszę przyznać, że byłeś całkiem ładną ksieżniczką- pocałowałam go w polik, na co on się rozpromienił.
-Już cię spakowałem, więc musisz jechać, aha burza idzie, więc jak sądzę śpisz dziś ze mną- puścił mi oczko, nic z tego, gówno nie burza, na pewno mnie wkręca.
-Dam radę- wypięłam dumnie pierś i poszłam do mojego pokoju. Jest godzina... o kurwa jak to możliwe? przed chwilą była 16 teraz 22. Jak to kurwa możliwe?! No nic.. jutro nawet nie wiem o której pobudka, ale już idę spać. Zmyłam makijaż, prysznic, potem piżama i już leżałam w łóżku. Już prawie zasypiałam, kiedy usłyszałam grzmoty i gwałtowny deszcz. Bez zastanowienia wparowałam do Nialla do pokoju, gdzie siedział na łóżku z laptopem na kolanach. Widząc mnie uśmiechnął się szeroko i posunął się tak, abym mogła się położyć. Leżałam tak sama (tzn. Niall na łóżku nadal noł lajfił xD) i nie mogłam zasnąć, te grzmoty i błyski są okropne... Przytuliłam się do jego pasa. Ciepło od niego bijące działało jak środek nasenny. Zasnęłam.
____________________________________________
Bd teraz się was pytać o pewne szczególiki, bo doszłam do wniosku, iż ta historia nie będzie moja, bo jako directionerki będziemy ją tworzyły razem. TO BĘDZIE NASZA HISTORIA :DD Wy mi piszcie małe podpowiedzi, a ja będę je akceptować albo odrzucać :D /MrsHoranowaxd
-Nie ma mnie!- wrzasnęłam. Ktoś zza drzwi wcale nie odszedł ze spokojem, tak jak powinien zrobić, ale wparował mi do pokoju. Nie widziałam kto to, bo leżałam skulona tyłem do drzwi.
-Troszkę zaspałaś-po głosie rozpoznałam, że to Niall.
-Nie schodzę na dół, nie chce mi się
-Wiedziałem, że to powiesz, dlatego śniadanie przyszło do ciebie-podał mi tacę ze śniadankiem-to takie słodkieeee.
-Podjęłam decyzję... Jestem gotowa, aby się związać-wysapałam i odłożyłam tacę na podłogę. Spojrzałam z powrotem na całkowicie zszokowanego blondasa. Ale po chwili jakby się " ocknął" z transu i mnie przytulił.
-To dobrze, bo jutro zabieram cię do Irlandii, zobaczyć małego i przy okazji aby cię przedstawić moim rodzicom, a w szczególności mamie, bo taty chyba nie będzie-uśmiechnął się. Ja aż wskoczyłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać. Po 2 minutkach śmiania się i dziękowania usiadłam okrakiem na Nialla.
-Czyli, że oficjalnie jestem twoją dziewczyną?-wypięłam dumnie pierś ale wróciłam do normalnej postaci, kiedy zobaczyłam nietęgą minę mojego chłopaka (!!!).
-Nooo... nie do końca właśnie. Musimy się na razie ukrywać, znaczy nie miziać kiedy są paparazzi- zrobiłam smutną minkę. To troszkę smutne, ale cóż. Mogłam o tym pomyśleć, przecież to normalne...
-Okey...- odpowiedziałam smutno i schodząc z niego podeszłam do parapetu. Patrząc się tępo w osłonecznione okno czułam jak mi lekko łzy napływają do oczu. Ale czemu z takiej błahostki płaczę?
-Wszystko okey?- zapytał, chyba cały czas leżał na łóżku.
-Tak...wszystko okey-otarłam oko od łez-idź już, chcę zostać sama
-Ale jedziesz jutro ze mną?- zapytał, oczekując odpowiedzi "tak"
-Jasne-uśmiechnęłam się pod nosem. Wymruczał coś pod nosem w stylu " To dobrze, bo już myślałem że nie" i wyszedł. Położyłam się z tacą na łóżku i je zjadłam. Trochę mi to zajęło, bo po skończonym posiłku była już 13. Poszłam do łazienki przebrałam się w niebieską bokserkę, krótkie spodenki i klapki. Upał dzisiaj jak cholera. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Już mówiłam że mnie nie ma! - wydarłam się i wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Harry. W tym domu jest 19 innych pokoi, a on musiał akurat do mojego.
-Chcesz pogadać? - spytał nawet nie patrząc mi w oczy.
-Co jest? - zapytałam. Choć przyznam, nie za bardzo miałam ochotę na zajmowanie się czyimiś problemami, mam swoje. Niech sobie idzie do Kate, ona jest dobrym psychologiem, nie Ja.
-Coś się dzieje z Kate, musisz z nią pogadać, jest drażliwa i często rano rzyga- widać że jest bardzo tym przejęty. A może ona jest w ciąży?
-Robiliście to?- zapytałam prosto z mostu, ten się lekko zaczerwienił i już znałam odpowiedź na to pytanie.
-A zabezpieczyliście się? - aha... czyli nie.
-Jest w ciąży, ale wątpię, aby chciała teraz ze mną gadać. Pokłóciłyśmy się
-Wiem, ale ona jest gotowa się pogodzić
-To ona zaczęłam kłótnie. Niech ona mnie przeprasza - skrzyżowałam ręce na piersi.
-No dobra... idę do niej - przyznałam po chwili. Podniosłam swoje szanowne 4 litery z łóżka i udałam się do jej pokoju. Zapukałam i po paru sekundach otworzyła mi uśmiechnięta Kate, ale widząc kto przyszedł zbladła, a promienny uśmiech zniknął z jej twarzy.
-Czego chcesz ? -zapytała niezbyt miło, ale starałam się na to nie zwracać uwagi.
-Chciałam cię przeprosić, rzeczywiście cię zaniedbałam. I postaram się to nadrobić. Jeśli oczywiście mi wybaczysz w jak najbliższym czasie pójdziemy na zakupy i lody - skończyłam swój monolog, a ta podskoczyła i mnie przytuliła. Dość łatwo mi poszło...
-To jutro na zakupy?!- zawołała z ekscytacją.
-Noo... jutro nie za bardzo bo jadę z Niallem do Irlandii nie wiem na ile czasu- zrobiłam smutną minkę.
-A już jesteście razem?
-Właśnie przed chwilą zostaliśmy parą- oznajmiłam z dumą.-a ty z Harrym od kiedy jesteś?
-Już chyba od miesiąca- odparła opadając na łóżku.- jestem w ciąży z nim
-To świetnie! Będę po raz drugi ciocią ! Jutro właśnie jedziemy do małego. A ty powiadom o tym Hazzę, bo się martwi.
Gadałyśmy tak chyba z 2 godziny. Już zapomniałam jak to jest pogadać o wszystkim i o niczym, ale nim się obejrzałam była już 16.
-Co na obiad robimy? Bo mi się nie chce nic robić - wysapała Kate.
-Może zamówimy coś z Nando's?-zapytałam
-Pewnie! Niall oszaleje! - zawołała i chwyciła za telefon. Zbiegłyśmy na dół.
-Chłopcy ! Co chcecie z Nandos!? - wydarłam się na cały dom, aby po chwili ze schodów zbiegło stado głodnych chłopaków. Kocham to uczucie. Od razu posypały się zamówienia i krzyki Kate, aby wszyscy po kolei. Po 5 minutach zebrania zamówień była już gotowa do połączenia z restauracją. Usiadłam z ulgą na kanapę, nie miałam dzisiaj wychodzić z pokoju.Ale co tam. Nie mogę się odcinać od świata, tym bardziej że jutro wielki dzień. Zayn włączył MTV, a Niall usiadł koło mnie i otoczył ciepłym ramieniem.
-Tylko mnie nie przytulaj, bo gorąco w chuj- wysapałam. Upał jak cholera, nienawidzę takiej pogody tym bardziej, że po upale zazwyczaj jest burza. Czekaliśmy tak
-Niall na ile tam jedziemy?
-Na jeden dzień-odpowiedział. Wymruczałam tylko "AHA". Szkoda, że tylko na tyle. To może wcale nie jechać? Bo w jeden dzień mam poznać prawie całą jego rodzinę? Nie, nie ma sensu jechać. Na jeden dzień wszystko na szybko. Dopiero dzisiaj zostałam jego dziewczyną, a już jutro chce mnie przedstawić swojej rodzinie. To na pewno będzie wyglądało tak, że ja jadę na krzywą mordę. A może on tylko z grzeczności mnie o to zapytał myśląc że się speszę i nie będę chciała jechać, a ja się głupia bez zastanowienia zgodziłam. Na pewno będę przeszkadzać. Nie, postanowione. Nie jadę. Usiadłam z bezradności na łóżko. Czyli jednak zakupy z Kate nie odwołane.
-I co? Spakowana? - wparował do pokoju Niall.
-Niall nie obraź się, ale ja chyba z tobą nie pojadę-powiedziałam cichutko.
-Dlaczego?!- wywrzeszczał mi do ucha, aż zrobiłam skrzywioną minę.- Bo jest jeszcze coś, o czym powinnaś wiedzieć...Ja powiedziałem moim rodzicom i całej rodzinie, że jesteś moją dziewczyną na początku naszej znajomości. I mój brat i bratowa uznali, że powinniśmy być obydwoje rodzicami chrzestnymi- na tą wiadomość oczy całkowicie ze zdziwienia wyszły mi z orbit.
-ZWARIOWAŁEŚ?!- wrzasnęłam tak, głośno że aż sama siebie się przestraszyłam. Tylko to słowo byłam wstanie wydusić po tym szoku.
- CZY TY W OGÓLE CZŁOWIEKU MYŚLISZ?! A JAKBYM POWIEDZIAŁA, ŻE NIE CHCĘ ZOSTAĆ TWOJĄ DZIEWCZYNĄ I CIĘ NIE KOCHAM, TO ONI NADAL BY MNIE CHCIELI NA CHRZESTNĄ?!- wywrzeszczałam tym samym głosem.
-No przepraszam... Wiem, nie powinienem, ale...- nie dałam mu dokończyć, bo znowu wybuchnęłam
-TO BYŁO BARDZO NIEODPOWIEDZIALNE, NIE WIEDZIAŁEM ŻE AŻ TAKI NIEODPOWIEDZIALNY JESTEŚ HORAN ! CIEKAWE CO JESZCZE ODWINĄŁEŚ! NO SŁUCHAM!- wywrzeszczałam znów.
-Tylko to...- podrapał się niewinnie po głowie. Chyba troszkę przesadziłam z tym kazaniem.
-Ty się od razu tak denerwujesz, a to przecież nic takiego!- krzyknął mniej agresywniej ode mnie.
-NIC TAKIEGO?! NIC TAKIEGO?! NO TERAZ TO JUŻ MUSZĘ Z TOBĄ JECHAĆ... ALBO NIE SAM PONIESIESZ KONSEKWENCJE! NIE JADĘ Z TOBĄ!- pokazałam mu środkowy palec i skierowałam się do wyjścia z pokoju.
-PROSZĘ BARDZO! MOGĘ SOBIE WZIĄĆ JAKĄŚ INNĄ DZIEWCZYNĘ!
-NO CIEKAWE KTÓRA SIĘ ZGODZI!
-JEST PEŁNO NASZYCH FANEK, KTÓRE DAJĄ SIĘ ZABIĆ ZA TAKĄ SZANSĘ!
-PROSZĘ BARDZO! DROGA WOLNA! ALE TO JEDNAK NA MOJE NAZWISKO BĘDZIE ZAPISANE, ŻE JESTEM CHRZESTNĄ!- to go zamurowało, bo najwidoczniej o tym nie pomyślał. He he. Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. A pod pokojem cały szereg pielgrzymki, którzy najwidoczniej słyszeli naszą kłótnię. Poszłam do Nialla do pokoju, bo jak sądzę on mnie z rozpaczy spakuje na wyjazd i będzie błagał abym jechała. Weszłam do jego pokoju. Na klamce była koniczynka. Cały pokój był w kolorach Irlandii, chyba bardzo tęskni za domem, bo odliczał na kalendarzu stojącym na biurku dni do świąt, a 22 grudnia ma napisane " DO DOMU". Pościel w koniczynki, nawet laptop nimi oblepiony. Pachniało w nim po prostu Niallem. Na półkach stało pełno zdjęć. On z mamą chyba przed castingiem w xfactor, z bratem kiedy byli mali, z jakąś dziewczyną... a no tak. Ta jego kuzynka. Nagle ktoś wparował do pokoju, Niall. Chwycił jakąś ramkę ze zdjęciem parę miejsc dalej i schował za plecy cały czerwony. O co chodzi?
-Pokaaaaaażżż- zrobiłam oczy biednego pieska. To troszkę dziwne, że jeszcze przed chwilą się kłóciliśmy, a teraz go o coś proszę. Bardzo mnie zżerała ciekawość, co tam jest.
-Pokażę, jak pojedziesz ze mną do Irlandii- nie zważając na jego słowa zaczęłam go gilgotać po brzuchu. Zaczął się okropnie głośno śmiać.
-Pokażesz czy nie?!
-Nie hehehehehehe- mniej więcej tak to zabrzmiało.
-Nie to nie- wzruszyłam ramionami i zwiększyłam obroty palców na tyle, aby blondyn zaczął aż płakać ze śmiechu. Muszę przyznać, że nie zły jest. Nagle podał mi ramkę, w której było zdjęcie Nialla jako księżniczki. Spalił buraka a ja wybuchnęłam śmiechem. Po chwili się opanowałam. Trochę mi teraz głupio, nie powinnam tego robić...
-Przepraszam, ale muszę przyznać, że byłeś całkiem ładną ksieżniczką- pocałowałam go w polik, na co on się rozpromienił.
-Już cię spakowałem, więc musisz jechać, aha burza idzie, więc jak sądzę śpisz dziś ze mną- puścił mi oczko, nic z tego, gówno nie burza, na pewno mnie wkręca.
-Dam radę- wypięłam dumnie pierś i poszłam do mojego pokoju. Jest godzina... o kurwa jak to możliwe? przed chwilą była 16 teraz 22. Jak to kurwa możliwe?! No nic.. jutro nawet nie wiem o której pobudka, ale już idę spać. Zmyłam makijaż, prysznic, potem piżama i już leżałam w łóżku. Już prawie zasypiałam, kiedy usłyszałam grzmoty i gwałtowny deszcz. Bez zastanowienia wparowałam do Nialla do pokoju, gdzie siedział na łóżku z laptopem na kolanach. Widząc mnie uśmiechnął się szeroko i posunął się tak, abym mogła się położyć. Leżałam tak sama (tzn. Niall na łóżku nadal noł lajfił xD) i nie mogłam zasnąć, te grzmoty i błyski są okropne... Przytuliłam się do jego pasa. Ciepło od niego bijące działało jak środek nasenny. Zasnęłam.
____________________________________________
Bd teraz się was pytać o pewne szczególiki, bo doszłam do wniosku, iż ta historia nie będzie moja, bo jako directionerki będziemy ją tworzyły razem. TO BĘDZIE NASZA HISTORIA :DD Wy mi piszcie małe podpowiedzi, a ja będę je akceptować albo odrzucać :D /MrsHoranowaxd
sobota, 27 lipca 2013
R.7-"Mały Horan"
Szliśmy tak za rękę. Ja i on w kąpielówkach. Było mi mega zimno, ale starałam się to ukryć. Może jeszcze mi da jak to zawsze w opowiadaniach i na filmach jest swoją bluzę, która będzie pachniała jego perfumikami. Nigdy w życiu. Rzygam tęczą sram cukrem... a właśnie, a pro po cukru... muszę się czegoś dowiedzieć, choć nie wiem co to ma do tego .
-Niall... ty pochodzisz z Irlandii ?- ten spojrzał na mnie ukradkiem.
-Skąd wiedziałaś? -zapytał. Jest! Zgadłam, muszę przyznać że niezła jestem.
-Po akcencie słychać- powiedziałam. Przyznam się może nawet że od zawsze kocham ten kraj?
-Od zawsze kochałam Irlandie, więc wiem... nawet umiem wasz taniec - wypięłam dumnie pierś. Niall spojrzał na mnie z uśmiechem.
-To może się zmierzymy?
-A wygrana too ... ?
-Przegrany musi pocałować wygranego w usta jak najdłużej- uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ojj. . . nie czysto grasz Horan, nie czysto. Ale muszę przyznać spodobał mi się ten pomysł ;3 Wiadomo, że ja go będę całowała.
-Okey
-Ja pierwszy- przystanął na chwilkę. Zrobił jakiś szybki ruch. Bodajże rozgrzanie nóg. Nie no... My jesteśmy porąbani. Po 23 tańczymy w lesie w samych kąpielówkach taniec Irlandzki (xD). Zastepował czy jak to się tam nazywa bardzo szybko i zgrabnie kawałek tego całego tańca. Po ukończeniu "pokazu" spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym " Teraz ty pokaż co potrafisz, ale wątpię żebyś mnie pokonała". Zatańczyłam czy jakoś tam ten sam co on kawałek. Jego mina była, owszem bezcenna. Wyrażająca 100 tysięcy innych wrażeń. To był uśmiech zmieszany z urazą, pogardą, zdziwieniem, szacunkiem, bojaźnią i Bóg wie z czym jeszcze.
-Powiedzmy, że jest remis- odparł niechętnie, co można było wysnuć po jego tonie głosu. Dopiero teraz zajarzyłam, że skoro remis... to albo wcale się nie całujemy, albo razem i długo. Przybliżył się do mnie i zaczął lekko muskać moją dolną wargę, aby po kilku sekundach zatopić się w nich bardzo namiętnie. Ja też odwzajemniłam taki sam pocałunek.
-Tak myśleliśmy, że was tu spotkamy, moje wy gołąbeczki... Tak mrrrrraśśśnie wyglądacie- zrobił mniej więcej taką " :3 " minkę Louis. Odskoczyliśmy od siebie i ujrzeliśmy całą gromadkę przyglądającą się nam z uśmiechem. Oboje spaliliśmy buraka.
-Jesteście już razem? - zapytała podekscytowana Kate.
-NiTak- takie coś wyszło z naszej mieszkanki odpowiedzi na to pytanie. Ja odpowiedziałam Nie , on Tak. Troszkę było mi go szkoda... Teraz żałuję że padła ode mnie taka odpowiedź, ale dla mnie to troszkę za szybko, jak na jeden dzień. Jeszcze dzisiaj on nazwał mnie dziwką i już teraz nazywa mnie swoją dziewczyną.
Spojrzałam smutno na niego, Niall tylko zwiesił smutno głowę i puścił moją rękę. Po czym poszedł powolnym krokiem gdzieś w głąb lasu. Znów to ukłucie w serduszku... tylko tak mega głębiej i dotkliwiej. Powędrowałam w jego stronę ze łzami w oczach... tak bardzo nie chciałam go zranić. Mimo tego, co on mi wcześniej zrobił i tak tego nie chciałam. Zobaczyłam jego skulonego na mchu i ... płaczącego ? O mój boże... gdybym wiedziała, że one jest taki ... wrażliwy to bym tak nie postąpiła. Podeszłam do niego i usiadłam koło jego dupci.
-Niall przepraszam cię, ale zrozum... jeszcze rano nazwałeś mnie dziwką, a teraz robisz ze mnie swoją dziewczynę ...- położyłam rękę na jego ręce. Lecz moja wypowiedź chyba nie zadziałała pozytywnie, bo pociągnął nosem jeszcze głośniej.
-Mówiłem Ci już, że przepraszam- odpowiedział po chwili lekko poddenerwowany. Irytuje mnie to po woli... ale po woli... Jeszcze mam cierpliwość.
-Wiem, że przepraszałeś, ale ja potrzebuję czasu, żeby to przemyśleć. Bo jeśli masz mnie nazywać dziwką i mi łamać kości za każdym razem jak się upijesz, to chyba wolę nieee - lekko się zaśmiałam, ale mu coś nie było do śmiechu- musisz poczekać , rozumiesz?- spojrzałam głęboko w jego niebieskie oczy, które w ciemności były jeszcze niebiestsze (xDD).
-Okey... zaczekam - powiedział dość nie chętnie i zaczął wstawać. Podał mi rękę jak prawdziwy dżentelmen... Coś czuję, że chce mi w ten sposób wejść w tyłek.
-Nie podlizuj się - powiedziałam z przekąsem i uśmiechem.
-Masz takie same dołeczki jak Harry, tylko u Ciebie to wygląda jeszcze lepiej - powiedział wpatrując się w moj poliki. Czuję że się rumienie... nawet to widać po twarzy blondyna, która jeszcze szerzej się uśmiecha.
-Jesteś słodka jak się rumienisz- szepnął mi do ucha, przez co przeszedł mnie leciutki dreszczyk.
-Nie wchodź mi w tyłek... ale muszę powiedzieć, że jak każdej kobiecie podoba mi się to - pocałowałam go w policzek, po czym skierowaliśmy się do reszty, która stała normalnie jak posągi w bezruchu... chyba jeszcze nie otrząsneli się z szoku tych zmieszanych odpowiedzi.
-Jedziemy do domu ? -zapytałam . Choć wiedziałam, że odpowiedź jest jednoznaczna, bo ujrzałam w koło ogniska porozstawiane namioty. Nienawidzę spać pod namiotem ! Pełno robaków i ziemi i zimno. Fffuuuuuj . . . Ani mi się śni spać... o kurna. Jeszcze na dodatek sama! w jednym namiocie o co to to nie !
-Sama w namiocie nie śpię- rozejrzałam się po wszystkich i mieli dość nietęgie miny- Bo się boję - dodałam po chwili troszkę wstydliwiej. No ładnie. Na zewnątrz nosorożec w środku delikatna panienka. Nie chcę aby mnie taką widzieli . Nooo !
-Ja mogę z tobą spać- odezwał się ktoś za mną, ale nie musiałam się odwracać, aby wiedzieć kto to. To był Niall. No... skoro nikt inny nie chce, nawet moja przyjaciółka no to muszę się poświęcić(^^).
-No już trudno - powiedziałam to z przekąsem ,ale i tak wszyscy wiedzieli, że jestem z tego powodu wniebowzięta. Będę spała z Niallem !! Ten dzień to najbardziej szokujący i zadawalający dzień w moim życiu. Wszyscy udaliśmy się do namiotów. Oczywiście Niall ze mną (;DD).
-Niall, ty to wszystko sam zjesz ?! - zapytałam widząc, co on przyniósł do namiotu. Były to żelki, chipsy cola, woda soki, chrupki, batony i ... żarcie z Nandos na wynos. Japierdziele... nieee on sam tego nie zje... ja mu już pomogę ! Ten pokiwał głową twierdząco pakując sobie do buzi 2 batony na raz. No nic, może mi pójdzie w cycki? Choć nie sądzę... mam bardzo szybką przemianę materii i nawet jeślibym zjadła konia to i tak bym była za 5 minut głodna i nic mi w cyckach ani nawet w dupę nie pójdzie. Niall też jest dość chudy jak na takiego żarłoka. Usiadłam koło niego i otworzyłam paluszki i colę. Jedliśmy tak może z 20 minut, kiedy do namiotu wparowali Kate i Harry. Zaraz zaraz... Kate i Harry ? Czy ich coś łączy? Chyba tak, bo trzymali się za ręce, ale kiedy zobaczyli, że namiot jest zajęty puścili złączone dłonie i oboje spalili buraka.
-To wy jesteście razem? - zapytałam jednocześnie z Harrym.
-Niee - to też było połączenie mojego brata i mojego głosu.
-No proszę... Horan się dzieli jedzeniem... coś niezwykłego... CHŁOPAKI CHODŹCIE TU !!! - wydarł się tak głośno, że aż zadudniło mi w uszach , a po chwili przed namiot zbiegli się dokładnie wszyscy.
-Jezus Maria ! Niall ty... może masz gorączkę co ? - zawołał Lou podbiegając do blondyna i macając go po czole.
-Dajcie mi spokój ! Nie jestem aż takim sknerą, a poza tym ona jest bardzo podobna do mnie - powiedział zdenerwowany lekko blondyn machając rękami na prawo i lewo. Spaliłam buraka, muszę powiedzieć, że to było miłe, nawet bardzo miłe.
-Won - warknęłam, a wszyscy jak normalnie posłuszne owieczki wyszli z namiotu cicho szepcząc. położyłam się w śpiworze. Wyglądam jak robaczek (;3). Niall zrobił to samo, nadal przeżuwając frytki z Nando's. Nagle coś grzmotnęło tak mocno i głośno, że aż ziemia się zatrzęsła a ja momentalnie podskoczyłam i znalazłam się przy blondynie.
-Niall, ja się boję burzy- pisnęłam i jeszcze mocniej się wtuliłam w jego tors.
-Nie wiedziałem że taka jesteś...
-Jaka? - zapytałam i spojrzałam mu głęboko w te niebieskie oczka.
-No... yy dziewczęca?- stwierdził z lekka pytająco.
-Weź mnie nie obrażaj- położyłam z powrotem głowę na jego torsie i chyba już tak zasnęłam... Rano obudziły mnie jakieś krzyki... czy ja w ich towarzystwie choć raz nie mogę się obudzić sama?!
-Ale jak ci on to powiedział ?! - usłyszałam czyjś krzyk.
-No normalnie ! Nagrywacie nowy teledysk ! - to był z pewnością Zayn. Wyszłam z namiotu i zobaczyłam kółeczko moich znajomych zawzięcie dyskutujących.
-Nagrywacie nowy teledysk ?! - wykrzyczałam podekscytowana.
-W zasadzie to już go nagraliśmy... jeszcze kilka poprawek... chcesz go zobaczyć? Znaczy połowę, bo na razie jakby od tyłu nagrywaliśmy, teraz ta lepsza część... idziesz z nami do studia? - zapytał Harry z lekko zachrypniętym głosem. Pójść czy nie? W sumie to nic nie mam do roboty.
-Mogę iść
-Okey... to zbieramy się bo tam musimy być za 2 godziny- oznajmił jak zawsze odpowiedzialny Liam. Po godzinie byliśmy w pełni zwarci i gotowi. W drodze odrabiałam krzyżówkę. Oczywiście Niall też odrabiał drugą. Tą samą i co chwilę mi do niej zaglądał. Raz... Udawałam że nie widzę. Drugi... Zerknęłam na niego, on odrwrócił wzrok. Trzeci... Już nie wytrzymałam...
-Niall czy możesz się zająć swoją krzyżówką? - zapytałam podirytowanym głosem, choć to troszkę zabawne.
-Tak patrzę, że ty jesteś leworęczna- powiedział od niechcenia... spojrzałam na jego rękę w której trzyma długopis... o kurwa. On też jest leworęczny.
-Opowiedz coś jeszcze o sobie - zrobił oczka kota ze szreka.
-Yhm... lubię zwierzęta... Kurwa co ja mam powiedzieć?! nie wiem nooo... nienawidzę herbaty...nie jem skórek od chleba, nie lubię mleka, gram na pianinie, no to już chyba wszystko...-skończyłam niepewnie. Wszyscy oprócz mojego brata spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. Harry nie spojrzał raz że prowadził samochód, dwa że znał mnie od małego i dobrze wiedział jaka jestem. Tylko czemu tak wszyscy na mnie patrzą ze zdziwieniem?
-Gdzieś ty była całe moje życie?- wyszeptał Niall, który patrzył mi głęboko w oczy, ale po chwili ze wstydem spuścił wzrok. Dostałam mętliku w głowie. Co on właśnie powiedział? Chyba nie usłyszałam dobrze, albo mi się zdawało. Spaliłam buraka, ale na szczęście z tej niezręcznej sytuacji uratował mnie Harry, który oznajmił, że jesteśmy na miejscu. Kate poszła do domu, ja uparłam się, że chcę zostać. Weszliśmy do ogromnego szklanego wieżowca. Nieźle... Szklana winda i schody.
-Zostań tu my za jakąś godzinkę wracamy- oznajmił Louis i zniknął za resztą chłopaków w przebieralni. Usiadłam na krzesełku i chwyciłam czasopismo. Drugie... szybko mi to idzie. Przeglądanie obrazków, następna gazeta. Spojrzałam na zegarek. Półtorej godziny już tam siedzą, gorzej od Kate.
-Tadaaa- z pomieszczenia wyskoczył jakiś gruby facet w lekko podeszłym wieku i się do mnie uśmiechnął... Czego on ode mnie chce?
-Przepraszam...kim pan jest?- zapytałam, a ten spojrzał na mnie zdezorientowany. Doprawdy dziwne... po chwili ciszy i lekkiego uśmiechu starca z tego samego pomieszczenia wyskoczyło 4 pozostałych gości. Pierwszy z kępiastymi brwiami i rękami z łysym plackiem na głowie. Drugi jakiś chyba kujon, bo w kujonkach i sweterku w rąby... zaraz zaraz. To ?Harry? okey... następna jakaś kobieta, w ciemnych długich włosach... I następny. Liam, w różowej kurtce i blond włosach. Wybuchnęłam głośnym śmiechem łapiąc się aż z bólu za brzuch. Łzy mi leciały stróżkami, ale nie mogłam tego powstrzymać, a kiedy spoglądałam na nich następna fala śmiechu nadchodziła dużymi krokami. Po może 15 minutach ciszy przebierańców i mojego śmiechu już się w miarę "uspokoiłam" weszliśmy do studia, usiadłam sobie wygodnie na krzesełku, a oni kręcili. Jeny... biedni oni są, ci faceci co tym wszystkim sterują są okropni. nie tak noga! Źle tańczysz! Nie uśmiechaj się do tej dziewczyny! To najmniej mi się podobało bo było do Nialla i chodziło o mnie, bo rzeczywiście nie mógł się przeze mnie na niczym skupić.Ale to miłe :D Po 4 godzinach nudzenia się jak cholera skończyli. Nigdy więcej... jestem wykończona, nieumyta, i w ogóle... Wychodzimy właśnie z budynku, wszyscy zmęczenia, ale chyba najbardziej ja.
-Już mnie tyłek od siedzenia boli- pożaliłam się i wsiadłam do samochodu. Dotarliśmy do domu, kiedy zadzwonił telefon Nialla. Wszyscy weszliśmy do domu, oprócz niego. Ciekawe o co chodzi. Usiadłam na kanapie i czekałam. Po może 10 minutach do domu wszedł cały szczęśliwy Niall.
-Jestem wujem!- wrzasnął tak głośno, że aż podłoga się zatrzęsła. Wszyscy zbiegli na dół, z nie dowierzającymi minami. Zaraz posypały się pytania typu: czy dziecko zdrowe, ile waży, jak będzie miało na imię, kiedy chrzciny, jaki kolor włosów,czy on będzie chrzestnym, czy to chłopiec czy dziewczynka. Tylko chyba ja siedziałam cicho. Jestem taka padnięta, że aż nie za bardzo mam siłę zatrybić. Kate poszła z powrotem do kuchni. Ostatnio coś rzadko z sobą rozmawiamy... Poszłam do niej... nie wiem pogadać?
-Hejka-wlazłam tak sobie do kuchni, a tam widzę pełno jedzenia, no tak ona zawsze dużo gotowała...
-Cześć- odpowiedziała krojąc marchewkę. Źle, coś jest nie tak...
-Co jest?- zapytałam prosto z mostu, ale zaraz tego pożałowałam, bo blondynka spojrzała mi prosto w oczy.
-A TO JEST, ŻE OD PRZEPROWADZENIA SIĘ TUTAJ WCALE DO SIEBIE SIĘ NIE ODZYWAMY! TYLKO TEN NIALL I NIALL ! A TY NAWET NIE ZAUWAŻYŁAŚ, ŻE CHODZĘ Z HARRYM. TWOIM BRATEM! NAWET NA ZAKUPACH NIE BYŁYŚMY, PRZEZ PONAD MIESIĄC CZASU!-wywrzeszczała mi w twarz, a zza jej pleców wychyliło się pionowo pięć główek. Mnie całkowicie zmroziło. Znowu ten mętlik.Kate wyszła z kuchni pozostawiając mnie samą. I co ja teraz mam robić? Poszłam do swojego pokoju. Cały czas w głowie mi stoi Kate, czy ja na prawdę aż tak ją zaniedbałam? Może nie ją samą, ale naszą przyjaźń. Po 10 minutach umycia sę i przebrania leżałam już w ciepłym łóżku.Zasnęłam...
_________________________________
Przepraszam,że tak długo nie pisałam, ale znowu wyjechałam xDD mam nadzieję, że wam się spodoba rozdział ;3 Jeszcze mi tylko napiszcie, czy już zrobić z Nialla i Alex parę czy nie :DD
-Niall... ty pochodzisz z Irlandii ?- ten spojrzał na mnie ukradkiem.
-Skąd wiedziałaś? -zapytał. Jest! Zgadłam, muszę przyznać że niezła jestem.
-Po akcencie słychać- powiedziałam. Przyznam się może nawet że od zawsze kocham ten kraj?
-Od zawsze kochałam Irlandie, więc wiem... nawet umiem wasz taniec - wypięłam dumnie pierś. Niall spojrzał na mnie z uśmiechem.
-To może się zmierzymy?
-A wygrana too ... ?
-Przegrany musi pocałować wygranego w usta jak najdłużej- uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ojj. . . nie czysto grasz Horan, nie czysto. Ale muszę przyznać spodobał mi się ten pomysł ;3 Wiadomo, że ja go będę całowała.
-Okey
-Ja pierwszy- przystanął na chwilkę. Zrobił jakiś szybki ruch. Bodajże rozgrzanie nóg. Nie no... My jesteśmy porąbani. Po 23 tańczymy w lesie w samych kąpielówkach taniec Irlandzki (xD). Zastepował czy jak to się tam nazywa bardzo szybko i zgrabnie kawałek tego całego tańca. Po ukończeniu "pokazu" spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym " Teraz ty pokaż co potrafisz, ale wątpię żebyś mnie pokonała". Zatańczyłam czy jakoś tam ten sam co on kawałek. Jego mina była, owszem bezcenna. Wyrażająca 100 tysięcy innych wrażeń. To był uśmiech zmieszany z urazą, pogardą, zdziwieniem, szacunkiem, bojaźnią i Bóg wie z czym jeszcze.
-Powiedzmy, że jest remis- odparł niechętnie, co można było wysnuć po jego tonie głosu. Dopiero teraz zajarzyłam, że skoro remis... to albo wcale się nie całujemy, albo razem i długo. Przybliżył się do mnie i zaczął lekko muskać moją dolną wargę, aby po kilku sekundach zatopić się w nich bardzo namiętnie. Ja też odwzajemniłam taki sam pocałunek.
-Tak myśleliśmy, że was tu spotkamy, moje wy gołąbeczki... Tak mrrrrraśśśnie wyglądacie- zrobił mniej więcej taką " :3 " minkę Louis. Odskoczyliśmy od siebie i ujrzeliśmy całą gromadkę przyglądającą się nam z uśmiechem. Oboje spaliliśmy buraka.
-Jesteście już razem? - zapytała podekscytowana Kate.
-NiTak- takie coś wyszło z naszej mieszkanki odpowiedzi na to pytanie. Ja odpowiedziałam Nie , on Tak. Troszkę było mi go szkoda... Teraz żałuję że padła ode mnie taka odpowiedź, ale dla mnie to troszkę za szybko, jak na jeden dzień. Jeszcze dzisiaj on nazwał mnie dziwką i już teraz nazywa mnie swoją dziewczyną.
Spojrzałam smutno na niego, Niall tylko zwiesił smutno głowę i puścił moją rękę. Po czym poszedł powolnym krokiem gdzieś w głąb lasu. Znów to ukłucie w serduszku... tylko tak mega głębiej i dotkliwiej. Powędrowałam w jego stronę ze łzami w oczach... tak bardzo nie chciałam go zranić. Mimo tego, co on mi wcześniej zrobił i tak tego nie chciałam. Zobaczyłam jego skulonego na mchu i ... płaczącego ? O mój boże... gdybym wiedziała, że one jest taki ... wrażliwy to bym tak nie postąpiła. Podeszłam do niego i usiadłam koło jego dupci.
-Niall przepraszam cię, ale zrozum... jeszcze rano nazwałeś mnie dziwką, a teraz robisz ze mnie swoją dziewczynę ...- położyłam rękę na jego ręce. Lecz moja wypowiedź chyba nie zadziałała pozytywnie, bo pociągnął nosem jeszcze głośniej.
-Mówiłem Ci już, że przepraszam- odpowiedział po chwili lekko poddenerwowany. Irytuje mnie to po woli... ale po woli... Jeszcze mam cierpliwość.
-Wiem, że przepraszałeś, ale ja potrzebuję czasu, żeby to przemyśleć. Bo jeśli masz mnie nazywać dziwką i mi łamać kości za każdym razem jak się upijesz, to chyba wolę nieee - lekko się zaśmiałam, ale mu coś nie było do śmiechu- musisz poczekać , rozumiesz?- spojrzałam głęboko w jego niebieskie oczy, które w ciemności były jeszcze niebiestsze (xDD).
-Okey... zaczekam - powiedział dość nie chętnie i zaczął wstawać. Podał mi rękę jak prawdziwy dżentelmen... Coś czuję, że chce mi w ten sposób wejść w tyłek.
-Nie podlizuj się - powiedziałam z przekąsem i uśmiechem.
-Masz takie same dołeczki jak Harry, tylko u Ciebie to wygląda jeszcze lepiej - powiedział wpatrując się w moj poliki. Czuję że się rumienie... nawet to widać po twarzy blondyna, która jeszcze szerzej się uśmiecha.
-Jesteś słodka jak się rumienisz- szepnął mi do ucha, przez co przeszedł mnie leciutki dreszczyk.
-Nie wchodź mi w tyłek... ale muszę powiedzieć, że jak każdej kobiecie podoba mi się to - pocałowałam go w policzek, po czym skierowaliśmy się do reszty, która stała normalnie jak posągi w bezruchu... chyba jeszcze nie otrząsneli się z szoku tych zmieszanych odpowiedzi.
-Jedziemy do domu ? -zapytałam . Choć wiedziałam, że odpowiedź jest jednoznaczna, bo ujrzałam w koło ogniska porozstawiane namioty. Nienawidzę spać pod namiotem ! Pełno robaków i ziemi i zimno. Fffuuuuuj . . . Ani mi się śni spać... o kurna. Jeszcze na dodatek sama! w jednym namiocie o co to to nie !
-Sama w namiocie nie śpię- rozejrzałam się po wszystkich i mieli dość nietęgie miny- Bo się boję - dodałam po chwili troszkę wstydliwiej. No ładnie. Na zewnątrz nosorożec w środku delikatna panienka. Nie chcę aby mnie taką widzieli . Nooo !
-Ja mogę z tobą spać- odezwał się ktoś za mną, ale nie musiałam się odwracać, aby wiedzieć kto to. To był Niall. No... skoro nikt inny nie chce, nawet moja przyjaciółka no to muszę się poświęcić(^^).
-No już trudno - powiedziałam to z przekąsem ,ale i tak wszyscy wiedzieli, że jestem z tego powodu wniebowzięta. Będę spała z Niallem !! Ten dzień to najbardziej szokujący i zadawalający dzień w moim życiu. Wszyscy udaliśmy się do namiotów. Oczywiście Niall ze mną (;DD).
-Niall, ty to wszystko sam zjesz ?! - zapytałam widząc, co on przyniósł do namiotu. Były to żelki, chipsy cola, woda soki, chrupki, batony i ... żarcie z Nandos na wynos. Japierdziele... nieee on sam tego nie zje... ja mu już pomogę ! Ten pokiwał głową twierdząco pakując sobie do buzi 2 batony na raz. No nic, może mi pójdzie w cycki? Choć nie sądzę... mam bardzo szybką przemianę materii i nawet jeślibym zjadła konia to i tak bym była za 5 minut głodna i nic mi w cyckach ani nawet w dupę nie pójdzie. Niall też jest dość chudy jak na takiego żarłoka. Usiadłam koło niego i otworzyłam paluszki i colę. Jedliśmy tak może z 20 minut, kiedy do namiotu wparowali Kate i Harry. Zaraz zaraz... Kate i Harry ? Czy ich coś łączy? Chyba tak, bo trzymali się za ręce, ale kiedy zobaczyli, że namiot jest zajęty puścili złączone dłonie i oboje spalili buraka.
-To wy jesteście razem? - zapytałam jednocześnie z Harrym.
-Niee - to też było połączenie mojego brata i mojego głosu.
-No proszę... Horan się dzieli jedzeniem... coś niezwykłego... CHŁOPAKI CHODŹCIE TU !!! - wydarł się tak głośno, że aż zadudniło mi w uszach , a po chwili przed namiot zbiegli się dokładnie wszyscy.
-Jezus Maria ! Niall ty... może masz gorączkę co ? - zawołał Lou podbiegając do blondyna i macając go po czole.
-Dajcie mi spokój ! Nie jestem aż takim sknerą, a poza tym ona jest bardzo podobna do mnie - powiedział zdenerwowany lekko blondyn machając rękami na prawo i lewo. Spaliłam buraka, muszę powiedzieć, że to było miłe, nawet bardzo miłe.
-Won - warknęłam, a wszyscy jak normalnie posłuszne owieczki wyszli z namiotu cicho szepcząc. położyłam się w śpiworze. Wyglądam jak robaczek (;3). Niall zrobił to samo, nadal przeżuwając frytki z Nando's. Nagle coś grzmotnęło tak mocno i głośno, że aż ziemia się zatrzęsła a ja momentalnie podskoczyłam i znalazłam się przy blondynie.
-Niall, ja się boję burzy- pisnęłam i jeszcze mocniej się wtuliłam w jego tors.
-Nie wiedziałem że taka jesteś...
-Jaka? - zapytałam i spojrzałam mu głęboko w te niebieskie oczka.
-No... yy dziewczęca?- stwierdził z lekka pytająco.
-Weź mnie nie obrażaj- położyłam z powrotem głowę na jego torsie i chyba już tak zasnęłam... Rano obudziły mnie jakieś krzyki... czy ja w ich towarzystwie choć raz nie mogę się obudzić sama?!
-Ale jak ci on to powiedział ?! - usłyszałam czyjś krzyk.
-No normalnie ! Nagrywacie nowy teledysk ! - to był z pewnością Zayn. Wyszłam z namiotu i zobaczyłam kółeczko moich znajomych zawzięcie dyskutujących.
-Nagrywacie nowy teledysk ?! - wykrzyczałam podekscytowana.
-W zasadzie to już go nagraliśmy... jeszcze kilka poprawek... chcesz go zobaczyć? Znaczy połowę, bo na razie jakby od tyłu nagrywaliśmy, teraz ta lepsza część... idziesz z nami do studia? - zapytał Harry z lekko zachrypniętym głosem. Pójść czy nie? W sumie to nic nie mam do roboty.
-Mogę iść
-Okey... to zbieramy się bo tam musimy być za 2 godziny- oznajmił jak zawsze odpowiedzialny Liam. Po godzinie byliśmy w pełni zwarci i gotowi. W drodze odrabiałam krzyżówkę. Oczywiście Niall też odrabiał drugą. Tą samą i co chwilę mi do niej zaglądał. Raz... Udawałam że nie widzę. Drugi... Zerknęłam na niego, on odrwrócił wzrok. Trzeci... Już nie wytrzymałam...
-Niall czy możesz się zająć swoją krzyżówką? - zapytałam podirytowanym głosem, choć to troszkę zabawne.
-Tak patrzę, że ty jesteś leworęczna- powiedział od niechcenia... spojrzałam na jego rękę w której trzyma długopis... o kurwa. On też jest leworęczny.
-Opowiedz coś jeszcze o sobie - zrobił oczka kota ze szreka.
-Yhm... lubię zwierzęta... Kurwa co ja mam powiedzieć?! nie wiem nooo... nienawidzę herbaty...nie jem skórek od chleba, nie lubię mleka, gram na pianinie, no to już chyba wszystko...-skończyłam niepewnie. Wszyscy oprócz mojego brata spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. Harry nie spojrzał raz że prowadził samochód, dwa że znał mnie od małego i dobrze wiedział jaka jestem. Tylko czemu tak wszyscy na mnie patrzą ze zdziwieniem?
-Gdzieś ty była całe moje życie?- wyszeptał Niall, który patrzył mi głęboko w oczy, ale po chwili ze wstydem spuścił wzrok. Dostałam mętliku w głowie. Co on właśnie powiedział? Chyba nie usłyszałam dobrze, albo mi się zdawało. Spaliłam buraka, ale na szczęście z tej niezręcznej sytuacji uratował mnie Harry, który oznajmił, że jesteśmy na miejscu. Kate poszła do domu, ja uparłam się, że chcę zostać. Weszliśmy do ogromnego szklanego wieżowca. Nieźle... Szklana winda i schody.
-Zostań tu my za jakąś godzinkę wracamy- oznajmił Louis i zniknął za resztą chłopaków w przebieralni. Usiadłam na krzesełku i chwyciłam czasopismo. Drugie... szybko mi to idzie. Przeglądanie obrazków, następna gazeta. Spojrzałam na zegarek. Półtorej godziny już tam siedzą, gorzej od Kate.
-Tadaaa- z pomieszczenia wyskoczył jakiś gruby facet w lekko podeszłym wieku i się do mnie uśmiechnął... Czego on ode mnie chce?
-Przepraszam...kim pan jest?- zapytałam, a ten spojrzał na mnie zdezorientowany. Doprawdy dziwne... po chwili ciszy i lekkiego uśmiechu starca z tego samego pomieszczenia wyskoczyło 4 pozostałych gości. Pierwszy z kępiastymi brwiami i rękami z łysym plackiem na głowie. Drugi jakiś chyba kujon, bo w kujonkach i sweterku w rąby... zaraz zaraz. To ?Harry? okey... następna jakaś kobieta, w ciemnych długich włosach... I następny. Liam, w różowej kurtce i blond włosach. Wybuchnęłam głośnym śmiechem łapiąc się aż z bólu za brzuch. Łzy mi leciały stróżkami, ale nie mogłam tego powstrzymać, a kiedy spoglądałam na nich następna fala śmiechu nadchodziła dużymi krokami. Po może 15 minutach ciszy przebierańców i mojego śmiechu już się w miarę "uspokoiłam" weszliśmy do studia, usiadłam sobie wygodnie na krzesełku, a oni kręcili. Jeny... biedni oni są, ci faceci co tym wszystkim sterują są okropni. nie tak noga! Źle tańczysz! Nie uśmiechaj się do tej dziewczyny! To najmniej mi się podobało bo było do Nialla i chodziło o mnie, bo rzeczywiście nie mógł się przeze mnie na niczym skupić.Ale to miłe :D Po 4 godzinach nudzenia się jak cholera skończyli. Nigdy więcej... jestem wykończona, nieumyta, i w ogóle... Wychodzimy właśnie z budynku, wszyscy zmęczenia, ale chyba najbardziej ja.
-Już mnie tyłek od siedzenia boli- pożaliłam się i wsiadłam do samochodu. Dotarliśmy do domu, kiedy zadzwonił telefon Nialla. Wszyscy weszliśmy do domu, oprócz niego. Ciekawe o co chodzi. Usiadłam na kanapie i czekałam. Po może 10 minutach do domu wszedł cały szczęśliwy Niall.
-Jestem wujem!- wrzasnął tak głośno, że aż podłoga się zatrzęsła. Wszyscy zbiegli na dół, z nie dowierzającymi minami. Zaraz posypały się pytania typu: czy dziecko zdrowe, ile waży, jak będzie miało na imię, kiedy chrzciny, jaki kolor włosów,czy on będzie chrzestnym, czy to chłopiec czy dziewczynka. Tylko chyba ja siedziałam cicho. Jestem taka padnięta, że aż nie za bardzo mam siłę zatrybić. Kate poszła z powrotem do kuchni. Ostatnio coś rzadko z sobą rozmawiamy... Poszłam do niej... nie wiem pogadać?
-Hejka-wlazłam tak sobie do kuchni, a tam widzę pełno jedzenia, no tak ona zawsze dużo gotowała...
-Cześć- odpowiedziała krojąc marchewkę. Źle, coś jest nie tak...
-Co jest?- zapytałam prosto z mostu, ale zaraz tego pożałowałam, bo blondynka spojrzała mi prosto w oczy.
-A TO JEST, ŻE OD PRZEPROWADZENIA SIĘ TUTAJ WCALE DO SIEBIE SIĘ NIE ODZYWAMY! TYLKO TEN NIALL I NIALL ! A TY NAWET NIE ZAUWAŻYŁAŚ, ŻE CHODZĘ Z HARRYM. TWOIM BRATEM! NAWET NA ZAKUPACH NIE BYŁYŚMY, PRZEZ PONAD MIESIĄC CZASU!-wywrzeszczała mi w twarz, a zza jej pleców wychyliło się pionowo pięć główek. Mnie całkowicie zmroziło. Znowu ten mętlik.Kate wyszła z kuchni pozostawiając mnie samą. I co ja teraz mam robić? Poszłam do swojego pokoju. Cały czas w głowie mi stoi Kate, czy ja na prawdę aż tak ją zaniedbałam? Może nie ją samą, ale naszą przyjaźń. Po 10 minutach umycia sę i przebrania leżałam już w ciepłym łóżku.Zasnęłam...
_________________________________
Przepraszam,że tak długo nie pisałam, ale znowu wyjechałam xDD mam nadzieję, że wam się spodoba rozdział ;3 Jeszcze mi tylko napiszcie, czy już zrobić z Nialla i Alex parę czy nie :DD
Subskrybuj:
Posty (Atom)


